
-
W czwartek w kamienicy w śródmieściu Chełmna zmarła 31-letnia kobieta oraz troje jej dzieci w wyniku zatrucia tlenkiem węgla.
-
Służby zostały powiadomione przez siostrę zmarłej kobiety, która nie miała z nią kontaktu od poniedziałku.
-
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, a jedną z hipotez jest zły stan piecyka gazowego.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
31-letnia matka, a także syn w wieku dwóch lat i córki w wieku siedmiu i 12 lat zmarli wskutek zatrucia tlenkiem węgla w kamienicy w śródmieściu Chełmna.
– Służby zawiadomiła siostra kobiety, która nie miała z nią kontaktu od poniedziałku. Dzieci miały nie być w szkole też od tego dnia. Kiedy jednak doszło do tragedii? Tego w tym momencie nie wiemy – przekazała w czwartek rzeczniczka prasowa policji w Chełmnie mł. asp. Agnieszka Stankiewicz.
Jak się okazało, na miejscu wykryto bardzo duże stężenie tlenku węgla. – Po wykonaniu pomiaru okazało się, że stężenie czadu w pomieszczeniu wyniosło ponad 900 ppm – poinformował polsatnews.pl rzecznik PSP kpt. Kasper Korczak. Podkreślił, że tak wysoki poziom tlenku węgla jest „ekstremalnie niebezpieczny” dla ludzi.
– Wczoraj (w czwartek – red.) wieczorem udało się przeprowadzić oględziny miejsca zdarzenia z udziałem biegłego. Udało się przesłuchać sąsiadów, a także siostrę i brata zmarłej. Zabezpieczono także zwłoki całej czwórki ofiar, a także psa, bo on także był w tym domu – powiedziała w piątek rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu Izabela Oliver.
Chełmno. Tragiczne odkrycie w kamienicy. Prokuratura wszczęła śledztwo
Rzecznik podkreśliła, że w piątek wszczęte zostaje śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. – Obecnie wykluczamy udział osób trzecich w tym zdarzeniu. Na ten moment oceniamy, że był to nieszczęśliwy wypadek. Ustalenie, co było przyczyną tej tragedii, jeszcze potrwa. Jedną z prawdopodobnych hipotez jest zły stan piecyka gazowego, ale musimy poczekać na opinię biegłego – wskazała rzecznik prasowa toruńskiej prokuratury.
Sekcje zwłok ofiar – jak przekazała prokurator Oliver – będą przeprowadzone w poniedziałek.
Do tragicznego zdarzenia doszło na parterze dwukondygnacyjnego budynku. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną zaczadzenia był ulatniający się gaz z instalacji przepływowego podgrzewacza wody, tzw. piecyka gazowego. Rzeczniczka powiedziała, że na miejsce wezwano biegłego z zakresu pożarnictwa.
Dom, w którym doszło do tragedii, to mała kamienica na obrzeżach chełmińskiej Starówki. Nikt wcześniej nie zgłosił jednak służbom, że w budynku dzieje się od kilku dni coś niepokojącego.
Tragedia w Chełmnie. Sąsiedzi wstrząśnięci sytuacją
Mieszkańcy okolicy są wstrząśnięci tragedią. Zgodnie twierdzili, że nie przypominają sobie takiej sytuacji w Chełmnie w ostatnich latach. – Znaliśmy tę rodzinę bardzo dobrze. Ta kobieta sama wychowywała te dzieci. Na parterze po prawej mieszkali. W tym domu żyje kilka rodzin, ale wie pan, jak to jest. Szczególnie teraz, gdy było zimno, to ludzie z domów nie wychodzili, nie interesowali się pewnie szczególnie – powiedziała PAP sąsiadka mieszkająca parę budynków dalej.
Jak dodała, zarówno kobietę, jak i jej córki wiele razy widywała, gdy spacerowały z psem. Jej córka przyznała, że znała dziewczynki, bo chodziły do pobliskiej szkoły podstawowej.
Z informacji PAP wynika, że mieszkanie w tym domu było wynajmowane. Kwestia ta może mieć znaczenie dla śledztwa, bo konieczne jest wyjaśnienie, czy w budynku była tzw. czujka czadu, a jeśli tak, to czy była sprawna.
Przyczyny i okoliczności zdarzenia będą szczegółowo wyjaśniane w czasie śledztwa z udziałem biegłych.
-
Wielki pożar hali magazynowej pod Poznaniem. Kilkadziesiąt zastępów straży
-
Pożar pustostanu w Małopolsce. W środku znaleziono zwęglone ciało












