Prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę wieczorem czasu polskiego nową politykę celną. – Mam dobre wieści. Za chwilę podpiszę historyczny dekret, wprowadzający wzajemne cła na kraje na całym świecie. Wzajemne. Oznacza to, że oni robią to nam, a my robimy to im. Bardzo proste. Prościej się nie da. To jeden z najważniejszych dni, moim zdaniem, w historii Ameryki. To nasza deklaracja niepodległości gospodarczej – powiedział Trump.
Nowe cła Trumpa. Kto zapłaci najwięcej?
Następnie amerykański prezydent pokazał listę krajów i stawek ceł, które je obejmą. Na liście znalazło się ponad 70 krajów. Wprowadzone zostaną m.in. dodatkowe 20 proc. cła na produkty z Unii Europejskiej i 34 proc. na towary z Chin. W przypadku Wietnamu będzie to 46 proc., Japonii – 23 proc., a Indii – 26 proc. Minimalna stawka celna dla wszystkich pozostałych państw świata będzie wynosić 10 proc.
Powyższe wartości mają stanowić połowę łącznych stawek celnych i pozacelnych barier handlowych stosowanych przez kraje świata wobec USA.
Podstawowe 10-proc. cło na produkty ze wszystkich państw wejdzie w życie 5 kwietnia, zaś dodatkowe cła na towary z poszczególnych krajów – 9 kwietnia.
Trump przekonywał, że planowane cła są i tak „bardzo życzliwe”, podkreślając, że nie są tak wysokie, jak te nakładane na Waszyngton przez innej państwa. Prezydent USA ocenił, że dzięki takiej polityce celnej Ameryka znów stanie się bogata. Biały Dom szacuje, że nowe taryfy na zagraniczny import przyniosą budżetowi USA 6 bln dolarów.
Prezydent USA przyznał, że spodziewa się, iż niebawem światowi liderzy „będą dzwonić z błaganiami o zniesienie lub zmniejszenie zarządzonych taryf”. – Do wszystkich zagranicznych prezydentów, premierów, królów, królowych, ambasadorów i wszystkich innych, którzy wkrótce będą dzwonić, aby prosić o wyjątki od tych taryf, mówię: zakończcie swoje własne taryfy, znieście bariery, nie manipulujcie swoimi walutami – zaapelował Trump.