
-
Miasto Szczecin kupiło od filharmonii 900 biletów na „Koncert Prezydencki” za ponad 30 tysięcy złotych i rozdysponowało je m.in. lokalnym radnym i gościom.
-
Cena biletu dla mieszkańców wynosiła od 120 do 150 zł, podczas gdy politycy otrzymali je za 35 zł.
-
Władze miasta i filharmonia podkreślają, że zakup biletów przez urząd ma gwarantować frekwencję i służyć jako forma podziękowania, jednak pojawiły się publiczne pytania o zasadność różnicy cen.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Koncert Prezydencki” to coroczne, prestiżowe wydarzenie w ikonicznym budynku – Filharmonii w Szczecinie wyróżnionej w 2015 roku nagrodą imienia Miesa van der Rohe za najatrakcyjniejszy budynek w Europie.
„Nowy rok rozpoczniemy w towarzystwie dźwięków, które od ponad stu lat zachwycają słuchaczy na całym świecie” – zachęcała tuż przed wydarzeniem Filharmonia. W tym roku orkiestra zagrała największe utwory Johanna Straussa (syna), a imprezę prowadził znany konferansjer Artur Andrus.
Szczecin. Rozstrzał w cenie biletów na koncert w filharmonii
Dostojna atmosfera zmieniła się jednak w polityczną awanturę, gdy na jaw wyszła różnica w cenie biletów między tymi dla lokalnych radnych, a tymi, które trafiły do otwartej sprzedaży.
Jeden z radnych – Piotr Kęsik – z prezydenckiego klubu „OK Polska” tuż przed koncertem opublikował w internecie zdjęcie dwóch biletów. – Przekażę komuś, kto wykorzysta. Proszę pisać prywatnie – napisał. Na fotografii widać oznaczenie: „Bilet specjalny” oraz cenę – 35 złotych.
Aktywista Arkadiusz Lisiński porównał tę cenę z inormacją na temat biletów, które można było kupić w kasach. Za najtańsze – i to ulgowe lub grupowe – trzeba było zapłacić 120 złotych, a za najdroższe 150.
– Elitarny obciach samorządowy 2050 (to nawiązanie do partii z którą jest związany radny Kęsik oraz promowanej przez prezydenta Szczecina wizji miasta w roku 2050 – red.) – komentował publicznie Lisiński. Prosił władze filharmonii o podanie przyczyny różnicy w cenie. Siebie określił jako „zatroskanego szczecińskiego podatnika, łożącego na funkcjonowanie filharmonii”.
Lokalny polityk Konfederacji Rafał Kubowicz w mediach społecznościowych opublikował pismo, jakie skierował do prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Domaga się w nim informacji m.in. komu Urząd Miasta przekazał bilety na „Koncert Prezydencki” i jakie były kryteria przyznania wejściówek po preferencyjnej cenie. – Z jakiego paragrafu budżetowego pokryto różnicę między ceną rynkową biletu, a ceną zakupu przez miasto? – pytał Kubowicz.
Miasto kupiło bilety od „swojej” instytucji. Wywiązała się awantura
Chodzi mu o umowę, jaką Urząd Miasta zawarł z prowadzoną przez siebie filharmonią. W jej ramach Szczecin kupił od własnej instytucji kultury 900 biletów za ponad 30 tysięcy złotych na dwa koncerty – 10 i 11 stycznia – a potem je rozdysponował.
– Zwyczajowo Prezydent Miasta zaprasza na „Koncert Prezydencki” swoich gości, przedstawicieli instytucji, środowisk kultury, partnerów miasta oraz osoby zaangażowane w życie społeczne Szczecina – przyznaje rzeczniczka filharmonii Katarzyna Plater-Zyberk.
Dodaje, że to miasto „rozdysponowuje bilety we własnym zakresie”, a filharmonia „nie decyduje o liście gości ani kryteriach ich zapraszania”.
W odpowiedzi na pytania Interii przekonuje, że zbiorczy zakup biletów przez urząd ma dużo zalet.
– Miasto, nabywając z góry znaczną pulę miejsc, gwarantuje filharmonii określony poziom frekwencji – uzasadnia Plater-Zyberk. A to – jak dodaje – „ułatwia planowanie budżetu koncertu i stabilizuje jego wynik ekonomiczny”.
Przekonuje, że w porównaniu do organizowania komercyjnych koncertów odchodzi część kosztów. Wymienia prowizje systemów biletowych i koszty marketingu.
„Ceny biletów bez znaczenia”? Koncert to „forma podziękowania”
Prezydent Szczecina – Piotr Krzystek – w Radiu Szczecin mówił, że rozdanie biletów to „forma podziękowania za wspólne działanie”. – To są sponsorzy imprez miejskich, przedstawiciele różnych instytucji, a także radni i przedstawiciele służb. Po prostu działamy ze sobą – stwierdził prezydent Krzystek.
Radna Wiktoria Rogaczewska , która była na koncercie, a na co dzień jest przewodniczącą Komisji ds. Kultury w Radzie Miasta w Szczecinie, w rozmowie z Interią przekonuje, że „ceny biletów w kontekście ’Koncertu Prezydenckiego’ nie mają większego znaczenia”.
– Organizatorem wydarzenia był prezydent Szczecina, a miejscem imprezy filharmonia, czyli miejska instytucja kultury. Co to oznacza? Że Miasto Szczecin zapłaciło podmiotowi, którego jest właścicielem, za wejściówki dla zaproszonych gości. Kwota wpisania na zaproszeniu nie gra więc żadnej roli. To nie są pieniądze wydane poza sektor publiczny – uważa Rogaczewska.
Inne ceny dla mieszkańców, inne dla polityków. Będzie zmiana?
Na pytanie czy w przyszłym roku system sprzedaży lub przekazywania biletów się zmieni, radna Wiktoria Rogaczewska nie zaprzecza. – Miasto Szczecin powinno przeznaczyć mniej wejściówek dla zaproszonych gości, a więcej biletów udostępnić do sprzedaży kasowej – mówi.
Przewodnicząca Komisji ds. Kultury w szczecińskiej Radzie Miasta przekonuje jednocześnie, że „trudno oczekiwać, że miasto podczas imprezy organizowanej przez prezydenta nie zarezerwuje części wejściówek i nie przekaże ich zaproszonym gościom„. – To jedyny tego typu koncert w roku – mówi Interii Rogaczewska.
Także ze strony instytucji słyszymy, że trudno wyobrazić sobie zmianę charakteru corocznej imprezy.
– Filharmonia korzysta z obecności kluczowych środowisk: partnerów strategicznych, administracji, biznesu, kultury czy dyplomacji bez ponoszenia kosztów i działań, których nie da się osiągnąć standardowymi narzędziami promocyjnymi – uważa rzeczniczka instytucji, Katarzyna Plater-Zyberk.
Jej zdaniem, takie wydarzenie – jak niedawny „Koncert Prezydencki” – „automatycznie wzmacnia pozycję Filharmonii jako instytucji flagowej”.












