W sobotę 30 sierpnia we Lwowie doszło do wstrząsającego zabójstwa – na jednej z ulic miasta został zastrzelony były przewodniczący Rady Najwyższej i wieloletni parlamentarzysta Andrij Parubij. Według pierwszych ustaleń prokuratury napastnik oddał kilka strzałów, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia. W mieście ogłoszono specjalną operację „Syrena”, a w poszukiwania sprawcy zaangażowano policję, służby specjalne i prokuraturę. Prezydent Wołodymyr Zełenski jako pierwszy oficjalnie potwierdził śmierć polityka, składając kondolencje rodzinie i bliskim.

Wiadomość o zabójstwie natychmiast wywołała falę reakcji w ukraińskiej polityce. Kondolencje przekazali m.in. premierka Julia Swyrydenko oraz były prezydent Petro Poroszenko. Śledczy podkreślają, że sprawa traktowana jest jako umyślne zabójstwo, a w mieście trwają intensywne działania operacyjne.

Zobacz wideo Oklaski z Kremla. Tusk, Nawrocki, Ukraina [CTB odc. 62]

Kim był Andrij Parubij?

Andrij Parubij urodził się 31 stycznia 1971 roku w Czerwonogradzie. Studiował historię na Uniwersytecie Lwowskim, a już w czasach studenckich rozpoczął działalność publiczną i polityczną. W 1988 roku współtworzył jedną z pierwszych w Ukrainie młodzieżowych organizacji patriotycznych „Spadszczyna”. Rok później został po raz pierwszy aresztowany za udział w nielegalnych demonstracjach. W kolejnych latach angażował się w życie polityczne – w 1990 roku wystartował w wyborach do lokalnych rad, a rok później został współzałożycielem Socjalno-Narodowej Partii Ukrainy, której młodzieżowym skrzydłem kierował pod koniec lat 90.

Później Parubij coraz mocniej zaznaczał swoją obecność w polityce krajowej. W 2002 roku został radnym obwodu lwowskiego i jego wiceprzewodniczącym. Podczas pomarańczowej rewolucji w 2004 roku pełnił funkcję komendanta „Ukraińskiego Domu” w Kijowie, odpowiadając za organizację i bezpieczeństwo protestów. W 2007 roku uzyskał mandat deputowanego Rady Najwyższej z ramienia bloku „Nasza Ukraina”, a w 2014 roku znalazł się wśród założycieli partii „Front Ludowy”.

Największą rozpoznawalność przyniosła mu jednak Rewolucja Godności. Od listopada 2013 roku Parubij był jednym z głównych liderów protestów na Majdanie – jako komendant odpowiadał za budowę struktur samoobrony, które dbały o bezpieczeństwo demonstrantów i koordynowały działania wobec sił porządkowych. To właśnie pod jego kierownictwem powstały zalążki formacji ochotniczych, które później weszły w skład batalionów walczących w Donbasie. Po obaleniu Wiktora Janukowycza Parubij objął funkcję sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, a następnie został pierwszym wiceprzewodniczącym Rady Najwyższej.

W kwietniu 2016 roku parlament wybrał go na przewodniczącego Rady Najwyższej. Funkcję tę pełnił do 2019 roku, odgrywając ważną rolę w reformowaniu ukraińskiego parlamentu oraz w kontaktach z partnerami zachodnimi. Po zakończeniu kadencji ponownie zdobył mandat poselski z ramienia „Europejskiej Solidarności”, gdzie był numerem drugim na liście i pracował w komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu. Aktywnie działał również w grupach międzyparlamentarnych, m.in. z Polską, Litwą i Włochami.

W grudniu 2014 roku Parubij stał się celem zamachu – przed kijowskim hotelem napastnik rzucił w jego kierunku granat. Choć Parubij przeżył, incydent został uznany za akt terrorystyczny, a wśród podejrzanych śledczy wymieniali byłego dowódcę Wojsk Wewnętrznych z czasów Janukowycza, generała Stanisława Szulaka. Sam Parubij do końca kariery uchodził za jednego z najbardziej konsekwentnych polityków nurtu narodowo-demokratycznego, a jego działalność polityczna była nierozerwalnie związana z walką o niezależność i bezpieczeństwo Ukrainy.

„Terrorystyczna wojna Rosji przeciwko Ukrainie nie ustanie ani na chwilę”

Śmierć Andrija Parubija wywołała wstrząs zarówno wśród ukraińskich polityków, jak i opinii publicznej. W mediach społecznościowych pojawiła się fala komentarzy i kondolencji.

Publicysta Witalij Portnikow zauważył, że zabójstwo byłego przewodniczącego parlamentu należy rozpatrywać w szerszym kontekście rosyjskiej agresji. – Zabójstwo Andrija Parubija przypomina, że nawet jeśli kiedyś dojdzie do zakończenia gorącej fazy wojny, terrorystyczna wojna Rosji przeciwko Ukrainie nie ustanie ani na chwilę. To nie jest wojna o terytorium czy granice, lecz wojna z ukraińskością. Dlatego życie w Ukrainie jeszcze przez długie dziesięciolecia będzie przypominało życie w oblężonej twierdzy – napisał na Facebooku.

Z kolei posłanka Iryna Heraszczenko z partii „Europejska Solidarność” podkreśliła, że Parubij był politykiem, którego nienawidziła Moskwa i prorosyjskie środowiska. – Za to go zabito. Naszej drużynie jest dziś niezwykle ciężko, ale tego bólu nie da się porównać z piekłem, które przeżywa rodzina Andrija. Moje wsparcie i najszczersze kondolencje dla jego ojca, żony, córki i siostry – napisała parlamentarzystka. Dodała, że po tragedii napływają telefony od międzynarodowych partnerów, polityków i dyplomatów, którzy znali Parubija i są wstrząśnięci jego śmiercią.

Deputowana Wiktoria Siumar określiła Parubija mianem „symbolu Majdanu” i obrońcy ukraińskich wartości. – Rozmawialiśmy jeszcze w zeszłym tygodniu o przyszłości i o tym, że ta wojna ostatecznie ukształtowała naród. Ale wróg nie może się z tym pogodzić. Zabójstwo Andrija to zemsta za to, że Ukraina przetrwała i się umocniła. Był wrogiem Moskwy – i Moskwa dobrze o tym wiedziała – podkreśliła.

Udział
Exit mobile version