-
Nowe badania sugerują, że wymarcie mamutów mogło być wywołane przez eksplozję komety nad Ameryką Północną.
-
Odkrycie ziaren kwarcu datowanych na 12,8 tys. lat temu wskazuje na gwałtowny kataklizm kosmiczny.
-
Wyjątkowe pożary i zmiany klimatu po eksplozji mogły przyczynić się do szybkiego wymierania zwierząt i ludzi.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Mamuty, zwłaszcza mamuty włochate żyjące na terenach Eurazji, są symbolem epoki lodowcowej. Różne gatunki tych zwierząt, niekoniecznie przystosowanych jedynie do życia w zimnie i tundrze, zaczęły się pojawiać już kilka milionów lat temu, a mamuty włochate zaczęły zasiedlać tereny skutej lodem Eurazji około 250 tys. lat temu. I między 13 a 11 tys. lat temu wymarły, z małymi wyjątkami niedobitków, które utrzymały się w niektórych punktach świata np. Wyspie Wrangla, gdzie przetrwały jeszcze 4 tys. lat temu. Z kolei w Ameryce Północnej wielkie wrażenie robił mamut kolumbijski – słoń o masie 10 ton.
Zniknęły wraz z całą fauną epoki lodowcowej i do dzisiaj trwają dyskusje, co spowodowało tę zagładę. Wskazuje się zmianę klimatu, zmianę szaty roślinnej, działalność lodowca, także presję człowieka i jego polowania.
Taki kwarc często znajdujemy w kraterach pozostałych po takich uderzeniach, ale nie zawsze kratery powstają. Co więcej, wcześniejsze badania wykazały, że taki kwarc może powstawać, gdy eksplozje jądrowe, asteroidy i komety wywołają wybuchy atmosferyczne w pobliżu powierzchni Ziemi, nawet bez dotykania jej powierzchni. Gdy mamy taką detonację o wystarczająco dużej energii i dochodzi do niej na wystarczająco niskiej wysokości, stosunkowo małe fragmenty ciała kosmicznego o dużej prędkości mogą wywołać wstrząs termiczny i mechaniczny, po którym pękają ziarna kwarcu.
Kometa mogła doprowadzić do zagłady mamutów
I takie właśnie ziarna kwarcu znaleziono w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. To trzy miejsca: Murray Springs w Arizonie; Blackwater Draw w Nowym Meksyku i Arlington Canyon w Kalifornii. Leżą relatywnie blisko siebie.
Ziarna datowane są na 12,8 tys. lat. A to jest moment, gdy zaczęło się zmieniać życie w Ameryce Północnej, zniknęło wiele zwierząt i zniknęła też kultura Clovis tworzona przez ówczesnych mieszkańców Ameryki Północnej. Od lat naukowcy poszukują wyjaśnienia, co się wtedy stało, bowiem sugestia, że to powolna zmiana klimatu doprowadziła do tak szybkiego wyginięcia zwierząt i ludzi nie wyjaśnia w pełni tempa tego wymierania.
Nowe badania potwierdzają tezę, która kiedyś się już pojawiła, ale brzmiała ekstremalnie i nie była traktowana serio. To sugestia, że 12,8 tys. lat temu kometa eksplodowała w atmosferze Ziemi, siejąc zniszczenie na dużych obszarach. I to wydarzenie spowodowało zmianę życia w Ameryce, w tym wymarcie mamutów takich jak mamuty kolumbijskie.
-
To już oficjalnie. Znamy przyczynę wymarcia mamutów i całej megafauny
-
Syberia rozmarza i odsłania tajemnice. Rosjanie wydobyli unikalnego mamuta
Wybuchły wielkie pożary. Rozpętało się piekło
Badania w tej sprawie prowadzą badacze Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, którzy starają się sprecyzować, na ile eksplozja komety – która jest niepodważalna – mogła gwałtownie zmienić warunki życia wielu zwierząt, w tym mamutów. Amerykanie opisują, że taki kataklizm mógł wywołać wzrost temperatury i potężne pożary na dużych obszarach. Do atmosfery dostały się chmury pyłu i sadzy, przysłoniły słońce. Rozpętało się piekło może nie tak wielkie jak 66 mln lat temu, gdy wymierały dinozaury, ale także ogromne.
Kolejnym dowodem potwierdzającym na ponowny udział ciała niebieskiego w zagładzie życia na Ziemi jest warstwa czarnej materii zawierająca sporo węgla, którą znajduje się w osadach skalnych z tamtego okresu zarówno w Ameryce Północnej, jak i Europie. To wskazuje na sporo pożarów w tamtym okresie. I to one mogły zgładzić mamuty kolumbijskie i większość życia kresu epoki lodowcowej na kontynencie północnoamerykańskim.














