
-
Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia zostało wszczęte po zdarzeniu w mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza w Radomiu.
-
Sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznej przyczyny zgonu. Rozważane są czynniki takie jak niska temperatura lub ewentualne choroby.
-
Policja zabezpieczyła butelkę z mlekiem oraz dokumentację medyczną, a w mieszkaniu zanotowano bardzo niską temperaturę, zamarzniętą wodę i szron na ścianach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Śledztwo zostało wszczęte w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia.
Nikt nie usłyszał zarzutów. We wtorek została przeprowadzona sekcja zwłok.
– Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u niemowlęcia wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała – powiedział szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski.
Śledczy mają otrzymać opinię biegłego w ciągu kilku tygodni. Policjanci zabezpieczyli butelkę z mlekiem, które matka podawała niemowlęciu, a także dokumentację medyczną.
Radom. Śmierć niemowlęcia w wychłodzonym mieszkaniu
W niedzielę służby zostały poinformowane, że w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza po godzinie szóstej matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine.
Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo podjętej reanimacji niemowlęcia nie udało się uratować. Przedstawiciele służb zanotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno.
– Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach, które stały na jednym z regałów, również była zamarznięta – powiedział prok. Ołtarzewski.
Tragedia w Radomiu, nie żyje niemowlę. „Na ścianach był szron”
W środku przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka z niemowlęciem, jej siostra i matka. Kobiety były trzeźwe.
– Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym w godzinach wieczornych poprzedniego dnia, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno – wskazał.
Niemowlę znajdowało się w gondoli od wózka. Było przykryte pokrowcem, kocykiem, włożone w ocieplacz, kombinezon. Miało spodenki, skarpetki, koszulki, dwie pary śpioszków, czapkę i rękawiczki.
Dzień wcześniej 37-latka przyjechała z niemowlęciem pociągiem z Krakowa w odwiedziny do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie były w mieszkaniu. Według niej niemowlę było zdrowe, nie było na nic leczone.
Matka karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Ostatnio dostało jeść o godz. 3.00. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.












