Jak twierdzi „Financial Times”, NATO mogłoby odegrać kluczową rolę we wsparciu zaproponowanej przez niektóre kraje europejskiej misji wojskowej, gwarantującej trwałe porozumienie pokojowe w Ukrainie.
Pięciu urzędników poinformowanych o planach przekazało gazecie, że zgodnie z jedną z propozycji, która jest przedmiotem debaty w rozmowach prowadzonych przez Francję i Wielką Brytanię, systemy dowodzenia i kontroli Sojuszu Północnoatlantyckiego byłyby użyte do rozmieszczenia tzw. sił bezpieczeństwa w Ukrainie. Siły te miałyby również korzystać ze wspólnych zdolności wywiadowczych, obserwacyjnych i rozpoznawczych.
Propozycja ta jest jedną z wielu omawianych opcji i niewykluczone, że ulegnie zmianie przed osiągnięciem ostatecznego porozumienia.
Misja w Ukrainie. Europa liczy na „milczącą zgodę” Waszyngtonu
Według autorów omawianego artykułu, zaangażowanie NATO ma być również postrzegane przez optujących za wysłaniem sił bezpieczeństwa jako sposób na pośrednie uwikłanie w przedsięwzięcie Waszyngtonu i zapewnienie sobie jego milczącego poparcia.
Prezydent Donald Trump odmówił bowiem bezpośredniego udziału Amerykanów w jakiejkolwiek misji kierowanej przez Europę, ale wiadome jest, że zdolności wojskowe USA w Europie są integralną częścią wszystkich operacji NATO.
– Jeśli rozmieścimy zasoby z kilkudziesięciu krajów w Ukrainie, to NATO jest jedyną opcją (w zakresie dowodzenia i kontroli), z której będziemy mogli skorzystać – powiedział jeden z urzędników.
Siły miałyby zapewnić też Ukrainę o europejskim zaangażowaniu w jej bezpieczeństwo, jeśli w życie wejdzie negocjowane zawieszenie broni z Rosją, a jednocześnie odstraszać Moskwę od potencjalnego ataku w przyszłości.
Wojna w Ukrainie. Struktury NATO szansą na pokój?
W prowadzonych przez Paryż i Londyn dyskusjach w ramach tzw. koalicji chętnych, w których uczestniczyli ostatnio ministrowie i przywódcy z ok. 30 krajów, wielokrotnie skupiano się na podkreślaniu, że jakaś forma amerykańskiego „zabezpieczenia” jest kluczowa dla każdego rozmieszczenia sił w Ukrainie.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wziął udział w rozmowach liderów i wysłał wysokich rangą urzędników NATO na spotkania grupy na szczeblu technicznym. Siedziba główna NATO w Brukseli będzie również gospodarzem kolejnego spotkania ministrów obrony koalicji w przyszłym tygodniu.
– Wielka Brytania i Francja są dwoma europejskimi krajami, które posiadają ośrodki dowodzenia i kontroli, w tym stałe i mobilne kwatery główne, umożliwiające zarządzanie znaczną międzynarodową operacją militarną w Ukrainie – ocenił Ben Barry, starszy pracownik naukowy ds. działań lądowych w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych.
– Jeśli uda się wykorzystać zasoby i mechanizmy NATO, stanie się to jednak o wiele łatwiejsze – dodał.
„Bez Amerykanów może się nie udać”
W artykule opublikowanym w tym tygodniu, Międzynarodowy Instytut Badań Strategicznych (IISS) stwierdził, że Wielka Brytania, Francja i jej partnerzy będą w stanie zgromadzić i utrzymać małą lub średnią siłę liczącą od 10 tys. do 25 tys. wojskowych, wraz ze wsparciem sił powietrznych i morskich.
Grupa ta byłaby jednak słabsza i bardziej podatna na ataki bez amerykańskiego wywiadu, nadzoru i rozpoznania.
– Bez Amerykanów byłoby to o wiele bardziej ryzykowne, a zdolność wykrywania zagrożeń spadłaby – stwierdził Barry.
NATO ma również własne floty samolotów wczesnego ostrzegania i nadzoru E-3 Awacs oraz samolotów do tankowania, których europejskie wojska potrzebowałyby na potrzeby długotrwałej lub szeroko zakrojonej misji na Ukrainie.
Polacy nie chcą wysłania wojsk do Ukrainy
Struktury dowodzenia i kontroli NATO oraz inne zasoby mogą być wykorzystywane do misji niezwiązanych z NATO, w tym prowadzonych przez UE. Wymaga to jednak jednomyślnej zgody członków sojuszu.
Niektórzy członkowie koalicji są niechętni angażowaniu sojuszu wojskowego w jakąkolwiek ostateczną propozycję, biorąc pod uwagę wyrażoną przez Trumpa niechęć do jakiejkolwiek formy zaangażowania w Ukrainie po uzgodnieniu zawieszenia broni.
Są kraje, np. Włochy, który wezwały ONZ do odegrania roli koordynującej w operacjach pokojowych. Sprzeciwili się temu inni, obawiając się weta Rosji i Chin w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
Przypomnijmy, że w marcowym sondażu dla Wirtualnej Polski Polacy jasno wskazali, że są przeciwni wysyłaniu naszych żołnierzy do Ukrainy. Odpowiedź „zdecydowanie nie” wybrało 58,5 proc. pytanych, a „raczej nie” – 28 proc. respondentów. Po drugiej stronie stanęło zaś tylko 8,2 proc. uczestników badania.
Stanowisko te pokrywa się z deklaracjami Donalda Tuska, który przed szczytem w Paryżu podkreślił, że Polska może udzielić wsparcia logistycznego i politycznego krajom gotowym do wysłania do Ukrainy swojej armii, ale sama nie rozmieści za wschodnią granicą swoich żołnierzy.
Źródło: Financial Times