W Japonii, Korei, na Tajwanie, w Hiszpanii, w Zambii takie rozwiązania funkcjonują od dekad i są elementem dbałości o zdrowie prokreacyjne kobiet. W Polsce budzą sprzeciw. Włochy w 2017 roku poddały pomysł trzech wolnych dni w miesiacu dla kobiet debacie parlamentarnej – zgody nie było.


Rok temu Ochotnicze Hufce Pracy (OHP) – państwowe jednostki budżetowe podlegające pod Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wprowadziły urlop menstruacyjny, czyli jeden dodatkowy, pełnopłatny wolny dzień w miesiącu dla kobiet. Dla niezrzeszonego posła Marcina Józefaciuka to jawna niesprawiedliwość.

OHP przeciera szlaki. Tysiące wykorzystanych przez kobiety dni


OHP to instytucja umożliwiająca młodzieży zagrożonej wykluczeniem lub porzuceniem szkoły, dokończenia edukacji na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym w połączeniu z nauką zawodu na kursach lub w szkołach branżowych. Jest to oferta dla osób w wieku głównie od 14 do 25 lat.


Starsi również mogą skorzystać z usług OHP. Osoby w wieku 18 – 30 lat otrzymują wsparcie w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych, odbywaniu staży i praktyk, a także w poszukiwaniu pracy i rozwijaniu umiejętności pracy w grupie oraz w nauce odpowiedzialności. W 2025 roku z usług OHP skorzystało ponad 70 tys. osób.


W tym czasie kobiety wykorzystały 12 696 dni wolnych urlopu menstruacyjnego. Jak na łamach Infor.pl poinformowała Katarzyna Juraszek, zastępczyni komendanta głównego OHP ds. współpracy, IT i komunikacji elektronicznej rozwiązanie to opiera się na zaufaniu. „Pracownica zgłasza nieobecność, a potem składa oświadczenie, że powodem były dolegliwości związane z bolesną menstruacją”.


Niewykorzystany w jednym miesiącu wolny dzień nie przechodzi na kolejny miesiąc, więc urlop się nie kumuluje. Nie ma również wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany dzień. Z takiego rozwiązania korzysta regularnie około 40 proc. kobiet zatrudnionych w OHP. „Dokładnie te pracowniczki, które w danym momencie realnie tego potrzebują. Nie ma mowy o nadużyciach” – przekonuje na łamach Infor.pl Katarzyna Juraszek.

Bolesne miesiączki to nie wymysł. Bez leków ani rusz


Według Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization) bolesne miesiączki dotykają od 17 do 83 proc. młodych kobiet. Z badania „Problem bolesnego miesiączkowania z perspektywy polskich pacjentek”, wynika, że 78 proc. kobiet w wieku 16 do 48 lat (spośród 364 ankietowanych) zmaga się z bolesnym miesiączkowaniem. 98 proc. pytanych kobiet przyznało, że ból był na tyle silny, że wymagał stosowania leków.


We wnioskach autorzy badania z 2024 roku napisali: „Pomimo wysokiej częstości występowania bolesne miesiączkowanie jest często niedostatecznie zdiagnozowane, nieodpowiednio leczone i normalizowane zarówno przez lekarzy, jak i same pacjentki, które mogą akceptować objawy jako nieunikniony element miesiączki.”


Na podobne jak OHP rozwiązanie w 2022 roku zdecydował się krakowska agencja kreatywna More Bananas. Przed wejściem w życie przepisów zapytano o zdanie zatrudnionych – nikt nie zgłosił sprzeciwu. W 2023 roku urlop menstruacyjny wprowadziła również firma CD Projekt RED, opierając się na doświadczeniach siostrzanej firmy GOG, która wdrożyła to rozwiązanie rok wcześniej.

Systemowa nierówność. Pomysł na bakier z Kodeksem pracy


We wpisie w mediach społecznościowych poseł Marcin Józefaciuk przekonuje, że nie walczy ani z kobietami, ani z bolesnymi miesiączkami. „Walczę z czymś zupełnie innym. Z tym, że państwowa instytucja publiczna stworzyła system, w którym jedna grupa pracowników może dostać dodatkowy, pełnopłatny dzień wolny co miesiąc, a druga grupa nie dostaje nic”.


Zdaniem posła, mężczyźni nie mają w OHP żadnego równoważnego rozwiązania. „Nie mają dnia zdrowotnego. Nie mają dnia profilaktycznego. Nie mają dnia na badania. Nie mają dnia na migrenę, problemy urologiczne, kryzys psychiczny, ból kręgosłupa, chorobę przewlekłą czy inną cykliczną niedyspozycję. Mają sobie radzić. A potem dziwimy się, że mężczyźni za późno idą do lekarza. Że zbyt późno się diagnozują. Że częściej umierają przedwcześnie. Że kryzys zdrowia mężczyzn jest w Polsce zamiatany pod dywan”.


Poseł zwraca również uwagę na fakt, że takie rozwiązanie nie ma pokrycia w Kodeksie Pracy, OHP nie wykonało analizy dyskryminacji mężczyzn i nie policzyło kosztów tego rozwiązania. Sam oszacował roczny koszt takiego rozwiązania na około 4 mln zł, przyjmując stawkę godzinową w wysokości około 40 zł i koszt dnia pracy – 300 zł.


Marcin Józefaciuk, który przed wyborem do Sejmu był czynnym zawodowo nauczycielem, wieloprzedmiotowcem (język angielski, informatyka, wychowanie fizyczne) oraz dyrektorem Zespołu Szkół Rzemiosła im. Jana Kilińskiego w Łodzi, dzieląc się publicznie swoimi wątpliwościami usłyszał, że dla mężczyzn można by zrobić „dzień na focha”. Według posła to jednak nie jest śmieszne.

Share.
Exit mobile version