Paulina Hennig-Kloska ogłosiła powstanie nowego klubu
– Podjęliśmy decyzję, że chcemy utworzyć klub parlamentarny, w którym odzyskamy przestrzeń do pracy i realizacji naszych postulatów, które składaliśmy w trakcie kampanii w 2023 r. To jest niezwykle trudna decyzja – ogłosiła w środę (18 lutego) na konferencji prasowej Paulina Hennig-Kloska. Klub będzie nazywał się Centrum. – Centrum to miejsce, w którym spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy, bo chcemy, by Polska była w centrum naszej pracy, naszej uwagi, ale też dlatego, że centrum to jest miejsce, w którym zdobywa się równowagę i stawia się przeciwwagę do skrajności, których w Polsce w ostatnich latach mamy zdecydowanie za wiele – mówiła Paulina Hennig-Kloska.
Polityczka zadeklarowała, że Centrum zostanie lojalnym partnerem koalicji 15 października. – To jest dla nas niezwykle ważne, by przestać być wewnętrzną opozycją tej koalicji. Jesteśmy jej członkiem, podmiotowym uczestnikiem i to jest ważne, żeby zakończyć dyskusję wokół tego, czy koalicja ma trwałe fundamenty – mówiła ministerka klimatu i środowiska.
Rozłam Polski 2050. „Nie widzimy przestrzeni”
W konferencji prasowej uczestniczyli: Michał Kobosko, Paulina Hennig-Kloska, Aleksandra Leo, Ryszard Petru, Marcin Skonieczka, Norbert Pietrykowski, Ewa Szymanowska, Sławomir Ćwik, Rafał Kasprzyk, Elżbieta Burkiewicz, Żaneta Cwalina-Śliwowska. – Nie widzimy przestrzeni do realizacji naszych postulatów w obecnym ugrupowaniu i klubie parlamentarnym. Bardzo wiele można było ostatnio posłuchać na ten temat – kontynuowała. – To brak przestrzeni do dialogu i partnerskiej współpracy. Kiedy gratulowałam Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz po wygranych wyborach, powiedziałam, że po czynach nas poznają. To nie słowa, a czyny, zdecydują o tym, czy uda nam się zakopać rowy, które powstały w czasie kampanii wyborczej – dodała.
Wszystko zaczęło się od sobotniego posiedzenia Rady Krajowej i uchwały zaproponowanej przez nową liderkę Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. Jej pomysł czasowego wstrzymania zmian personalnych w Polsce 2050 do 21 marca miał – jak argumentowała – „wprowadzić pokój”, jednak wywołał ostrą krytykę części polityków, którzy zaczęli odchodzić z partii. – W ostatnią sobotę odbyliśmy Radę Krajową, podczas której klub został pozbawiony podmiotowości. Jednoosobowe decydowanie przez panią przewodniczącą to nie jest tryb pracy, na który jesteśmy w stanie się zgodzić – skomentowała podczas konferencji prasowej Paulina Hennig-Kloska.
Okazuje się, że uchwała nie jest jedynym zastrzeżeniem wobec liderów Polski 2050. – Klub parlamentarny podczas ostatniego czterodniowego posiedzenia Sejmu nie zebrał się ani razu. To jest pierwszy raz w historii mojego 10-letniego parlamentaryzmu, gdzie w trakcie posiedzenia nie miałam kiedy przedyskutować z innymi członkami klubu bieżących spraw i decyzji, które zapadają w Sejmie – tłumaczyła Paulina Hennig-Kloska.
Czytaj także: „To jest wyraz pogardy”. Pełczyńska-Nałęcz o fali odejść z Polski 2050: Nie umieją w demokrację













