Trump kontra Grenlandia. Tusk: To byłaby katastrofa
Podczas czwartkowej konferencji prasowej Donalda Tuska dziennikarka Gazeta.pl Marta Rawicz zapytała szefa polskiego rządu o to, czy przejęcie siłowe Grenlandii przez Stany Zjednoczone jest realne. – Może dzisiaj to nie czas i miejsce na dokładną analizę geopolitycznych i militarnych konsekwencji ewentualnej interwencji zbrojnej USA w Grenlandii. To byłaby – w sensie politycznym i z naszego punktu widzenia – katastrofa. Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa NATO przez drugie państwo NATO – w dodatku przez Stany Zjednoczone – to byłby koniec świata, takiego jaki znamy i który przez dziesięciolecia gwarantował nam bezpieczeństwo – mówił Tusk.
Jak podkreślił premier, „nie chce się domyślać” czy przejęcie Grenlandii jest możliwe. – Państwo znacie mój krytyczny stosunek do wielu decyzji i zdarzeń, jakie mają miejsce po drugiej stronie Atlantyku. Nigdy tego nie ukrywałem. Mogę tylko powiedzieć to, co wiem od zawsze: nie można niestety wykluczać żadnego scenariusza, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania administracji prezydenta Trumpa. Każdy scenariusz jest możliwy – podkreślił szef rządu. Tusk wyznał, że Trump podczas rozmów z nim już w czasie swojej pierwszej kadencji wielokrotnie dawał do zrozumienia, że „nieobliczalność i zaskakiwanie, szczególnie sojuszników, to metoda działania do której jest przywiązany”.
Wcześniej premier został zapytany przez reporterkę Reutersa, czy Polska wzorem Francji, Niemiec, Szwecji i Norwegii wyśle swoje wojska na Grenlandię. – Nie, nie planujemy wysyłania polskich żołnierzy do Grenlandii – odparł krótko polityk.
Artykuł jest aktualizowany.












