Jeden z dziennikarzy telewizji wPolsce24 podczas rozmowy z posłem Andrzejem Szejną zwrócił uwagę na jego zegarek. Zapytał go wprost, czy nie jest to sprzęt firmy Omega. – Tak, tak – potwierdził polityk. – Nie znajdę go w pana oświadczeniu majątkowym, a takie zegarki są dość drogie panie ministrze – zauważył dziennikarz.
Afera zegarkowa. Poseł Lewicy miał na ręce Omegę?
Poseł Lewicy był wyraźnie zakłopotany, co zarejestrowała kamera. – To jest zegarek, który jest… Muszę sobie przypomnieć co to za zegarek – wydusił z siebie Szejna, po czym zaczął kiwać głową, jakby temat był zakończony. – Ale naprawdę, te Omegi są dosyć drogie, to chyba powinno być w oświadczeniu majątkowym – nie odpuszczał dziennikarz. – To nie jest Omega – wypalił nagle poseł. – To nie jest Omega, nie – odpowiedział na prośbę ponownego pokazania zegarka.
Temat wrócił w wieczornej rozmowie polityka w TVP Info. – To, co wczoraj powiedziałem dziennikarzowi, ale nie chce tego przyjąć do wiadomości, nigdy nie posiadałem, nie byłem właścicielem zegarka jakiegokolwiek – a mam ich sporo, także dzisiaj ze sobą jeden z nich – którego wartość by przekraczała 10 tys. złotych – oświadczył Andrzej Szejna. Przypomnijmy, że Omegi osiągają ceny około 40 tys. zł.
– Takie zegarki, też czy to jest rower, zegarek, jakikolwiek przedmiot ruchomy, trzeba wpisywać do oświadczenia majątkowego i to miałem nadzieję, że wystarczy. Również ten zegarek, o który pan redaktor pytał, nie ma wartości przekraczającej 10 tys. złotych i to powinno temat po prostu zamknąć. Bo chyba o to chodzi, żeby w tej transparentności była zgoda z przepisami – mówił.
Nie pierwsza wątpliwa sytuacja w karierze Szejny
W mediach społecznościowych błyskawicznie przypomniano o innych kontrowersjach z udziałem posła Szejny. Jego rozliczenia za podróże służbowe zajęła się prokuratura w Kielcach. Od 2019 roku polityk miał wydać z państwowej kasy ponad 120 tys. zł na przemieszczanie się.
Dodatkowo w ubiegłym roku Szejna stracił stanowisko wiceministra spraw zagranicznych. Trafił na przymusowy urlop, kiedy do mediów trafiły doniesienia o jego problemach z alkoholem i nieprawidłowym rozliczaniem kilometrówek.
W 2016 roku Szejna był z kolei oskarżony o pobicie młodej działaczki SLD. Dopiero w maju 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o odmowie wszczęcia śledztwa. Stwierdzono wówczas, że poseł jednak nie pobił koleżanki i nie doszło do poplecznictwa, ani nakłaniania do rezygnacji ze złożenia zawiadomienia.













