W skrócie
-
Potężne opady śniegu na Kamczatce doprowadziły do ustanowienia nowego rekordu i ogłoszenia stanu wyjątkowego w Pietropawłowsku Kamczackim.
-
W wyniku opadów śniegu zginęły dwie osoby, przygniecione płatami śniegu spadającymi z dachów budynków.
-
Władze ostrzegają przed zagrożeniem związanym z topnieniem śniegu i możliwością zalania, a służby pracują nad udrożnieniem komunikacji.
Kamczatka jest półwyspem wysuniętym daleko na wschód Rosji i tam często zdarzają się bardzo surowe i śnieżne zimy, jednakże nawet w kamczackich warunkach ta jest wyjątkowa. Pobity został prawie półtorawiekowy rekord w opadach śniegu, a w niektórych miejscach zaspy sięgają drugiego piętra. Filmy pokazują ludzi wychodzących z domów raczej oknami niż drzwiami i odkopujących spod śniegu swe samochody. Niektóre szkoły i biura zostały tymczasowo zamknięte, a po intensywnych opadach śniegu odnotowano przerwy w dostawie prądu. Silny wiatr uszkodził linie energetyczne.
Apokaliptyczny śnieg na Kamczatce. Są ofiary
Mamy też ofiary śmiertelne. Dwie osoby zginęły przygniecione śniegiem. W Pietropawłowsku Kamczackim, gdzie ogłoszono nawet stan wyjątkowy, dwóch mężczyzn w wieku 60 i 63 lat zginęło, po tym jak z dachów budynków spadły na nich ciężkie płaty śniegu. Ratownicy medyczni przybyli na miejsce zdarzenia i próbowali reanimować ofiary, ale było już za późno. W tej sprawie toczy się już postępowanie karne, a mer Pietropawłowska Kamczackiego Jewgienij Bielajew oskarżył firmy zarządzające nieruchomościami o to, że nie sprzątały dachów na czas i czekały na zakończenie śnieżycy.
Filmy i zdjęcia z Kamczatki robią wrażenie. Mrozy na półwyspie nie są może jakoś skrajnie duże, ale śniegu napadało co niemiara. Meteorologowie ostrzegają, że to może nie być koniec.
Życie w wielu miejscach Kamczatki np. Pietropawłowsku Kamczackim niemal stanęło. Półwysep nie ma wielu miast i miejscowości, żyje tu tylko niespełna pół miliona ludzi na obszarze prawie równym powierzchni Polski. To mniej niż mieszka np. w Poznaniu. A jednak nawet na słabo zamieszkanej Kamczatce taka zima stanowi problem. Służby muszą przekopywać się przez zaspy, aby dotrzeć do ludzi, mieszkań i sklepów.
Kolejny problem dopiero nadchodzi, gdyż temperatury wkrótce się podniosą powyżej zera. Wielki śnieg zacznie topnieć i Kamczatkę może czekać inny kataklizm, tym razem zalanie. „Jeszcze raz apeluję o ostrożność w związku z ogromnymi zaspami śniegu, które utworzyły się na dachach podczas cyklonu” – powiedział minister ds. sytuacji nadzwyczajnych obwodu kamczackiego Siergiej Lebiediew w oświadczeniu – „Temperatury wzrosły, więc śnieg zaczął spadać z dachów”.



