
Wnioski z badań naukowych są dość jednoznaczne: dokarmianie najbardziej pomaga ptakom zimą, zwłaszcza podczas silnych mrozów, obecności długotrwałej pokrywy śnieżnej i w krajobrazie silnie przekształconym przez człowieka.
Klasyczne badania nad sikorą czarnogłówką w Ameryce Północnej wykazały, że ptaki mające stały dostęp do karmników przeżywały zimę znacznie częściej niż osobniki zdane wyłącznie na naturalne zasoby. Różnice były szczególnie widoczne podczas długich okresów niskich temperatur, kiedy naturalny pokarm był trudno dostępny.
Podobne wnioski płyną z nowszych analiz europejskich. W miastach i krajobrazie rolniczym, gdzie zimą brakuje nasion, owoców i bezkręgowców, karmniki realnie zmniejszają ryzyko śmierci z głodu, zwłaszcza u drobnych ptaków o wysokim zapotrzebowaniu energetycznym, które muszą stale poszukiwać pokarmu by dostarczyć sobie energii pozwalającej na przetrwanie mroźnych nocy.
Dokarmianie ptaków może szkodzić. Kluczowa jest karma
Badania pokazują jednak, że korzyści z dokarmiania często kończą się wraz z zimą. W kilku długoterminowych eksperymentach wykazano, że ptaki dokarmiane zimą wcześniej rozpoczynały lęgi, czasem nawet o kilka dni. W części populacji przekładało się to na większą liczbę wyprowadzonych młodych, ale tylko wtedy, gdy późniejszy dostęp do naturalnego pokarmu był wystarczający.
W innych badaniach sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Eksperymenty prowadzone przez kilka sezonów w brytyjskich lasach liściastych wykazały, że zimowe dokarmianie nie poprawiało sukcesu lęgowego, a w niektórych przypadkach wręcz go obniżało.
Ptaki składały jaja w normalnym terminie i w typowej liczbie, ale pisklęta były mniejsze, lżejsze i gorzej przeżywały okres po opuszczeniu gniazda. Efekty te były widoczne dopiero po dokładnej analizie, bo na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało „normalnie”.
Kluczowym wnioskiem z badań jest to, że skład pokarmu ma większe znaczenie niż sama ilość. W eksperymentach, w których ptaki dostawały głównie pokarm tłuszczowy, bez odpowiedniej ilości mikroelementów, obserwowano wzrost stresu oksydacyjnego. To biochemiczny sygnał, że organizm jest przeciążony i gorzej radzi sobie z neutralizowaniem uszkodzeń komórek.
Co ważne, te koszty ujawniały się z opóźnieniem. Zimą ptaki wyglądały na dobrze odżywione, ale w sezonie lęgowym ich potomstwo rozwijało się gorzej. Tam, gdzie stosowano pokarm bogatszy w mikroelementy, np. niesolone orzeszki ziemne zawierające witaminę E, negatywne efekty były słabsze lub nie występowały. To pokazuje, że karmnik może działać jak lek albo jak fast food, w zależności od tego, co do niego trafia.
Karmniki wpływają na choroby i ptasie społeczności
Najmocniejsze dowody na to, że masowe dokarmianie ptaków może im w pewnych okolicznościach szkodzić dotyczą rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych. Wieloletni monitoring prowadzony w Wlk. Brytanii wykazał, że karmniki stały się kluczowym miejscem transmisji patogenów między ptakami różnych gatunków.
Najbardziej znanym przykładem jest rzęsistkowica, choroba pasożytnicza, która od połowy pierwszej dekady XXI w. doprowadziła do spadku liczebności dzwońców o ponad 60 proc. Choroba rozprzestrzeniała się głównie tam, gdzie ptaki masowo gromadziły się przy karmnikach. W innych badaniach regularnie wykrywano w karmnikach bakterie Salmonella, a także wirusa ptasiej ospy, który znacząco obniżał przeżywalność młodych sikor.
Dokarmianie wpływa nie tylko na pojedyncze osobniki, ale też na strukturę całych populacji. Badania wykazały, że w okolicach regularnie dokarmianych ogrodów zagęszczenie sikor potrafiło wzrosnąć nawet kilkukrotnie. Jednocześnie malała liczebność gatunków, które z karmników korzystają rzadziej lub są wypierane przez bardziej dominujących konkurentów.
Efektem jest stopniowe upraszczanie składu gatunkowego i faworyzowanie kilku elastycznych „zwycięzców”. Co więcej, dokarmianie sprzyja przeżyciu osobników w gorszej kondycji, które w naturalnych warunkach miałyby mniejsze szanse. W dłuższej perspektywie może to obniżać średnią jakość lęgów i czynić populacje bardziej wrażliwymi na kolejne stresy środowiskowe.
Czy powinniśmy dokarmiać ptaki? 5 prostych zasad
Badania prowadzone w niemal nienaruszonych naturalnych środowiskach pokazują, że tam dokarmianie często nie przynosi ani wyraźnych korzyści, ani strat. Największe znaczenie ma więc kontekst. W mieście lub na terenach intensywnego rolnictwa karmnik może ratować ptaki w trudnym momencie. W lesie o bogatej strukturze często jest zbędny.
Z tego wynika kluczowy wniosek: dokarmianie nie powinno być automatycznym odruchem, lecz świadomą, sezonową decyzją.
Jeśli decydujesz się na dokarmianie, badania podpowiadają kilka prostych zasad:
Po pierwsze, dokarmiaj głównie zimą, szczególnie podczas mrozów i śniegu. Wiosną i latem ptaki powinny korzystać z naturalnego pokarmu.
Po drugie, stawiaj na jakość, nie ilość. Najlepsze są niesolone nasiona, ziarno, słonecznik, orzechy ziemne bez soli i dodatków. Unikaj chleba, resztek kuchennych i tanich mieszanek o nieznanym składzie.

Po trzecie, regularnie czyść karmnik. To jeden z najskuteczniejszych sposobów ograniczania ryzyka chorób.
Po czwarte, nie karm bez przerwy i w nadmiarze. Stały, obfity dostęp do pokarmu sprzyja nadmiernym zagęszczeniom ptaków.
I wreszcie: pamiętaj, że najlepszą pomocą długofalową nie jest karmnik, lecz przyjazne środowisko. Krzewy, drzewa, zarośla i różnorodne siedliska dostarczają ptakom naturalnego pożywienia przez cały rok.
Dokarmianie ptaków nie jest ani jednoznacznie dobre, ani jednoznacznie złe. Może pomagać, jeśli jest mądre i ograniczone w czasie. Może też szkodzić, jeśli zastępuje troskę o przyrodę prostym gestem wysypania ziaren. Nauka podpowiada jedno: jeśli już dokarmiać, to rzadziej, czyściej i lepiej.











