-
Ministerstwo Rolnictwa przedstawiło projekt rozporządzenia utrzymujący stawki za odstrzał dzików w ramach walki z ASF.
-
Przyrodnicy i Państwowa Rada Ochrony Przyrody krytykują politykę masowego odstrzału dzików jako kosztowną i nieskuteczną.
-
Według danych PROP tylko 0,4 proc. odstrzelonych dzików było zakażonych ASF, a główną rolę w rozprzestrzenianiu choroby odgrywa człowiek.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ministerialny dokument utrzymuje stawki obowiązujące od 2018 roku – 650 zł za odstrzelenie samicy dzika i 300 zł za pozostałe osobniki. To koszty ogromne, a sama polityka jest nieskuteczna, oceniają przyrodnicy.
„Od lat wydajemy setki milionów złotych na masowe zabijanie dzików, mimo że nauka jasno pokazuje, iż nie jest to skuteczna metoda walki z ASF. Państwo finansuje działania, które niszczą przyrodę, a jednocześnie nie rozwiązują problemu choroby” – podkreśla Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Ponadto bioasekuracja, czyli odstrzał dzikich zwierząt to głównie zabezpieczenie przed infekcją świń hodowlanych.
Tusza samicy dzika za 650 zł
Skuteczność odstrzału dzików jako metody przeciwdziałania ASF budzi kontrowersje. A masowe odstrzały dzików prowadzone są w Polsce od 2019 r. W tym czasie pomimo licznych protestów strony społecznej i obywateli zabito niemal 1,5 mln zwierząt. Średni koszt odstrzelenia jednego dzika wynosił ok. 400 zł, co oznacza, że łączny koszt tej polityki sięgnął blisko 600 mln zł. „Najwyższy czas, aby coś się wreszcie zmieniało w prawie dotyczącym dzików i ASF, bo dotychczasowe działania, które kosztowały Skarb Państwa ogromnie dużo, nie przynoszą rezultatów” – mówiła Izabela Kadłucka, psycholożka, biegła sądowa z zakresu psychologii zwierząt
Mimo masowej rzezi dzików liczba ognisk ASF nie zmalała. W 2023 r. odnotowano ponad 1000 ognisk choroby, w 2024 r. – ponad 1800, a w 2025 r. ok. 3400. Na terytorium kraju zostały wyznaczone obszary objęte różnymi restrykcjami w skali od I do III. Zwierzęta zarażone ASF, np. dziki, wykazują objawy osłabienia, mają gorączkę, wymioty, czy krwawią z nosa.
W sprawie odstrzałów dzików nieraz opinię wyrażała Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP). Rada negatywnie zaopiniowała Krajowy plan walki z ASF. Naukowcy wskazali na wysokie koszty odstrzałów, brak dowodów na ich skuteczność oraz ich negatywny wpływ na ekosystemy.
Nieskuteczna polityka masowych odstrzałów
Z danych przytoczonych w opinii PROP wynika, że w latach 2019-2023 jedynie 0,4 proc. odstrzelonych dzików było zakażonych wirusem ASF. Oznacza to, że koszt eliminacji jednego chorego zwierzęcia wynosił średnio aż 119 tys. zł.
Zdaniem PROP strategia oparta na masowym zabijaniu dzików nie przynosi efektów i prowadzi do degradacji przyrody, m.in. poprzez zaburzenie funkcjonowania ekosystemów leśnych. Część ekspertów wskazuje także, że polityka masowych odstrzałów wypiera dziki do miast.

Na dysproporcję w wydatkowaniu środków zwracała uwagę również Najwyższa Izba Kontroli. Z raportu NIK wynika, że w latach 2019-2021 na kontrolę bioasekuracji i badania stad świń przeznaczono niespełna 5 proc. środków wydawanych na walkę z ASF, podczas gdy znaczna część pieniędzy trafiała na odstrzał dzików. Kontrolerzy wskazywali także na niedostateczne kontrole gospodarstw i słabe egzekwowanie zasad bioasekuracji.
Zdaniem organizacji Pracownia na rzecz Wszystkich Istot nacisk powinien zostać przeniesiony z odstrzałów na realne działania zapobiegawcze, takie jak skuteczna bioasekuracja oraz wyszukiwanie padłych dzików, ponieważ główną rolę w rozprzestrzenianiu ASF odgrywa człowiek, a nie dzikie zwierzęta.
To, czy zwierzęta były zarażone sprawdza się dopiero po odstrzale. I to ogromny problem, bo większość zabitych zwierząt nie ASF nie była zarażona.


