
-
W polskich karmnikach coraz częściej pojawiają się rzadkie i egzotyczne gatunki ptaków z Ameryki Północnej i Azji.
-
Zmiany klimatu, prądy powietrzne oraz wzrost liczby pasjonatów obserwujących ptaki wpływają na większą różnorodność ptasiej fauny zimą.
-
Przykłady takich niespodzianek to m.in. junko zwyczajny, lazurka czy świergotek syberyjski.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak wryty stanął w lutym zeszłego roku mieszkaniec Grudek koło Białowieży, gdy w grupie objadających się w karmniku sikor dostrzegł sikorę niepodobną do innych. Ptak ten nie miał żółtego brzuszka jak bogatka czy modraszka ani szarych piórek jak sikora uboga albo czarnogłówka.
Amerykańskie ptaki przylatują do Polski. Tak już będzie?
Wyróżniał się upierzeniem, jakiego nie ma żaden ptak w Polsce – samca łatwo rozpoznać po ciemnej górnej części ciała. Ma kolor szaro-stalowy, wpadający w niebieski, a przy białym spodzie ciała wygląda tak, jakby ptaka pomalowano w proporcji pół na pół. Nie mógł być stąd.
Może to zmiana klimatu, może prądów powietrznych, a może prądów strumieniowych, które zaczęły meandrować i przez to zatrzymują na dłużej masy powietrza albo ciepłe, albo zimne i o których także pisaliśmy w Zielonej Interii.
To powoduje anomalia pogodowe, czyli deszcze w zimie, ale także ataki arktycznego powietrza, które dzięki wygięciu prądu strumieniowego docierają bardzo daleko. A może polepszyły się sposoby obserwacji ptaków i mamy więcej osób, które się tym zajmują, przez co mamy też więcej informacji.
W każdym razie podczas wysypywania karmy do karmnika i obserwacji ptaków, które do niej przylatują, możemy się bardzo zdziwić. Pojawić się mogą nagle gatunki, jakich w Polsce nie oglądano zbyt często.
Robi się czerwono. Lecą gile, czeczotki, jemiołuszki
Wymiana awifauny zimą jest w Polsce zupełnie normalna. Spora grupa naszych ptaków odlatuje do cieplejszych krajów, głównie do Afryki, względnie na Bliski Wschód i nad Morze Śródziemne albo do Europy Zachodniej, a w kilku przypadkach – nawet do Azji (dziwonia, muchołówka mała, pliszka cytrynowa).
W ich miejsce przylatują te z Północy i wygląd karmników zimą zmienia się w porównaniu z chociażby wiosną czy latem, o ile ktoś dokarmia ptaki także wówczas. Pojawiają się takie gatunki jak jemiołuszki, gile, czeczotki, opadające całymi chmarami na jadłodajnie jery (krewni naszych zięb). W niektórych wypadkach nawet nie dostrzeżemy zmiany, gdyż po prostu nasze populacje zostają wymienione na te północne.
Rzadkie ptaki, które pojawiają się w polskich karmnikach
Do tego jednak przywykliśmy. To, że zimą karmniki czerwienieją od piór gilów i czeczotek, jest standardem. Może się jednak okazać, że na posiłek zjawią się goście absolutnie nieoczekiwani i z daleka – np. z Ameryki Północnej albo przeciwnie, z Azji.
Przylot junko zwyczajnego to przykład takiej sytuacji. Innym była chociażby lazurka, czyli przepiękna sikora lazurowa, która pojawiła się koło Pruszkowa w pierwszych dniach stycznia 2021 r. A to rzadki, niewidziany od prawie 20 lat gość z Syberii albo Chin czy Kazachstanu.
Bagiennika żółtobrewego trudno byłoby rozpoznać wśród wróbli, jest do nich bardzo podobny. Należy do pasówek, tak jak junko i w naturze występuje w Ameryce Północnej. W 2020 r. pojawił się pierwszy raz na północy Polski.
Śnieżka to spokrewniony z wróblami: domowym i mazurkiem gość z gór środkowej Azji. Ma jasne pióra i tylko wprawne oko rozpozna w niej obcego wróbla. To dość specyficzny przykład, bo kiedyś śnieżki zalatywały do nas częściej.
Sójkę zwyczajną rozpozna pewnie każdy, zwłaszcza po jej charakterystycznych niebiesko lśniących piórach. Z sójką syberyjską jest trudniej, gdyż jest niewielka i zupełnie nie przypomina naszej. A w Polsce pojawiła się już pięciokrotnie.
Tylko tej zimy odnotowaliśmy już w Polsce świergotka syberyjskiego i trznadla białogłowego z Syberii (po raz pierwszy od 2015 r.), a to przecież dopiero połowa stycznia. Warto mieć więc oczy otwarte, gdy sypie się do karmnika słonecznik, proso albo pszenicę.

