W skrócie
-
Adam Andruszkiewicz usłyszał zarzut kierowania podrabianiem list poparcia kandydatów Ruchu Narodowego w wyborach do sejmiku województwa podlaskiego w 2014 roku.
-
Prokuratura Regionalna w Lublinie twierdzi, że Andruszkiewicz, jako lider Młodzieży Wszechpolskiej, bezprawnie przetwarzał dane osobowe osób z list poparcia.
-
Adam Andruszkiewicz nie przyznał się do winy, określając zarzuty jako „kłamliwe tezy” i zapewniając, że nikomu nic nie kazał.
„Przesłuchany w charakterze podejrzanego Adam A. nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia, treści których nie ujawniamy” – podała w komunikacie prasowym rzeczniczka Prokuratury Regionalnej Lublinie prok. Beata Syk-Jankowska.
Według prokuratury Andruszkiewicz będąc liderem Młodzieży Wszechpolskiej, kierował podrobieniem przez inne osoby list poparcia kandydatów zgłaszanym przez Komitet Wyborczy Ruch Narodowy w okręgu wyborczym nr 3 w wyborach do sejmiku województwa podlaskiego, „przetwarzając bezprawnie dane osobowe osób wymienionych na listach poparcia”.
Prokuratura: Adam Andruszkiewicz dopuścił się nadużyć
W ten sposób – według prokuratury – Andruszkiewicz dopuścił się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami poparcia kandydatów w wyborach samorządowych, które odbyły się 16 listopada 2014 r.
Do przestępstw miało dojść w okresie od 1 września do 6 października 2014 r., w Białymstoku. Andruszkiewicz formalnie był wówczas członkiem Młodzieży Wszechpolskiej.
Andruszkiewicz we wpisie na portalu X po wizycie w prokuraturze napisał, że to „kłamliwe tezy”.
Polityk odniósł się do zarzutu. „Nic nikomu nie kazałem”
„12 lat szczegółowego śledztwa, kilkanaście opinii grafologicznych i wbrew oszczerstwom medialnym – zarzutów o fałszowanie podpisów brak. Mówiłem!” – napisał. Jego zdaniem „na potrzeby polityczne uznano, że jakiś zarzut musi być” i dlatego zarzucono mu, że rzekomo „kazał to zrobić”.
„Otóż nic nikomu nie kazałem, a ten zarzut to wyssana z palca bajeczka użyta dziś jako polityczna pałka. Obalę tę kłamliwą tezę podobnie jak tę, że niby osobiście fałszowałem podpisy” – dodał zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP.


