W Tatrach śnieg i tęgi mróz, czyli prawdziwa zima. To czas, który niedźwiedzie spędzają w gawrach, gdzie cierpliwie czekają na cieplejsze dni. Ale jak się okazuje – nie wszystkie…
„Niedźwiedź chodził po Dolinie Kościeliskiej i był rzeczywiście koło szlaku” – relacjonuje Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Innym razem niedźwiedzia widziano w rejonie Czarnego Stawu Gąsienicowego.
„One mogły zostać w jakiś sposób wybudzone, czyli ktoś gdzieś był zbyt blisko miejsca gawrowania i ten niedźwiedź się wybudził” – tłumaczy prof. Izabela Wierzbowska z UJ.
Eksperci wyjaśniają, że niedźwiedzie hibernują i ograniczają aktywność dopiero, gdy jest dużo śniegu i temperatura spada sporo poniżej zera. Ponadto sen zimowy niedźwiedzi wygląda nieco inaczej, niż może się nam wydawać.
„Sen zimowy to jest spowolnienie metabolizmu. Nie jest to taki sen pełny, o jakim my myślimy, że zasypiamy i nam się miłe rzeczy śnią. Jest to spowolnienie akcji serca, obniżenie temperatury ciała” – tłumaczy prof. dr hab. inż. Michał Ciach z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
W kulturze mocno jest zakorzeniony wierszyk „stary niedźwiedź mocno śpi”. Zwierzęta natomiast nadal czuwają i jedynie obniżają aktywność – dodaje Tomasz Zając z TPN.
Spotkanie niedźwiedzia zimą w polskich górach nie jest już w zasadzie niczym wyjątkowym.
„Muszą mieć sygnały ze środowiska o tym, że zasoby pokarmowe kończą się i że warto zasnąć, a tych sygnałów otrzymują coraz mniej. Z jednej strony klimat się ociepla, zmieniają się reżimy opadów śniegu. Tego śniegu jest mniej, jest coraz cieplej, zwierzęta nie mają tego sygnału mówiącego o tym, że należy zapaść w sen” – mówi prof. dr hab. inż. Michał Ciach.
W Polsce żyje ok. stu niedźwiedzi brunatnych, a z czułym misiem z bajek łączy je co najwyżej zamiłowanie do miodu. Dorosłe osobniki ważą kilkaset kilogramów i potrafią biec z prędkością nawet 60km/h.












