Jak możemy przeczytać w „PLOS One”, znaleziska dokonano w Stanach Zjednoczonych, gdzie odkryte zostały szczątki zwierzęcia zaliczanego dotąd do rodzajów Metoposaurus i Koskinodon. Teraz okazało się, że to osobny gatunek nazwany Buettnererpeton bakeri. Był olbrzymem swoich czasów, czyli epoki triasu – 230 milionów lat temu. To schyłkowy okres wielkości (w każdym tego słowa znaczeniu) płazów. To wtedy pojawiają się na ziemi pierwsze dinozaury i nowe zwierzęta wodne takie jak ichtiozaury itp. Zmienia się Ziemia, zmienia się też morze.

Jednakże ogromne płazy osiągające po kilka metrów długości wciąż jeszcze żyją w zbiornikach wodnych, gdzie sieją – można użyć takiego stwierdzenia – terror. Były one odpowiednikami krokodyli współczesności. Zaczajały się w wodzie na zwierzęta podchodzące do wodopojów, a ich rozmiary pozwalały im skutecznie polować na wiele z nich.

„Podobnie jak inne metopozaurydy, ten wielki płaz prawdopodobnie spędził większość, jeśli nie całe życie w wodzie, żywiąc się rybami, innymi płazami lub czymkolwiek, co miało nieszczęście zapuścić się zbyt głęboko w wodę” – powiedzieli paleolontologowie z University of Wisconsin-Madison, którzy odkryli tego giganta. Jego gabaryty określa się na podobne do aligatora.

Buettnererpeton zaliczany był dotąd do rodzaju Koskinodon Dmitrij Bogdanow Wikimedia Commons

Niewiele wiemy o życiu ogromnych płazów

Niewiele jednak wiemy o tym zwierzęciu, gdyż materiał kopalny jest wciąż ubogi. Ma się to jednak zmienić. Trwają bowiem prace poszukiwawcze na triasowym terenie zalewowym Nobby Knob w Dubois w stanie Wyoming. To miejsce, gdzie udało się znaleźć tak wiele szczątków tych płazów, że jest aż to zdumiewające. Skały w Wyoming dostarczają niemal 20 razy więcej skamieniałości Buettnererpeton bakeri niż udało się zgromadzić do tej pory.

Wytłumaczenie tej dziwnej sytuacji może być tylko jedno – wszystkie płazy zginęły tu w krótkim czasie podczas jakiegoś lokalnego wymierania. Musiało być to szybki i zabójcze dla tych drapieżników zdarzenie. Paleontologowie formują tezę, że 230 milionów lat temu na tym terenie doszło do wielkiej suszy i zniknęły zbiorniki wodne, od których płazy są uzależnione. Możliwe także, że wydarzyło się coś innego np. jakieś skażenie wyziewami wulkanicznymi albo zakwit glonów, który odebrał warunki do życia tutejszej faunie wodnej. W każdym razie w szybkim czasie zniknęły wszystkie Buettnererpeton bakeri z tego terenu.

Metopozaury osiągały niekiedy ogromne rozmiaryDmitrij BogdanowWikimedia Commons

Sensacyjna teoria: może to kolonia lęgowa

Nietypowy jest też sposób powstania tych skamieniałości, bowiem w ich wypadku węglan wapnia nie powstał na skutek klasycznej fosylizacji. Musiały zadziałać inne czynniki, które wskazują na spore nagromadzenie tych płazów w jednym miejscu. Amerykańscy paleontologowie wysunęli nawet teorię o tym, że to być może była kolonia lęgowa buttnerpetonów, co byłoby już zupełną sensacją.

Niewiele wiemy o rozmnażaniu dawnych wielkich płazów mezozoicznych. Nie zachowują się ich kijanki, nie mówiąc o jajach pozbawionych twardej osłony. Miękki skrzek nie fosylizuje się, więc może te płazy rozmnażały się jak dzisiejsze żaby czy traszki, ale może inaczej. Gdyby okazało się, że opiekowały się potomstwem albo przynajmniej tworzyły wspólne wylęgarnie, byłoby to niespotykane.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Udział
Exit mobile version