– Jesteśmy w środku wojny; prawdopodobnie na początku wojny – oświadczył w piątek w Dallas Steve Bannon. – To oczywiście decyzja zwierzchnika sił zbrojnych. Ale musi mieć poparcie ludzi. A do tego konieczne są wszystkie informacje. To wy musicie być przekonani, że to jest słuszne. Zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy w przededniu potencjalnego wprowadzenia amerykańskich oddziałów bojowych – powiedział.
– Wasi synowie, córki, wnuczki i wnukowie mogą znaleźć się na wyspie Chark albo mogą utrzymywać przyczółek w pobliżu cieśniny Ormuz – dodał. – Ale podczas gdy trwa debata na temat tego, kto ma rację, a kto nie, na temat tego, co się wydarzy (…), mamy robotę do wykonania – podkreślił. Zaznaczył jednocześnie, że taka debata jest konieczna.
Steve Bannon kierował kampanią wyborczą przed pierwszą kadencją Trumpa, a później pełnił oficjalną funkcję głównego stratega Białego Domu. Obecność Bannona na CPAC wywołała krytykę wśród części społeczności w związku z jego udokumentowanymi powiązaniami z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Bannon nie został oskarżony o żadne przestępstwa.
WSJ: Trump rozważa wysłanie dodatkowych żołnierzy
„The Wall Street Journal” podał w tym tygodniu, że prezydent USA Donald Trump rozważa wysłanie na Bliski Wschód dodatkowo 10 tys. żołnierzy, co pozwoliłoby na rozszerzenie opcji militarnych wobec Iranu. Rozmieszczenie tych sił wskazywałoby na większe prawdopodobieństwo operacji lądowej na terytorium Iranu – zauważył „The Washington Examiner”.
– Wszystkie komunikaty dotyczące rozmieszczenia wojsk będą pochodzić z Departamentu Wojny. Jak już powiedzieliśmy, prezydent Trump zawsze ma do dyspozycji wszelkie opcje militarne – oznajmiła natomiast w rozmowie z gazetą Anna Kelly, zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu.
Czytaj także: Trump przedłuża ultimatum dla Iranu. Iran rozważa wyjście z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej – pisze na Wyborcza.pl Robert Stefanicki.
Ataki na irańskie elektrownie odroczone
Donald Trump ogłosił w czwartek, że odracza o 10 dni ataki na irańskie elektrownie, do poniedziałku 6 kwietnia. Przed kilkoma dniami zagroził zniszczeniem irańskich elektrowni, jeżeli Teheran w ciągu 48 godzin nie odblokuje cieśniny Ormuz. 23 marca wydłużył to ultimatum o pięć dni.
Amerykański prezydent dodał, że mimo „błędnych doniesień fałszywych mediów” USA prowadzą z Iranem rozmowy, które „idą bardzo dobrze”.
USA i Izrael rozpoczęły 28 lutego bombardowania Iranu, na co ten reaguje atakami na Izrael, amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie i państwa Zatoki Perskiej, w tym ich infrastrukturę wydobywczą. Iran doprowadził też do niemal całkowitej blokady cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku eksportu ropy i gazu z regionu, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen tych surowców na światowych rynkach.
USA potwierdziły w czwartek przekazanie Iranowi za pośrednictwem Pakistanu 15-punktowego planu zakończenia wojny. Iran oficjalnie nie odniósł się do tej propozycji. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi oświadczył w środę, że jego państwo nie prowadzi negocjacji z USA. Według mediów władze w Teheranie przesłały jednak Stanom Zjednoczonym odpowiedź, chociaż odnoszą się sceptycznie do propozycji Waszyngtonu.
Oferta Trumpa nie została upubliczniona, lecz według przecieków obejmuje m.in. rezygnację Iranu z programu nuklearnego, oddanie przez to państwo już wzbogaconego uranu, ograniczenie irańskiego arsenału rakietowego czy otwarcie cieśniny Ormuz. W zamian USA miałyby znieść sankcje na Iran.
Z Dallas Natalia Dziurdzińska (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik


