-
Nagranie przedstawia szopa pracza w Polsce, który zanurza zdobycz w wodzie, pokazując tajemniczy zwyczaj tego gatunku.
-
Naukowcy nie znają dokładnych powodów, dla których szopy piorą zdobycz, choć wiążą to z ich wrażliwym zmysłem dotyku.
-
Szop pracz jest inwazyjnym gatunkiem w Polsce, stanowiącym poważne zagrożenie dla rodzimych ekosystemów i zwierząt.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Szop pracz jest u nas gatunkiem inwazyjnym, który sprawia przyrodzie Polski ogromne problemy. Zwierzęta te pochodzą z Ameryki Północnej, gdzie stanowią starannie dopasowany element ekosystemu.
Dlaczego mówi się, że szopy piorą? Oto powód
Tamtejsze kręgowce wiedzą, jak radzić sobie z szopem, który jest bystrym i zręcznym drapieżnikiem. Ma chociażby spore zdolności manualne, którymi nie dysponują inne mięsożerne ssaki jak lisy, kuny, itd. Szop potrafi łapkami podać pokarm do pyszczka, wyciągnąć zdobycz z jamki, dziupli i to nawet głębokiej, splądrować gniazda, wyłapać żaby i raki ze strumyków.
Jakby tego było mało, łapy szopa są niezwykle wrażliwe. Zwierzęta mają na nich zrogowaciały, ale elastyczny i żywy naskórek, który zmienia się w doskonałe narzędzie poznawcze, ale pod wpływem wody.
To powód, dla którego szop może zanurzać w wodzie swoją zdobycz, co wygląda rzeczywiście tak, jakby ją prał. Szop poluje dotykiem, porusza się za pomocą dotyku i odnajduje nim świat.
Zmysł ten jest bardzo ważny dla tego ssaka, ale naukowcy nie do końca wiedzą, dlaczego szopy zanurzają w wodzie swoją zdobycz.
Szop ma niezwykle wrażliwą skórę na łapkach
Koncepcji jest kilka. Poza tym, że namoczony naskórek pozwala łatwiej wyobrazić im sobie, co jedzą, jaką ma teksturę, ile waży i jak wygląda, mamy też teorię, że szopy rzeczywiście myją to, co upolowały. Tak mogą się pozbyć np. śluzu płazów czy ryb.
Po co jednak szop myje inne rodzaje pokarmu? To nie jest jasne, zwłaszcza że częściej swój pokarm obmywają osobniki żyjące w naturze niż w niewoli. Nie przeszkadza im zatem to, że woda bywa brudna.
W XVIII w. Georges-Louis Leclerc, hrabia de Buffon postawił tezę, że być może szopy nie wytwarzają dostatecznej ilości śliny, by zwilżyć pożywienie, dlatego zanurzają je w wodzie. Obowiązywała przez wiele lat, ale została obalona. Wytwarzają jej wystarczająco dużo.
Szop w polskim lesie schwytał i wyprał żabę
Nikomu dotąd nie udało się wyjaśnić, jakie są rzeczywiste powody płukania pokarmu przez szopy pracze. Na pewno ma to związek z ich wrażliwym zmysłem dotyku, ale jaki dokładnie – nie wiemy.
Tym bardziej interesujące jest to, że takie zjawisko można zaobserwować również w Polsce. Profil Sygnał Lasu opublikował film nagrany w Polsce, gdzie inwazyjny szop pracz pierze w wodzie upolowaną żabę.
Można się dobrze przyjrzeć temu tajemniczemu zwyczajowi. Widać wyraźnie, jak szop obraca żabę w palcach i obmacuje, myje i znowu obmacuje. Nie używa wzroku, a jedynie dotyku, a cała scena ma miejsce w środku nocy.
Ten obraz powinien budzić grozę, bo pokazuje to, co inwazyjny gatunek robi z naszymi zwierzętami. Wielokrotnie informowaliśmy w Zielonej Interii, że określenie „inwazja” w wypadku tego zwierzęcia nie jest używana na wyrost. Mamy wysyp szopów, zwłaszcza w zachodniej Polsce.
12 kwietnia 1934 r. cztery pierwsze szopy znalazły się w lesie Edersee niedaleko Kassel. To był początek wielkiej inwazji, którą wspomagali kolejni uciekinierzy z hodowli futerkowych, np. po drugiej wojnie światowej we wschodnich Niemczech. I ten kraj jest szczególnie dotknięty inwazją, a w ślad za nim – Polska od zachodu.

Szopy w Polsce i Europie są przyrodniczą katastrofą
W Europie to katastrofa, gdyż szopy demolują wszystko i zabijają każde małe zwierzę, od bezkręgowców po gady, płazy, ptaki i ich jaja, nie wyłączając dużych ptaków jak czaple, rybołowy i inne.
Ta scena pokazuje nam, że ofiarami szopów padają zwierzęta takie jak płazy, a badania herpetologów pokazują, że dla żab szop jest apokalipsą. Pożera mnóstwo tych zwierząt, jako że bardzo chętnie swymi sprawnymi łapkami chwyta zdobycz w płytkiej wodzie. Tam jednak gdzie pojawiają się szopy, nikt nie może być bezpieczny – od raka i dżdżownicy po rybołowy, bieliki czy czaple.


