
-
Krogulce błyskawicznie reagują na pojawienie się karmy w karmnikach, często pojawiając się w nich już po pół godzinie.
-
Badania z okolic Poznania wskazują, że krogulce nie są uzależnione wyłącznie od karmników, lecz traktują je jako dodatkową okazję łowiecką.
-
Ustawianie karmników zmienia lokalny ekosystem, wpływając nie tylko na małe ptaki, ale pośrednio również na drapieżniki jak krogulce i koty.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Co jadał kiedyś krogulec? Cóż, zapewne zawsze małe ptaki. Nie bez kozery Anglicy nazywają go inaczej jastrzębiem wróblarzem, w odróżnieniu od większego krewniaka jastrzębia gołębiarza.
Krogulec, czyli miniaturka jastrzębia
Na jego cześć nazywano myśliwce F-16 i polskie okręty podwodne. Jest kojarzony z atakami na drób i gołębie, chociaż w rzeczywistości jastrząb gołębiarz najchętniej poluje w lesie. Jest mistrzem latania między nawet blisko rosnącymi drzewami z uwagi na wybitną zwrotność. To jego przewaga.
To także przewaga krogulca, którego z grubsza można nazwać mniejszą kopią jastrzębia gołębiarza. Różni się od niego wieloma innymi detalami, ale wielkość jest tu istotna. Jastrząb gołębiarz ma ponad metr rozpiętości skrzydeł (u samic znacznie ponad metr) i ponad 1 kg wagi, a krogulec ma o połowę krótsze skrzydła i waży nawet czterokrotnie mniej.
To miniaturka jastrzębia, która polować musi w związku z tym na mniejszą zdobycz – ot, wielkości wróbla czy sikory, może kosa, drozda albo skowronka, w ostateczności nie za dużego dzięcioła.
I od lat, od wieków polował niezwykle skutecznie, korzystając z budowy skrzydeł jastrzębi umożliwiającej dużą zwrotność. Dzięki temu krogulec może schować się np. w zaroślach i czatować, by uderzyć znienacka.
Drapieżne ptaki atakują karmniki. Małe ptaki nie mają szans
Atakuje z zaskoczenia, szybko, zwrotnie, wykorzystując brak czujności ofiar. Te są przecież w karmniku, gdzie jest bezpiecznie. Co się może stać?
Takie miejsce to marzenie dla wielu ptaków. Darmowa jadłodajnia. Zadbany karmnik jest pełen ziaren, owoców róży czy głogu, tłuszczowych kulek, orzechów i wielu innych smakołyków. Ściąga więc sporo ptaków na ucztę. A skoro tak, ściąga też drapieżniki.
Naukowcy z Poznania przeprowadzili w okolicach miasta serię eksperymentów na krogulcach, które miały pokazać, jak zachowują się te drapieżniki w pobliżu karmników.
Przyniosły one dość zaskakujące wyniki. Ustawione zostały karmniki dwojakie – pełne karmy i zupełnie puste. To miało pokazać, czy krogulec nauczył się reagować na sam fakt wystawienia karmnika, czy nie.
Okazało się, że ptaki pojawiały się tylko tam, gdzie wysypana została karma. Puste karmniki ignorowały. Co więcej, czasami przylatywały się już pół godziny po wysypaniu pokarmu. I czekały na ofiary.

Czy zatem krogulec stał się specjalistą od polowań przy karmnikach i teraz tylko one są miejscem jego ataków? Zapytaliśmy o to autora badań, prof. Piotra Tryjanowskiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
– Nie można do końca tak powiedzieć. Krogulec nadal reaguje na to, na co reagował wcześniej, zatem na ruch małych ptaków. To dla niego bodziec. A że ruch małych ptaków jest większy przy karmniku, przyciąga go to. Dlatego puste stołówki pomija. Tam ruchu nie zauważa – tłumaczy ekspert.
Krogulce reagują na ruch małych ptaków
Nie jest jednak tak, że krogulce stały się niewolnikami karmników. Nadal polują na wróble, sikory, drozdy, czy szpaki gdzie tylko się da, ale dokarmianie ptaków stwarza im dodatkową okazję. – Krogulcom po prostu podano do stołu – mówi prof. Piotr Tryjanowski. – Bez karmników też dałyby sobie radę, ale to rzeczywiście ułatwienie dla drapieżnika, którego celem są małe ptaki.
Krogulec nie musi ich szukać, nie musi tropić, więcej – ma teraz stałe miejsca, gdzie niemal na pewno je znajdzie. Pasują mu zwłaszcza te karmniki, które stoją nie na odkrytym terenie, ale w otoczeniu drzew i krzewów. – A to większość karmników ustawianych przecież w ogrodach, gdzie takie otoczenie jest naturalne – zauważa naukowiec.

Atak drapieżnika jest nagły, szybki i wielu właścicieli karmników nie zawsze go zauważy. Zostaje chaos, ucieczka, nieco pogubionych piór. Bambinizm nakazuje nam zapłakać nad pożartymi ptakami, które przed chwilą cieszyły oko przy jadłodajni, ale naukowcy podkreślają: musimy liczyć się z tym, że gdy stawiamy karmnik, tworzymy nowy ekosystem.
Musimy mieć świadomość, że gdy sypiemy karmę do karmnika, nie dokarmiamy tylko wróbli, sikor czy kowalików. Tak samo dokarmiamy krogulce, tylko pośrednio. Ustawiając karmnik, tworzymy nowy układ zależności i relacji. Zmieniamy wszystko wokół, to jest bardzo poważna zmiana w okolicy. A nowy układ dotyczy nie tylko krogulca
Koty i sroki to zupełnie inna historia
A co ze zwierzętami domowymi? Przecież drapieżnikami zaczajającymi się przy karmnikach są także koty. – Obecność kotów w dzikim środowisku i przy karmniku jest jednoznacznie zła. Nie można tego porównać do funkcjonowania organizmów w naturalnym, ustalonym przyrodniczo układzie z obecnością krogulca – podkreśla prof. Piotr Tryjanowski. – To inna sytuacja.
Karmnik to także okazja dla srok, które potrafią zapolować na małe ptaki albo tropić ich gniazda. – Kiedy jednak pojawią się przy karmniku, wybiorą raczej łatwiejszy pokarm. Ten w stołówce. Sroka jest ptakiem wszystkożernym, ziarna także konsumuje – przypomina poznański ornitolog.
Nie ma wciąż jednoznacznych badań wskazujących na to, czy rosnąca liczba karmników przekłada się na wzrost liczby krogulców. Wiemy jednak, że ich liczba w Polsce wzrosła, co u ptaków szponiastych nie jest taką częstą sytuacją. Wzrosła zwłaszcza w zachodniej Polsce, gdzie ptaki te są najliczniejsze.












