-
W Moskwie doszło do zamachu na rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa. Według oficjalnego przekazu Kremla oficer został poważnie ranny.
-
Ekspert Michael Clarke zwraca uwagę, że przebieg ataku różni się od poprzednich działań Ukrainy i podkreśla brak oficjalnego potwierdzenia udziału Kijowa.
-
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o atak, lecz nie przedstawił dowodów na poparcie swoich twierdzeń.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ukraina nie potwierdziła oficjalnie, że odpowiada za atak na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego (GRU) generała Władimira Aleksiejewa.
Ekspert wojskowy Michael Clarke, który dla stacji Sky News przeanalizował przebieg zamachu na życie Rosjanina, podkreśla, że niewątpliwie został on zatwierdzony w Ukrainie. Jednocześnie wyjaśnia, dlaczego uważa, że Kijów może nie być zamieszany w ten incydent.
Rosja: Atak na generała. Ekspert analizuje przebieg zdarzeń
Po pierwsze – jak pisze Clark – to „nie w ich stylu”. Analityk wskazuje, że gdy w 2024 roku zginął generał Igor Kiriłłow, bomba została ukryta w rowerze elektrycznym przy wejściu do jego moskiewskiego mieszkania. Przypomina również, że gdy w kwietniu 2025 roku zginął inny rosyjski generał Jarosław Moskalik, a następnie w grudniu Fanił Sarwarow, w obu przypadkach użyto samochodów pułapek.
Jak zauważa analityk, we wszystkich trzech przypadkach „efekt był natychmiastowy i śmiertelny”. Wskazuje on też, że strzały w kierunku rosyjskiego generała Władimira Aleksiejewa padły z pewnej odległości, a wojskowy został kilkakrotnie postrzelony w plecy, co nie doprowadziło do jego śmierci. Z tego powodu Clark sugeruje, że napastnik mógł nie być zawodowym zabójcą.
Analityk dodaje również, że Ukraińcy, podobnie jak Rosjanie, starają się zachęcać amatorów w kraju przeciwnika, by „spróbowali swoich sił”, więc do ataku mogło dojść dzięki pośredniemu udziałowi ukraińskich służb specjalnych, nawet jeśli one go nie planowały.
Clark zauważa również, że w innych przypadkach ukraińskie agencje wywiadowcze szybko komentowały takie wydarzenia i często oświadczały, że to ich zasługa. Ekspert ocenia, że ich milczenie po incydencie jest zastanawiające.
Władimir Aleksiejew celem zamachu. Co wiadomo o rosyjskim generale?
Media rosyjskie, powołując się na świadków, napisały, że generał Władimir Aleksiejew miał zostać trafiony w plecy kilkoma strzałami o godz. 7 rano (godz. 5 czasu polskiego), gdy wyszedł z mieszkania w jednym z bloków w Moskwie i zmierzał przez korytarz w kierunku windy. Wiceszef GRU miał doznać poważnych obrażeń.
W artykule Sky News czytamy, że Aleksiejew zajmował bardzo wysokie stanowisko w rosyjskim wywiadzie wojskowym. Posiadał bogate doświadczenie i brał udział w operacjach w Syrii i w Ukrainie oraz w 2018 roku w zamachu przy użyciu nowiczoka na Siergieja Skripala, byłego rosyjskiego szpiega, a także w domniemanej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2020 roku.
Clark nie wyklucza, że Aleksiejew prowadził regularne rozmowy z prywatnymi firmami wojskowymi, które są integralną częścią rosyjskiej operacji ofensywnej w Ukrainie, w szczególności z prywatną firmą wojskową Wagner. W 2023 roku Aleksiejew był jednym z wysokich rangą oficjeli, którzy prowadzili negocjacje z założycielem najemniczej organizacji Jewgienijem Prigożynem, gdy ten dokonał próby puczu w Rosji.
Mimo że – jak czytamy – Wagner został później wcielony do regularnych sił zbrojnych Rosji, wiele innych prywatnych firm wojskowych nadal realizuje własne plany w wojnie Kremla z Ukrainą.
Analityk wojskowy podkreśla, że te najemnicze organizacje są znane z korupcji i powiązań z przestępczością zorganizowaną w Rosji. Podejrzewa zatem, że nie tylko Ukraińcy, ale także lokalne gangi i grupy, z którymi rosyjski generał mógł wejść w konflikty, chciały jego śmierci.
Jednocześnie Clark jest przekonany, że „rosyjskie służby wywiadowcze zatrzymają kogoś w ciągu najbliższych 24-48 godzin i stwierdzą, że ta osoba, kimkolwiek ona jest, pracowała dla Ukrainy”. „Niektóre rzeczy w działaniach Kremla się nie zmieniają” – dodaje analityk.
Rosja oskarża Ukrainę. Nie podała żadnych dowodów
Kilka godzin po zamachu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oskarżył Ukrainę o przeprowadzenie ataku na wiceszefa rosyjskiego wywiadu w celu sabotowania rozmów pokojowych – informowała agencja Reutera.
– Reżim Zełenskiego jest gotów zrobić wszystko, aby (…) zejść z kursu na sprawiedliwe uregulowanie (wojny rosyjsko-ukraińskiej – red.) – oświadczył Ławrow podczas rozmowy z dziennikarzami. Wyraził też przekonanie, że atak na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego był „prowokacją”, przeprowadzoną w celu „destabilizacji procesu pokojowego”.
Szef rosyjskiego MSZ nie przedstawił jednak żadnych dowodów na twierdzenie, że to strona ukraińska jest odpowiedzialna za zamach na rosyjskiego oficera.
Tymczasem media w Ukrainie podają, że postrzelony w Moskwie rosyjski generał był głównym negocjatorem Kremla w rozmowach o wyjściu ukraińskich wojsk z kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu w maju 2022 roku.
– Nawet jeśli tym razem Aleksiejew przeżyje, spokojnie spać już nie będzie. I pewnego dnia sprawa zostanie doprowadzona do końca – oświadczył dowódca 1. Korpusu „Azow” Gwardii Narodowej Ukrainy pułkownik Denys Prokopenko, cytowany przez portal Ukraińska Prawda. Prokopenko to jeden z dowódców sił ukraińskich broniących Mariupola. Od maja do września 2022 roku przebywał w rosyjskiej niewoli, a następnie do lipca 2023 roku był internowany w Turcji, skąd powrócił do Ukrainy.
– Żaden zbrodniarz wojenny, który zabijał i torturował ukraińskich wojskowych i cywilów, niszczył ukraińskie miasta, porywał ukraińskie dzieci i popełniał inne zbrodnie przeciwko narodowi ukraińskiemu, nigdy nie będzie czuł się bezpiecznie. W żadnym miejscu na planecie nie znajdzie schronienia ani stuprocentowych gwarancji bezpieczeństwa. Nigdy – zapewnił wojskowy.
„Jego słowo nie było nic warte”. Nowe informacje o rosyjskim generale
Prokopenko napisał na Facebooku, że gdy Aleksiejew negocjował z broniącymi się w mariupolskim kombinacie Ukraińcami poddanie się, obiecywał im przestrzeganie konwencji genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych i gwarantował „normalne warunki” ich przetrzymywania.
– To właśnie jego podpis widniał pod odpowiednim dokumentem, podpisanym wówczas w Mariupolu. Wtedy również wykazaliśmy się humanitaryzmem i przekazaliśmy Aleksiejewowi trzech rosyjskich jeńców wojennych, którym udzielano pomocy medycznej oraz zapewniano jedzenie i wodę – podkreślił Prokopenko.
– Słowo oficera, rodem z obwodu winnickiego, zdrajcy swojej ojczyzny, okazało się nic niewarte. Regularne tortury wobec azowców, brak pomocy medycznej oraz głód są tego potwierdzeniem – dodał pułkownik.
Prokopenko przypomniał także, iż ukraiński wywiad wojskowy (HUR) informował, że Aleksiejew odpowiadał za przygotowywanie danych do uderzeń w cywilne obiekty w Ukrainie, a także za organizację tzw. referendum w obwodzie chersońskim.













