Zieloni wygrali w niedzielę wybory do parlamentu kraju związkowego Badenia-Wirtembergia, uzyskując 30,3 proc. głosów. Na drugim miejscu znalazła się chadecka CDU (29,7 proc.), a na trzecim – prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (18,7 proc.). Do parlamentu Badenii-Wirtembergii weszła jeszcze SPD (5,5 proc.). Progu wyborczego nie przekroczyły natomiast liberalna FDP (4,4 proc.) oraz Lewica (4,4 proc.). Są to dane po przeliczeniu ponad 99,5 proc. wszystkich głosów.
W parlamencie Badenii-Wirtembergii Zieloni będą mogli liczyć na 57 deputowanych, CDU na 56, AfD na 35, a SPD na 10. Premierem Badenii-Wirtembergii zostanie reprezentujący Zielonych Cem Oezdemir. Polityk stanie prawdopodobnie na czele koalicji Zieloni-CDU, która rządzi w landzie od 2016 roku. Mający tureckie korzenie 60-letni Oezdemir ma za sobą bogatą polityczną karierę. Był m.in. federalnym ministrem edukacji, europarlamentarzystą i szefem Zielonych.
W powyborczą noc Oezdemir wezwał CDU do współpracy i zachowania koalicji z Zielonymi. Lider CDU w tym landzie Manuel Hagel wykluczył równocześnie możliwość wyboru na premiera Badenii-Wirtembergii przy wsparciu AfD. – Na żadne stanowisko na świecie nie chciałbym zostać wybrany głosami AfD – stwierdził.
AfD mówi o sukcesie
Lider AfD w Badenii-Wirtembergii Markus Frohnmaier ocenił, że głosowanie pokazało, że wyborcy chcą zmiany kursu. – Jedna rzecz jest jasna, Badenia-Wirtembergia chce konserwatywnej większości – stwierdził w rozmowie ze stacją ZDF. AfD w landzie podwoiło prawie swój wynik sprzed pięciu lat, gdy uzyskało 9,7 proc. głosów. O sukcesie w niedzielę mówiła liderka partii Alice Weidel.
Zważywszy na to, że jeszcze kilka miesięcy temu przewaga CDU na Zielonymi wynosiła w sondażach w Badenii-Wirtembergii nawet kilkanaście punktów procentowych, wynik chadeków uznawany jest za rozczarowanie. W pierwszych komentarzach agencja dpa pisze o „wstydliwej porażce”, a „Sueddeutsche Zeitung” o „wstrząsie w CDU, który sięgnie Berlina”. Wybory w Badenii-Wirtembergii, pierwsze z pięciu w tym roku na poziomie krajów związkowych, uważane były za ważny test popularności chadeckiego kanclerza Friedricha Merza po blisko roku jego rządów w Berlinie.
Czytaj na „Wyborczej”: Zaatakowani nie będziemy czekać na NATO. Gen. Wojciechowski: Nie sądziłem, że dożyję czasów, gdy będziemy tak realnie ćwiczyć Artykuł 5.


