Ambasador USA: Sprytna próba
Tom Rose w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, opublikowanym we wtorek 10 lutego, mówił o negocjacjach pokojowych między Ukrainą i Rosją, w których uczestniczą również przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Ambasador USA w Polsce przyznał, że nie jest zaangażowany w te rozmowy, ale gdyby przed inwazją Rosji na Ukrainę Putin domagał się wycofania wojsk alianckich, to wiedziałby o tym. – Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby tak się stało. Pokładam wielkie zaufanie w prezydencie, w jego ekipie negocjacyjnej. Podobnie jak w potencjale naszych europejskich partnerów, którzy również są mocno zaangażowani w ten proces – stwierdził Rose. Przypomniał słowa Donalda Trumpa: – Każde porozumienie musi zostać zaakceptowane przez obie strony. Ukraina ma rzecz jasna w tej sprawie prawo głosu. I z pewnością nie zgodzi się na coś, co nie byłoby w jej interesie – dodał. Kolejne pytanie łączyło w sobie trzy sprawy: „Kto rozpoczął tę wojnę, dlaczego wciąż nie mamy pokoju i jakie warunki muszą być spełnione, aby doszło do pokoju?”, – To jest sprytna próba, ale nie odpowiem. Ta wojna musi się zakończyć. Toczą się w tej chwili negocjacje, a moja opinia w tej sprawie jest bez znaczenia – odparł Rose.
Rosja straszy armią
Tego samego dnia szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow zapowiedział, że każda próba agresji przeciwko Rosji skończy się militarną odpowiedzią. – Głównym sojusznikiem Rosji są: armia, flota, siły kosmiczno-powietrzne – powiedział w wywiadzie dla rosyjskiej stacji NTW. Ławrow postraszył świat rosyjską armią, odnosząc się do obecnej sytuacji w regionie oraz uwzględniając wygaśnięcie porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi o nierozprzestrzenianiu i redukcji broni jądrowej. Rosyjskie media państwowe podały, że Moskwa zgłaszała inicjatywę wypracowania nowego porozumienia, ale nie doczekała się reakcji. – Jesteśmy spokojni o stan naszych systemów. Jestem przekonany, że gwarantują one nasze bezpieczeństwo – zaznaczył.
Ambasador USA o oświadczeniu Marszałka Sejmu
Tom Rose odpowiedział na pytanie dotyczące zerwania stosunków z marszałkiem Sejmu RP. Tom Rose poinformował o tym po konferencji prasowej Włodzimierza Czarzastego i odmowie wsparcia wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi pokojowej Nagrody Nobla. – Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta – podkreślił Rose. Zapewnił, że „każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami”. – Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować. I tak właśnie zrobiłem. Dziesięć lat od przejęcia przez Donalda Trumpa władzy nietrudno jest zrozumieć, że osobiste ataki na prezydenta nie są produktywne – dodał. 2 lutego w Sejmie Czarzasty powiedział, że „budowanie nowych platform, takich jak Rada Pokoju, jest jego zdaniem ułudne”. – Wzmacniać trzeba Unię Europejską, NATO, ONZ, WHO i siebie. W tym tkwi nasze bezpieczeństwo. Moim zdaniem prezydent Trump destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły i przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną – uzasadniał marszałek Sejmu. I oświadczył zdecydowanie: – Nie poprę wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje – powiedział.
Więcej na ten temat przeczytasz w tekście „Tom Rose o „skandalicznych obelgach” Czarzastego. „Nie muszę tego tłumaczyć'”.
Źródło: Rzeczpospolita, IAR












