W skrócie
-
Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger stwierdził, że kanclerz Friedrich Merz po prostu pomylił porównanie z długością wojny ze Związkiem Radzieckim.
-
Wypowiedź Friedricha Merza sugerująca, że II wojna światowa trwała cztery lata, wywołała krytykę ze strony części polskich polityków i internautów.
-
Arkadiusz Mularczyk zaapelował o wezwanie niemieckiego ambasadora oraz podkreślił, że II wojna światowa rozpoczęła się agresją Niemiec na Polskę w 1939 roku.
„Trzymajmy się faktów: kanclerz mówił o Rosji jako o sąsiedzie Europy, a nie Niemiec” – stwierdził niemiecki ambasador w Polsce Miguel Berger we wpisie na platformie X.
„Niczego nie wymazał z II wojny światowej, po prostu pomylił porównanie z długością wojny ze Związkiem Radzieckim” – dodał dyplomata (pisownia oryginalna).
Burza po słowach Friedricha Merza. Poszło o II wojnę światową
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził niedawno podczas wystąpienia na kongresie partii CDU w Stuttgarcie, że „wojna na Ukrainie będzie wkrótce trwać już cztery lata, czyli dłużej niż II wojna światowa„. Ze słów tych wynikałoby, że według szefa niemieckiego rządu II wojna światowa rozpoczęła się w 1941 roku, kiedy III Rzesza zaatakowała ZSRR.
Wypowiedź wzbudziła oburzenie wśród części polskich polityków, którzy zwrócili uwagę, że II wojna światowa rozpoczęła się od ataku III Rzeszy na Polskę w 1939 roku, a więc trwała dłużej niż cztery lata.
„Od dziesięcioleci Niemcy manipulują historią II wojny światowej, aby oczyścić się z win i stanąć na czele Europy. Jednak ostatnie słowa kanclerza Niemiec Friedricha Merza przekraczają granicę. Merz skłamał, twierdząc, że wojna trwała cztery lata. W ten sposób uwiarygodnił te same kłamstwa Rosji, które są częścią hybrydowej wojny przeciwko NATO. Zasługuje to na powszechne i zdecydowane potępienie” – napisał były doradca Andrzeja Dudy Stanisław Żaryn.
Europoseł PiS uderza w Merza. „Warszawa sama się zburzyła”
Z kolei europoseł PiS, a w przeszłości pełnomocnik rządu ds. reparacji Arkadiusz Mularczyk zaapelował do szefa MSZ Radosława Sikorskiego o wezwanie niemieckiego ambasadora. „II wojna światowa zaczęła się 1 września 1939 r. od niemieckiej agresji na Polskę. Pomijanie tego faktu i sprowadzanie jej do 'czteroletniej wojny’ brzmi jak echo narracji o 'Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej’. Historia nie zaczyna się w 1941 r. A pakt Ribbentrop-Mołotow nie wyparował z podręczników” – stwierdził.
Mularczyk stwierdził również, że „według nowej narracji wygląda na to, że Niemcy w 1939 roku w ogóle nie byli w wojnie. Czołgi same wjechały do Polski, Luftwaffe sama bombardowała, a Warszawa sama się zburzyła. Niemcy byli 'obserwatorem wydarzeń’, w sprawcami byli Naziści”.
„Problem w tym, że historia jest brutalnie konkretna. Był 1 września 1939 roku. Była agresja. Były miliony ofiar. I są nieuregulowane reparacje” – dodał.













