Pociski Tomahawk mogą być wystrzeliwane z okrętów nawodnych i podwodnych. Są one podstawowym uzbrojeniem wykorzystywanym przez siły USA w podobnych operacjach od czasu ich pierwszego użycia w 1991 r. – zauważył dziennik.
USA wystrzeliły setki pocisków Tomahawk
Jak zaznaczono, każdego roku wytwarza się zaledwie kilkaset Tomahawków. Pentagon nie ujawnia, ile pocisków posiada w danym momencie w swoich zasobach. Tomahawki są cenione m.in. za to, że mogą pokonać dystans ponad 1,6 tys. km, co redukuje konieczność wysyłania amerykańskich pilotów na dobrze bronione obszary.
Jak pisaliśmy na Next.Gazeta.pl, produkowane przez korporację RTX taktyczne pociski manewrujące Tomahawk posiadające głowicę bojową o masie ok. 450 kg kosztują 3,6 mln dolarów za sztukę. Przez ostatnie 5 lat wojsko USA kupiło zaledwie 322 pociski, z czego 57 w bieżącym roku fiskalnym za sumę 206,6 mln dol.
Szybkie zużywanie tych pocisków podczas konfliktu z Iranem będzie wymagało pilnych dyskusji na temat ewentualnego przeniesienia na Bliski Wschód części zapasów z innych regionów oraz podjęcia długoterminowych działań w celu zwiększenia ich produkcji – zdradziło gazecie kilku amerykańskich urzędników.
USA zwiększają produkcję broni wysokiej klasy
Dylemat ten obnażył obawy Pentagonu i Kongresu, dotyczące ryzyka, jakie niedobór pocisków mógłby stanowić dla Stanów Zjednoczonych – zwłaszcza w kontekście potencjalnej eskalacji, obejmującej działania wojsk lądowych w Iranie – podkreślił dziennik.
Rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt w ostatnich tygodniach zapewniała, że Stanom Zjednoczonym wystarczy amunicji. Administracja zorganizowała spotkanie, zapraszając na nie do Białego Domu przedstawicieli przemysłu zbrojeniowego, w tym koncernu Raytheon, produkującego Tomahawki. Prezydent Donald Trump oświadczył później w serwisach społecznościowych, że przedsiębiorstwa czterokrotnie zwiększą produkcję broni wysokiej klasy. Kolejne takie spotkanie ma się odbyć w ciągu dwóch miesięcy.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego od nalotów Izraela i USA na Iran. Teheran odpowiedział atakami zarówno na Izrael, jak i na arabskie państwa regionu Zatoki Perskiej, w tym na położone tam amerykańskie bazy wojskowe i obiekty cywilne, takie jak lotniska i instalacje petrochemiczne. Iran zablokował również swobodną żeglugę przez cieśninę Ormuz, wstrzymując tym samym eksport ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.
Czytaj także: Amerykanie rekordowo źle oceniają politykę gospodarczą Trumpa. Ma się skupić na kraju, nie na Iranie – pisze na Wyborcza.pl Maciej Czarnecki.
Olena Skwiecińska (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik


