Close Menu
  • Wiadomości
  • Polityka
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Finanse
  • Klimat
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Więcej
    • Komunikat Prasowy
    • Światowe Trendy
What's Hot
Waldemar Żurek o ściągnięciu Ziobry do Polski. Mówił o opcji atomowej – Wprost

Waldemar Żurek o ściągnięciu Ziobry do Polski. Mówił o opcji atomowej – Wprost

11 lutego, 2026
USA zmieniają plany wobec Europy. „Nadal będziemy widoczni”

USA zmieniają plany wobec Europy. „Nadal będziemy widoczni”

11 lutego, 2026
Sondaż. Co Polacy myślą o WOT? Większość nie ma wątpliwości

Sondaż. Co Polacy myślą o WOT? Większość nie ma wątpliwości

11 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Właśnie w
  • Waldemar Żurek o ściągnięciu Ziobry do Polski. Mówił o opcji atomowej – Wprost
  • USA zmieniają plany wobec Europy. „Nadal będziemy widoczni”
  • Sondaż. Co Polacy myślą o WOT? Większość nie ma wątpliwości
  • Kanada. Strzelanina w szkole średniej. Są zabici i ranni
  • Młyny. Szczątki w żwirowni i akcja służb. Podobnie było rok temu
  • Autostrada A2 między Łodzią a Warszawą zostanie poszerzona – Biznes Wprost
  • Orban oskarża Ukrainę o ingerencję w wybory. „Kijów walczy z całych sił”. Wspomniał o Polsce
  • Spotkanie liderów koalicji. Pierwsze z udziałem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
  • Polityka Prywatności
  • Skontaktuj się z nami
  • Warunki Usługi
Nowiny PressNowiny Press
Biuletyn
  • Wiadomości
  • Polityka
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Finanse
  • Klimat
  • Nauka
  • Sport
  • Zdrowie
  • Więcej
    • Komunikat Prasowy
    • Światowe Trendy
 Pogoda Login
Nowiny PressNowiny Press
Strona Główna » Pojezierze strachu. Zalania w gminie Bolesław: Dlaczego woda kopalniana niszczy domy? [REPORTAŻ]
Lokalne

Pojezierze strachu. Zalania w gminie Bolesław: Dlaczego woda kopalniana niszczy domy? [REPORTAŻ]

PersonelPersonel11 lutego, 2026
Facebook Twitter WhatsApp Telegram Pinterest Email VKontakte Copy Link
Pojezierze strachu. Zalania w gminie Bolesław: Dlaczego woda kopalniana niszczy domy? [REPORTAŻ]

– Kiedy pan redaktor wróci tutaj za kilka miesięcy, wszystko będzie pod wodą – zapowiadał we wrześniu ubiegłego roku Alan Sikora, radny gminy Bolesław.

Na środku rozległej, przysypanej śniegiem polany utknęła plastikowa ciężarówka. Czerwona kabina, niebieskie podwozie, szara naczepa. Ta dziecięca zabawka, na tle ciemnej ściany lasu, wygląda jak rekwizyt z filmu o końcu świata.

Jeszcze pół roku temu to miejsce tętniło życiem. Pamiętam dwie drewniane altany, żółtą zjeżdżalnię, czerwoną karuzelę i brązowego konika na sprężynie. Teraz plac zabaw w Hutkach to już wspomnienie. Został zlikwidowany, uprzątnięty, wymazany.

W rogu polany pozostał ślad ludzkiej ingerencji, otwór badawczy. Monitoruje, jak głęboko pod ziemią czai się woda i jak szybko przesuwa się ku powierzchni.

Schodzę po schodach na polanę i skręcam w prawo. Pod warstwą świeżego puchu dostrzegam niewielkie wgłębienie. Rozgarniam śnieg rękami. Wystarczy chwila, by poczuć zimno. Moja dłoń zanurza się w wodzie. Jest tuż pod ziemią, kilka centymetrów od powierzchni.

Plan Piotra był jasny: zostawić za sobą krajobraz Śląska, przenieść się z rodziną do spokojniejszej okolicy i wybudować dom. Wybór padł na Bolesław. Urzędnicy nie widzieli przeszkód, pozwolenie na budowę wydali bez zbędnych pytań, a z oficjalnych dokumentów wynikało, że w miejscu, gdzie miał stanąć budynek, kopalnia nie prowadziła wydobycia. Problem podnoszącej się wody miał tutaj nie istnieć.

Zapuścili korzenie, a ich spokojna przystań funkcjonowała do sierpnia 2025 r.

– Kiedy wróciliśmy z wakacji, zobaczyliśmy przy wejściu do piwnicy taflę wody. Od tego momentu zaczął się nasz horror. W niedzielę wody było już po kolana – opowiada.

Strażacy po godzinie pracy rozłożyli ręce. „Tu nie pomoże jednorazowa akcja. Tu trzeba pompować ciągle” – rzucił jeden z nich.

– To jest dom na wodzie i to nie jest metafora – mówi Piotr.

W piwnicy bije serce domu, skrzynka elektryczna i piec grzewczy. Jeśli pompa przestanie pracować, woda się podniesie i zaleje wszystko.


Piotr pokazuje, gdzie sięgała woda w jego piwnicyDawid SerafinINTERIA.PL


Piotr nie śpi. Budzi się o drugiej, trzeciej w nocy i spogląda na obraz z kamery zamontowanej w piwnicy. Sprawdza, czy lustro wody nie przekroczyło „poziomu alarmowego”. Jeśli braknie prądu, wyciąga agregat i dzwoni po straż.

– Nikt nas nie ostrzegł. Wszystko było zgodne z prawem. Kiedy kopaliśmy fundamenty, zeszliśmy cztery metry w dół i było sucho.

Mężczyzna ma poczucie, że jego głos rozpaczy jest niesłyszalny. Urzędnicy uprawiają biurokratyczny ping-pong. Gmina odsyła do powiatu, powiat do kopalni, a kopalnia odpowiada, że „woda wraca do poziomów naturalnych”.

Razem z nim, przy tej samej ulicy, wodę pompują non stop mieszkańcy jeszcze dwóch domów. Z miejsca, gdzie stoi dom Piotra, do centrum miejscowości jest kilkaset metrów.

Piotr w głowie ma najczarniejszy scenariusz: środek mroźnej zimy, awaria prądu, poziom wody gwałtownie się podnosi, dochodzi do zwarcia instalacji elektrycznej.

– Musielibyśmy uciekać z domu w piżamach, wprost na mróz – mówi.

Żyje z dnia na dzień. Kupuje kolejne pompy, płaci ogromne rachunki za prąd i co noc patrzy w ekran telefonu. Nadziei brak.

Przemysława Pruskiego spotykamy na polanie, tej samej, gdzie niedawno stał plac zabaw. Nie przychodzi tutaj dla przyjemności, sprowadza go strach. Podchodzi do wystającej z ziemi rury. To piezometr, otwór obserwacyjny służący do monitorowania wysokości wód podziemnych. Jedyny należący do gminy, ale urząd nigdzie publicznie nie udostępnia danych z urządzenia.

Gdy kilka miesięcy temu zapytałem wójta Bolesławia Krzysztofa Dudzińskiego, dlaczego miasto nie ma swojej sieci monitoringu i piezometrów, był wyraźnie zaskoczony. – A co by to dało, nie rozwiąże to naszego problemu – powiedział.

– To taka tajemnica poliszynela. Mieszkańcy robią własne odwierty na działkach. Mierzymy poziom wody pod domami i wymieniamy się wynikami – mówi Przemysław. – Wyniki z ostatnich dwóch miesięcy? Centymetr na dobę.

Dla mężczyzny to wyrok odroczony w czasie. Kiedy zaczynał pomiary, woda była 4,5 metra pod powierzchnią. Dziś to cztery metry. Podłoga jego piwnicy w starym, podpiwniczonym domu znajduje się zaledwie dwa metry nad tym niewidzialnym lustrem wody.

– Przy obecnym tempie za 200 dni będę mieć wodę w piwnicy.


Śnieżna polana otoczona gęstym lasem iglastym, w tle widoczny fragment ogrodzenia oraz kilka drzew, a całość pokryta świeżą warstwą śniegu.

Tu do niedawna znajdował się plac zabawDawid SerafinINTERIA.PL


Najgorsza nie jest sama woda, ale informacyjna pustka. Ostatnie spotkanie z władzami odbyło się w grudniu ubiegłego roku w szkole podstawowej. Od tego czasu cisza. Nikt nie mówi mieszkańcom, czy ich domy są bezpieczne. Nikt nie mówi, czy będą musieli opuścić je na zawsze.

Pytam o plan ucieczki. Przemysław kręci głową. Nie ma planu B. Nie da się spakować dorobku całego życia do jednej walizki tylko dlatego, że ktoś „nie doszacował” siły żywiołu.

– Liczę na to, że ktoś wreszcie nas zauważy. To nie jest problem, który udźwignie gmina czy powiat. To jest katastrofa, którą musi zająć się rząd – alarmuje. – Jeśli proces się nie zatrzyma, za pół roku będziemy w zupełnie innym, dużo gorszym miejscu.

Wyrok na okolicę zapadł dekadę temu. Wtedy do urzędów w Olkuszu, Bukownie, Bolesławiu i Kluczach dotarły pierwsze sygnały: kopalnia „Olkusz-Pomorzany”, serce Zakładu Górniczo-Hutniczego „Bolesław”, kończy pracę. Plan likwidacji zaakceptował Okręgowy Urząd Górniczy w Krakowie, a minister środowiska wygasił koncesję na wydobycie.

Plan był krótki: wyłączyć pompy i pozwolić naturze odzyskać podziemny świat.

Lokalni włodarze próbowali bić na alarm. W październiku 2012 r. przygotowali dokument, w którym ostrzegali przed „bezpośrednim zagrożeniem dla środowiska”. Pismo przez osiem lat krążyło między instytucjami, by ostatecznie po zmianie przepisów wylądować w koszu.

Tymczasem podziemna woda, przez lata odprowadzana przez skomplikowany system pomp, została pozostawiona sama sobie. Ostatni zawór zakręcono na początku stycznia 2022 r. W zaledwie kilka miesięcy poziom wód podziemnych podniósł się o 44,5 metra. To tyle, co wysokość 14-piętrowego wieżowca.

Woda wciąż się podnosi.

Profesor Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie powtarza po raz kolejny: „Z tą wodą to dopiero początek, będzie gorzej”.

Od lat ostrzegał samorządowców, posłów, urzędników i władze kopalni, ale nikt go nie słuchał. Wszyscy wiedzieli lepiej. Naukowiec próbował im uświadomić, że niekontrolowane zalanie kopalni doprowadzi do powstania licznych zapadlisk, a ostatecznie część gminy Bolesław zostanie zalana i zamieni się w sieć jezior.

Nikt go nie słuchał. O tym, co stanie się, jak pompy zostaną wyłączone, profesor pierwszy raz opowiedział mi prawie trzy lata temu, w lipcu 2023 r. Ostatnio rozmawialiśmy w połowie stycznia. Satysfakcji, że miał rację, nie czuje. Raczej smutek i rozczarowanie politykami, którzy nie słuchają.


Las zimą pokryty śniegiem, na drzewie zawieszona kartka z ostrzeżeniem informującym o potencjalnie niebezpiecznym terenie, zalewisku i możliwych podtopieniach.

W Bolesławiu takich tabliczek jest coraz więcejDawid SerafinINTERIA.PL


Opowiadam mu o Piotrze, tym samym, który opuścił Śląsk i przeniósł się z rodziną do Bolesławia.

– Badałem wodę w jego piwnicy. To woda kopalniana, charakteryzuje się wysoką mineralizacją – mówi naukowiec.

Woda po wyłączeniu kopalnianych pomp zaczęła się wylewać w miejscach, gdzie nikt jej wcześniej nie widział.

Drugi Piotr kontra urzędnicy


Jest jeszcze jeden pan Piotr. I on również zderzył się z machiną biurokracji.

Było tak. Po pierwszym telefonie strażacy przyjechali, rozwinęli węże i pompowali. Woda wracała niemal natychmiast. Po drugim telefonie sytuacja się powtórzyła. Po trzecim padł komunikat: „Proszę w tej sprawie więcej nie dzwonić. Pomoc w innej? Tak, ale do piwnicy straż już nie przyjedzie”.

W urzędzie gminy usłyszał: „Na terenach prywatnych każdy radzi sobie sam”. Ostatnia deska ratunku to polisa ubezpieczeniowa. Piotr płacił składki, a w umowie widniał punkt o „zalaniach i podtopieniach”. Przyjechał rzeczoznawca, sprawdził i obiecał, że niebawem nadejdzie odpowiedź. Decyzja zabrzmiała jak wyrok, odszkodowanie się nie należy. Długie uzasadnienie można zamknąć w dwóch słowach: szkody górnicze.

Od lipca 2025 r. dom Piotra zamienił się w plac budowy. Musiał zniszczyć podłogę w piwnicy, wykopać dziurę, osadzić rurę. Pompa pracuje nieprzerwanie od siedmiu miesięcy. Woda wylewana z domu natychmiast wraca do piwnicy. Na murach osiadła wilgoć, na ścianach zakwitł grzyb, którego nie da się domyć.

O wszystkim Piotr pisze w internecie, w akcje desperacji, rozmawiać nie chce.

Radny: To nie jest stabilizacja. To jest czekanie na tragedię


Cztery miesiące temu Alan Sikora pokazywał mi plac zabaw w Hutkach, ten sam, na którym spotkaliśmy Przemysława Pruskiego. Gmina wydała 11 tys. zł na demontaż urządzeń dla dzieci w związku z rosnącym poziomem wody.

– Mieliśmy uspokajające informacje, że poziom wody jest pod kontrolą – mówi Sikora, radny gminy Bolesław. – Tymczasem ona rośnie w tempie centymetra na dobę.

Według danych, na które się powołuje, od ubiegłego roku przybyło jej 3,5 metra.

– To już nie jest statystyka, to jest wyścig z czasem, który przegrywamy.

Radny dotarł do dokumentów, które – jak twierdzi – nie były przedstawione radzie gminy. Chodzi o pismo do Ministerstwa Przemysłu z prośbą o 200 milionów złotych pomocy.

Problem w tym, że pismo trafiło do ministerstwa, które w międzyczasie zostało zlikwidowane.

– Sto milionów z tej kwoty to szacowane koszty ratowania terenów zurbanizowanych – mówi Sikora. – Moim zdaniem oznacza to, że gmina może spodziewać się konieczności przesiedlenia części mieszkańców. Dokument nie mówi wprost o planowanych przesiedleniach.


Mężczyzna ubrany w zimową kurtkę, czapkę i rękawiczki stoi na tle pokrytych śniegiem drzew oraz zamarzniętego strumienia z lodowymi formacjami na gałęziach. W tle widoczna zimowa, leśna sceneria.

Radny Sikora. W tle piezometr, z którego wydobywa się kopalniana wodaDawid SerafinINTERIA.PL


Dramat rozgrywa się nie tylko na powierzchni. Jak wynika z analiz, na które powołuje się radny, wykonanych przez specjalistów, woda wdzierająca się do piwnic ma charakter „agresywny chemicznie”.

– To zasiarczona, „kopalniana zupa” – mówi Sikora. – Beton i stal reagują na nią bardzo silnie.

Według tych analiz fundamenty domów, w których ludzie wciąż mieszkają i spłacają kredyty, są stopniowo niszczone przez procesy chemiczne.

– To proces, który może być nieodwracalny – komentuje samorządowiec.

Radny Sikora od miesięcy zabiega o budowę systemu monitoringu wód. Postulował, by na terenie gminy powstało 100 piezometrów, które pozwoliłyby na bieżąco obserwować zmiany poziomu wód gruntowych. Koszt inwestycji szacował na 50-80 tys. zł przy budżecie gminy wynoszącym około 70 mln zł.

– Mój wniosek został odrzucony – mówi. – Usłyszałem pytanie: „A w czym nam to pomoże?” – relacjonuje.

O sytuacji w gminie chcemy porozmawiać z wójtem. Kiedy zjawiamy się w urzędzie, atmosfera jest gęsta. Zanim wejdziemy do gabinetu, pada polecenie: „Sprzęt nagrywający ma zostać w sekretariacie”. Rozmowa ma być nieoficjalna, bez mikrofonów, bez świadków.

Wchodzimy. Na podłodze gabinetu piętrzą się kartony. Wójt przeprasza za bałagan, tłumaczy, że właśnie się przeprowadza. – Do bezpieczniejszego miejsca – pytamy. – Niech pan nie żartuje – rzuca krótko.

W kwestii dramatu mieszkańców wójt jest oszczędny w słowach. Oficjalnie głosu nie zabierze, dopóki nie zbierze się specjalny zespół powołany przez premiera. To ciało o długiej, urzędniczej nazwie: Międzyresortowy Zespół do Spraw Usuwania Skutków oraz Przeciwdziałania Zagrożeniom Związanym z Wystąpieniem Zapadlisk i Podtopień.

Brzmi dumnie, ale rzeczywistość jest inna. Przez cały 2025 r. zespół spotkał się trzy razy. Efekt? Żadnych konkretów. Dopiero na czwarte spotkanie, na początku tego roku, urzędnicy z Warszawy zaprosili przedstawicieli władz powiatów olkuskiego i chrzanowskiego. Ludzi, którzy na co dzień patrzą, jak woda zabiera ich drogi i domy.

Wójt ma jednak plan. Chce rozpocząć zmasowany zrzut wody. Scenariusz jest prosty: ogromne pompy mają ściągnąć wodę z zalanej obwodnicy i przetoczyć ją rurami kilka kilometrów dalej, do kanału Dąbrówka. Wójt wierzy, że w ten sposób obniży lustro wód gruntowych w całej okolicy, a piwnice mieszkańców wreszcie wyschną.


Tabliczka z napisem 'Miejsce obserwacji, zagrożenie wystąpienia zapadliska' umieszczona na tle zielonego terenu z drzewami i budynkiem w tle, ostrzegająca przed możliwym zagrożeniem.

Ziemia w gminie może zapaść się w każdym miejscuDawid SerafinINTERIA.PL


Pytamy o szczegóły. O to, czy kanał przyjmie taką masę wody? Czy woda nie wyleje na pola? Ile czasu zajmie osuszenie terenu? Miesiące? Lata? Analiz brak.

Plan, który ma uratować setki rodzin, na razie istnieje tylko w sferze życzeń. Bez ekspertyz, bez pozwoleń od Wód Polskich i bez gwarancji, czy zamiast pomóc, nie przeniesie katastrofy o kilka kilometrów dalej.

Asfaltowa droga opada i prowadzi prosto do wody. Jakieś 100 metrów dalej ponownie wyłania się na powierzchnię i pnie się w górę. Po obu stronach jezdni rosną drzewa, z których część jest zatopiona. Co jakiś czas przy betonowej zaporze, strzegącej wjazdu, ktoś się zatrzymuje, robi zdjęcie i jedzie dalej.

Pomysł na obwodnicę Bolesławia pojawił się w latach 80. ubiegłego wieku. Długo nie można było go zrealizować, bo droga miała przebiegać przez tereny należące Zakładu Górniczo-Hutniczego „Bolesław”. Te zostały przekazane gminie w 2008 r., ale dopiero 11 lat później gmina, powiat olkuski i przedsiębiorstwo porozumiało się odnośnie do dokumentacji projektowej. Budowa ruszyła w 2021 r., a pierwsze samochody pojechały drogą w grudniu 2022 r.

Jedna z najważniejszych inwestycji drogowych w powiecie miała ulżyć mieszkańcom. Samochody ciężarowe z pobliskich przedsiębiorstw przecinające do tej pory centrum miasteczka miały stamtąd zniknąć.

Droga po dwóch miesiącach została zamknięta. Najpierw zapadła się ziemia, potem jezdnia została zalana przez podnoszące się podziemne wody. Budowa kosztowała 7,5 mln zł.


Zalana obwodnica Bolesławia

Zalana obwodnica BolesławiaJan GraczyńskiEast News


Przemysław, ten sam, którego spotkaliśmy na placu zabaw w Hutkach, mieszka niedaleko słynnej „podwodnicy”, jak o obwodnicy mówią mieszkańcy.

– Pamiętam spotkania, na których mówiono, że woda zatrzyma się na poziomie 307, może 308 metrów nad poziomem morza – wspomina Przemek. – Dziś jest już ponad 309 i wciąż rośnie. Skoro pomylili się wtedy, dlaczego mam wierzyć, że nie pomylą się znowu? A co, jeśli zatrzyma się na 314? Albo 317?

– Nabyłem tę nieruchomość 11 lat temu. Wtedy nikt nie mówił o zalaniach. Owszem, była świadomość, że kopalnia zostanie zamknięta, ale proces podnoszenia się wód miał trwać 40, 60 lat. Mieliśmy mieć czas – mówi z goryczą.

Zamiast w klika dekad – natura uwinęła się w kilka lat. Przemysław patrzy na geoportale, porównuje rzędne wysokościowe. Widzi, że domy sąsiadów położone są jeszcze niżej niż jego. Oni będą pierwsi. Potem przyjdzie kolej na centrum miejscowości.

Na razie mężczyzna znów idzie na spacer z psem w okolice zalanej obwodnicy. Patrzy na barierki wystające z wody i wie, że każdy centymetr, który tam przybywa, to o jeden dzień mniej spokoju w jego własnym domu.

Wody Polskie: Nie nasza wina, nie nasze zadanie


Gdy mieszkańcy Bolesławia patrzą, jak woda wdziera się do ich piwnic, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie na zadane przez Interię pytania odpowiadają długim pismem. Wynika z niego jedna, brutalna dla lokalnej społeczności konkluzja. Instytucja ta nie czuje się odpowiedzialna za podjęcie działań ratunkowych.

Wody Polskie twierdzą, że prawo nie pozwoliło im interweniować na etapie planowania likwidacji kopalni. Nie były stroną postępowania, nie mogły stawiać warunków ani opiniować procesu wyłączania pomp.

Urzędnicy wprost wskazują palcem: zgodnie z prawem górniczym za szkody odpowiada przedsiębiorca (ZGH Bolesław), a jeśli on zniknie, to Skarb Państwa.

Woda na działce to natomiast „własność prywatna”.

Wody Polskie przychylnie patrzą na pomysł wójta, by odpompować wodę z zalanej obwodnicy, ale… nikt o to oficjalnie nie zapytał. Do dziś nie wpłynął żaden wniosek o zgodę na zrzut wody do rzek. Nikt też nie sprawdził, czy koryta lokalnych rzek w ogóle pomieściłyby taką ilość wody.

Instytucja deklaruje „otwartość na współpracę” i „uczestnictwo w spotkaniach”, ale w kwestii realnej pomocy finansowej czy technicznej umywa ręce.

Dla urzędników woda w piwnicy pana Piotra to „woda stojąca na nieruchomości prywatnej”, za którą odpowiada właściciel lub kopalnia.

A woda to nie jedyny problem. Ponad tysiąc zapadlisk, w tym ponad 200 z nich w bezpośrednim sąsiedztwie domów i dróg – tak przedstawia się sytuacja w okolicy Bolesławia i Olkusza według raportu opracowanego przez specjalistów z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Obecne zapadliska tworzą się głównie w miejscach, gdzie historyczne szyby po zakończeniu eksploatacji zostały zasypane, ale w sposób niekontrolowany. Podnoszący się poziom wód podziemnych powoduje, że pustki znów się reaktywują, a ziemia się zapada.

To, o czym eksperci piszą w raporcie, doskonale widać z okien gabinetu wójta Dudzińskiego, tego samego, który chce odpompowywać wodę z obwodnicy.

Z jego biura na pierwszym piętrze widać ulicę i położony po przeciwnej stronie parterowy budynek danych mieszkań komunalnych. Prowadząca do niego droga jest zapadnięta, a na drzewie wisi tabliczka: „Wstęp wzbroniony”. Dziura głęboka na pięć metrów pojawiła się tutaj kilka miesięcy temu, w jednej z tzw. komórek lokatorskich, w sąsiedztwie budynku. Zapadlisko zauważył jeden z mieszkańców, kiedy chciał dostać się do środka pomieszczenia. Gdyby zrobił jeden krok więcej, najprawdopodobniej wpadły do środka.


Zalana droga prowadząca wprost do wody, otoczona lasem z drzewami po obu stronach, na niebie widoczne jest kilka chmur.

Zalana obwodnica w gminie BolesławDawid SerafinINTERIA.PL


Lokatorów mieszkań komunalnych przeniesiono do nowo wybudowanych domów kilka miesięcy wcześniej. Ostatni lokator opuścił mieszkanie w październiku 2024 r.

Obok opuszczonego budynku ktoś wbił w ziemię tabliczkę: „Punkt obserwacyjny”. Takich miejsc jest w gminie blisko sto.

Podczas gdy mieszkańcy gminy walczą z wilgocią wdzierającą się do domów, ZGH Bolesław na swojej stronie internetowej podsumowuje proces likwidacji kopalni „Olkusz-Pomorzany”. Dla spółki sprawa jest jasna. Proces był wieloletni, kontrolowany i oparty na eksperckich dokumentacjach. Z końcem grudnia 2025 r. kopalnia formalnie przestała istnieć, a to, co dzieje się teraz, to „naturalne przywracanie warunków hydrogeologicznych”.

Skala zjawiska: kopalnia potwierdza, że proces wypełniania dawnego leja depresji (obejmującego 300 kilometrów kwadratowych) jest faktem. W centralnej części poziom wód podniósł się już o ponad 130 metrów.

Spółka podkreśla, że na likwidację kopalni wydała z własnej kieszeni 163 mln zł. W ramach tych środków udrożniono Sztolnię Ponikowską w Hutkach i Laskach, budując tam m.in. nowe przepusty i umocnienia z grodzic stalowych.

Spółka twierdzi, że sytuacja z zapadliskami „stopniowo się stabilizuje”, a ich liczba spada. ZGH deklaruje, że wszystkie szkody górnicze (zapadliska i pęknięcia budynków) będą na bieżąco usuwane przez następcę prawnego kopalni.

To, co dla mieszkańców jest katastrofą życiową, w dokumencie ZGH Bolesław nazywa się „naturalnym procesem”.

Współpraca: Łukasz Piątek

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: [email protected] 

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Share. Facebook Twitter Pinterest LinkedIn Tumblr Telegram WhatsApp Email

Powiązane Wiadomości

Młyny. Szczątki w żwirowni i akcja służb. Podobnie było rok temu

Młyny. Szczątki w żwirowni i akcja służb. Podobnie było rok temu

Kraków. Zatrucie tlenkiem węgla. Nie żyje 14-latka

Kraków. Zatrucie tlenkiem węgla. Nie żyje 14-latka

Warszawa. Test syren alarmowych. Władze miasta informują

Warszawa. Test syren alarmowych. Władze miasta informują

Gdynia. Donald Tusk mówił o kluczowej roli Polski. Padły słowa o „dominacji”

Gdynia. Donald Tusk mówił o kluczowej roli Polski. Padły słowa o „dominacji”

Szczecin: Miasto z memów, ale mieszkańcom nie jest do śmiechu

Szczecin: Miasto z memów, ale mieszkańcom nie jest do śmiechu

Pomorskie. Interwencja policji na kibicowskiej „ustawce” w Kościerzynie, zatrzymano 13 osób

Pomorskie. Interwencja policji na kibicowskiej „ustawce” w Kościerzynie, zatrzymano 13 osób

Podlaskie. Groźny wypadek podczas kuligu. Kierowca prowadził pod wpływem

Podlaskie. Groźny wypadek podczas kuligu. Kierowca prowadził pod wpływem

Dolnośląskie. Oszuści wyłudzają pieniądze, podszywają się pod arcybiskupa

Dolnośląskie. Oszuści wyłudzają pieniądze, podszywają się pod arcybiskupa

Pożar pociągu pasażerskiego w Koluszkach. Trzy osoby trafiły do szpitala

Pożar pociągu pasażerskiego w Koluszkach. Trzy osoby trafiły do szpitala

Wybór Redaktora

USA zmieniają plany wobec Europy. „Nadal będziemy widoczni”

USA zmieniają plany wobec Europy. „Nadal będziemy widoczni”

11 lutego, 2026
Sondaż. Co Polacy myślą o WOT? Większość nie ma wątpliwości

Sondaż. Co Polacy myślą o WOT? Większość nie ma wątpliwości

11 lutego, 2026
Kanada. Strzelanina w szkole średniej. Są zabici i ranni

Kanada. Strzelanina w szkole średniej. Są zabici i ranni

11 lutego, 2026
Młyny. Szczątki w żwirowni i akcja służb. Podobnie było rok temu

Młyny. Szczątki w żwirowni i akcja służb. Podobnie było rok temu

11 lutego, 2026
Autostrada A2 między Łodzią a Warszawą zostanie poszerzona – Biznes Wprost

Autostrada A2 między Łodzią a Warszawą zostanie poszerzona – Biznes Wprost

11 lutego, 2026

ostatnie artykuły

Orban oskarża Ukrainę o ingerencję w wybory. „Kijów walczy z całych sił”. Wspomniał o Polsce

Orban oskarża Ukrainę o ingerencję w wybory. „Kijów walczy z całych sił”. Wspomniał o Polsce

11 lutego, 2026
Spotkanie liderów koalicji. Pierwsze z udziałem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

Spotkanie liderów koalicji. Pierwsze z udziałem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

11 lutego, 2026
Węgry. Nagranie z liderem opozycji. Peter Magyar: Nie ulęgnę szantażowi

Węgry. Nagranie z liderem opozycji. Peter Magyar: Nie ulęgnę szantażowi

11 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
2026 © Nowiny Press. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Warunki Usługi
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.

Sign In or Register

Welcome Back!

Login to your account below.

Lost password?