-
W Omanie odbyły się rozmowy między Iranem a Stanami Zjednoczonymi dotyczące irańskiego programu nuklearnego.
-
Minister Abbas Aragczi poinformował, że negocjacje będą kontynuowane, a przedstawiciele wrócili do swoich stolic na konsultacje.
-
Obie strony potwierdzają gotowość do kontynuacji rozmów, podczas gdy w regionie narasta napięcie związane z groźbami Donalda Trumpa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Rozmowy na temat programu nuklearnego między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, które odbyły się w piątek w Omanie, były dobrym początkiem i będą kontynuowane – powiedział minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi.
Agencja Reutera zaznacza, że oświadczenie to padło, gdy narastają obawy, że porażka w tych niezwykle ważnych negocjacjach doprowadzi do kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie.
USA negocjują z Iranem. „Bardzo poważne rozmowy”
– To był dobry początek negocjacji. Istnieje porozumienie w sprawie kontynuowania rozmów. Koordynacja dalszych działań zostanie ustalona w stolicach – powiedział Aragczi irańskiej telewizji państwowej. – Jeśli ten proces będzie kontynuowany, myślę, że osiągniemy dobre ramy porozumienia – dodał.
Irański minister przekazał, że przedstawiciele obu stron, którzy w Maskacie prowadzili rozmowy w ramach mediacji Omanu, wrócą do swoich krajów na konsultacje.
Minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi, który pełnił rolę pośrednika, napisał na X, że odbyły się „bardzo poważne rozmowy” między Iranem i USA.
Iran o „ścianie nieufności”. Minister zdradza jedyny temat rozmów
W rozmowie z irańską agencją informacyjną IRNA Aragczi mówił z kolei, że „każdy dialog wymaga powstrzymania się od gróźb i nacisków”. Zaznaczył przy tym, że Teheran „rozmawia wyłącznie o swoim programie nuklearnym”. – Nie omawiamy żadnych innych kwestii ze Stanami Zjednoczonymi – podkreślił minister.
Agencja Reutera zauważa, że Teheran wielokrotnie zaznaczał, że nie będzie rozmawiać o irańskich rakietach – jednym z największych arsenałów tego typu w regionie. Podkreślał też, że chce uznania faktu, iż Iran ma prawo do wzbogacania uranu. Dla Waszyngtonu kwestia ta jest nie do przekroczenia.
Jednocześnie przywódcy Iranu wyrażają zaniepokojenie faktem, że Donald Trump może zrealizować swoją groźbę ataku po tym, jak amerykańska marynarka wojenna zwiększyła liczebność sił w regionie.
– Brak zaufania jest ogromnym wyzwaniem podczas rozmów i trzeba go przezwyciężyć – powiedział Aragczi, wyrażając nadzieję, że „ściana nieufności” powinna zostać pokonana.
Wrze na Bliskim Wschodzie po groźbach Trumpa. Atak wisi w powietrzu
Ze strony amerykańskiej w rozmowach uczestniczył specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner, zaś irańskiej delegacji przewodniczył Aragczi.
Obie strony zapewniały o gotowości do wznowienia negocjacji na temat irańskiego programu nuklearnego, który budzi zaniepokojenie Zachodu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w środę, że Waszyngton chciał jednak poszerzyć temat rozmów o irański program rakiet balistycznych, wspieranie przez Iran zbrojnych ugrupowań w regionie takich jak Hamas w Strefie Gazy i Huti w Jemenie, a także kwestię traktowania przez władze irańskich własnych obywateli.
W czerwcu Stany Zjednoczone zaatakowały irańskie cele nuklearne, dołączając do końcowej fazy 12-dniowej kampanii bombardowań Izraela. Teheran poinformował później, że prace nad wzbogacaniem uranu zostały wstrzymane.
Prezydent USA wobec ogólnokrajowych protestów w Iranie w ostatnich tygodniach wielokrotnie groził Teheranowi interwencją, w tym atakiem militarnym. USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie, a Iran zapowiadał, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie Zatoki Perskiej.













