To już nie są incydentalne zdarzenia, ale proceder, który trwa w najlepsze i na stałe wpisał się w krajobraz na polsko-białoruskiej granicy. Balony ze wschodu raz po raz przekraczają naszą granicę, a wraz z ich widokiem rodzą się pytania: czy to na pewno wyłącznie sztuczki przemytników, czy może zorganizowana akcja godząca w bezpieczeństwo Polski?
Ostatni alarm został podniesiony w nocy z 8 na 9 lutego. „Wojskowe systemy radiolokacyjne odnotowały kolejne wloty w polską przestrzeń powietrzną obiektów o charterze balonów. Obiekty były na bieżąco identyfikowane i pozostawały pod nadzorem wojskowych systemów rozpoznania. Sytuacja była w pełni kontrolowana i nie stwarzała zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP” – poinformowało w poniedziałek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych we wpisie na portalu X.
Poprzednie tego typu zdarzenie miało miejsce w nocy z 3 na 4 lutego. Wcześniejsze – z 31 stycznia na 1 lutego. Tymczasem, jak informuje „Rzeczpospolita”, w całym 2025 roku takich przypadków było blisko 200. W ubiegłym roku zatrzymano łącznie 29 osób związanych z tym procederem – wśród nich było 14 obywateli Polski, 10 Białorusi, czterech Litwinów oraz jeden Ukrainiec. Byli to współpracownicy przemytników, którzy na terytorium Polski odbierali ładunki zrzucone z balonów – głównie papierosy.
Balony z Białorusi – przemyt to nie wszystko
Eksperci biją na alarm, bo z jednej strony wydawać by się mogło, że przemytnicy znaleźli nowatorski sposób na coraz lepiej chronioną granicę polsko-białoruską, ale z drugiej „balonowa akcja” może mieć drugie dno.
– To głównie balony przemytnicze, ale nie zmienia to faktu, że mogą być one wykorzystywane w różnych celach. Przede wszystkim do testowania naszego systemu obrony powietrznej. Białorusini, a w domyśle też Rosjanie sprawdzają, jak ten system reaguje, czy w ogóle wykrywamy nadlatujące balony – mówi Interii dr Andrzej Szabaciuk z Instytutu Europy Środkowej, ekspert ds. polityki białoruskiej.
„Warunki pogodowe, w tym częste tej zimy wschodnie wiatry, sprzyjają napływowi balonów. Za ich pomocą strona białoruska utrzymuje presję na polską granicę, mimo że ze względu na zimowe warunki ustały próby przekraczania jej wbrew przepisom. Duża liczba balonów zmusza wojsko i Straż Graniczną do reagowania, a tym samym daje stronie białoruskiej możliwość testowania polskich procedur” – pisała w opracowaniu dla Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych analityczka Anna Maria Dyner.
Jak reżim zarabia na balonowym przemycie
Eksperci nie mają wątpliwości, że nie jest to typowy proceder przemytniczy, ale wyrachowana gra Mińska. Jak przekonuje nas dr Szabaciuk, reżim znalazł złoty środek, by eskalować napięcie, sprawdzać nasze systemy, ale też… zarobić.
– Ten przemyt jest częściowo kontrolowany przez reżim Łukaszenki. On po prostu czerpie z tego określone korzyści finansowe. Kanał Nexta opublikowała na ten temat materiał. W przemyt alkoholu i papierosów zaangażowany jest reżim Łukaszenki, jego rodzina, a być może nawet i on sam, na tym zarabiają – zauważa dr Szabaciuk.
– Będą kontynuować ten proceder, żeby zarabiać i testować nasze systemy. Sam fakt wlotu balonu i śledzenia naszej reakcji daje sporo cennych informacji. Jeżeli wysyła się 100 balonów i nie ma reakcji, to potem można wysłać coś innego. Chodzi więc także o uśpienie naszej czujności – dodaje rozmówca Interii.
Czy jednak „balonowe zagrożenie” jest aż tak ważne? Pierwsza w regionie przekonała się o tym Litwa, która miała spory problem, by poradzić sobie z białoruskim nalotem. W samym 2025 roku strona litewska odnotowała ponad 600 incydentów. Początkowo Litwini zamknęli przejścia graniczne z Białorusią, ale na niewiele się to zdało. Balony latają bowiem na wysokości ok. 3-5 km i są trudne do wykrycia przez radary. Taki obiekt może przenieść paczkę, głównie złożoną z kartonów papierosów, o wadze ok. 30-40 kg. Litwini wprowadzili więc stan nadzwyczajny, który pozwolił im na rozszerzenie pola działania. Służby graniczne zyskały wsparcie wojska, a likwidacja balonów stała się dużo łatwiejsza.
Balonowy przemyt – biznes i wyrachowana gra Mińska
Tymczasem w Polsce Straż Graniczna oszacowała, że w samym styczniu wartość przemyconych papierosów wyniosła 1,78 mln zł. Kilka dni temu Prokuratura Okręgowa w Siedlcach poinformowała, że pięciu mężczyzn trafiło do aresztu za udział w grupie przestępczej przemycającej papierosy z Białorusi do Polski. Przemytnicy wykorzystywali balony wyposażone w GPS, co umożliwiało szybkie odnalezienie towaru po stronie polskiej. W ocenie śledczych, w wyniku popełnionych przestępstw doszło do uszczuplenia należności Skarbu Państwa w łącznej kwocie ponad 2 mln zł.
„Balonowy przemyt” to intratny biznes, ale też element gry politycznej Mińska – z Wilnem czy Warszawą. – Problem jest szerszy, bo dodatkowo wiele lotnisk w regionie jest nękanych mailami o możliwych atakach bombowych. Większość lotnisk w Polsce takie maile otrzymuje regularnie, a często są to wiadomości od hackerów ze Wschodu. Do tego dochodzą ataki na nasz system teleinformatyczny infrastruktury energetycznej. To powiązane ze sobą działania polegające na uprzykrzeniu życia codziennego, ale wchodzące w zakres wojny hybrydowej. Te akcje są bowiem ewidentnie wrogie – nie ma wątpliwości dr Szabaciuk.
Jego słowa niemal powielił wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który uznał, że cel takiej działalności jest podwójny: przemytniczy oraz prowokacyjny. W jego opinii wloty balonów ze Wschodu są częścią działań „służb białoruskich, czy przemytników koncesjonowanych przez służby białoruskie”, ale też są elementem trwającej wojny hybrydowej. – Z jednej strony łączą zarobek dla jakiejś określonej grupy, która pewnie uzyskała koncesję przemytniczą na to ze strony Białorusi, z drugiej strony próbują siać niepokój – zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Tymczasem dr Szabaciuk przekonuje, że tego typu proceder będzie trwał, dopóki trwa wojna na Ukrainie. Co więcej, działania Białorusi mają miejsce za wiedzą i przy aprobacie Kremla.
– Każde tego typu działanie będzie konsultowane z Federacją Rosyjską. Jestem przekonany, że Moskwa o nich wie, jest dobrze poinformowana. Po wydarzeniach z 2020 roku (sfałszowane wybory i protesty na Białorusi – red.) Białoruś stała się całkowicie podporządkowana Rosji, głównie w sferze militarnej. Oba te państwa stale wymieniają się informacjami wywiadowczymi – mówi dr Szabaciuk.













