Polacy chętnie biorą udział w transformacji energetycznej montując na dachach i balkonach fotowoltaikę. Choć państwo mocno zmieniło reguły gry i zamiast kupowania nadwyżek prądu, stawia na jak największą autokonsumpcję, to Polaków to nie zniechęca.
Sprzęt na działkach i dachach ma działać bez zarzutu przez 25 lat, co jest sporym ułatwieniem. Ale co się z nim dzieje po tym okresie? Polacy niedługo będą ćwiczyć taką sytuację pierwszy raz. Czego można się spodziewać?
W jakich warunkach fotowoltaika działa bez zarzutu? 25 lat gwarancji i koniec
Panele nie przestaną przetwarzać energii słonecznej na prąd z dnia na dzień. Nie wyłączą się równo po 25 latach działania na gwarancji, ale zmiany będą, bo z czasem instalacja traci część sprawności. Zwykle ta strata wynosi około 0,5–0,8 proc. rocznie, więc z prostego rachunku wynika, że po 25 latach panele nadal oferują 80–87 proc. swojej początkowej mocy.
O tym jak długo wciąż będą opłacalne w dużej mierze decydują warunki, w których pracują: intensywność promieniowania UV, wahania temperatur, wilgoć, a także jakości montażu i regularne kontrole instalacji.
Przy właściwej eksploatacji część modułów potrafi pracować nawet 40 lat.
Co zrobić ze zużytymi panelami? Oto jest pytanie
Po 25 latach instalacja nie będzie działała tak efektywnie jak pierwszego dnia. Wraz z upływem czasu rośnie ryzyko mikropęknięć, korozji oraz pojawiania się tzw. hotspotów, czyli fragmentów paneli słonecznych, które mocno się przegrzewają z powodu lokalnego spadku wydajności prądowej. Poza tym wpływ na stan paneli mogą także mieć zalegające liście, ptasie odchody, pył, lub fragmenty domu, które zacieniają fragment panelu.
Promienie słoneczne pracują nie tylko na efektywność produkcji. Promieniowanie UV osłabia i degraduje warstwy ochronne paneli słoencznych. W efekcie z czasem tracą one przejrzystość oraz elastyczność, a do ogniw dociera mniej światła.
Co zrobić ze zużytymi modułami i falownikiem? Na pewno nie wolno ich po prostu wynieść do śmieci. Zainteresowanie recyklingiem paneli PV jest w Europie coraz większe, ponieważ nowe przepisy wymagają odzysku na poziomie minimum 80–98 proc. masy panelu.
Większość jego masy to tanie szkło i aluminium, a nie cenny krzem czy srebro. Do tego panele są mocno sklejone folią i żywicą, przez co ich rozebranie na czyste części jest trudne i drogie. Średnia stawka za utylizację 1 kg paneli wynosi aktualnie około 1,5 zł. Dla typowej instalacji 10 kW o masie około 540 kg to koszt około 810 zł.
Słowacja musi ten problem rozwiązać 10 lat wcześniej niż Polska. Panele zainstalowane w latach 2008-2011 zbliżają się do końca okresu bezpiecznej eksploatacji. Naukowcy z Wydziału Mechanicznego Słowackiego Uniwersytetu Technicznego (SJF STU) w Bratysławie wpadli na pomysł demontażu panelu w dokładnie odwrotny sposób niż w procesie produkcji.
To szansa na odzyskanie dużo większych niż do tej pory ilości cennego krzemu.












