-
Polscy dziennikarze, politycy i przedstawiciele środowisk katolickich zaapelowali do władz Polski o interwencję w sprawie ułaskawienia Jimmy’ego Laia.
-
Jimmy Lai odsiaduje w Hongkongu 20 lat więzienia za 'zmowę z siłami zagranicznymi’, a sąd apelacyjny uchylił jeden z wcześniejszych wyroków dotyczących oszustwa przy najmie.
-
Pod apelem podpisali się m.in. Marek Jurek, Jarosław Sellin, Maria Kurowska, arcybiskup Andrzej Dzięga oraz Bronisław Wildstein.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jego autorzy stwierdzili, że Jimmy Lai ma 78-lat, w związku z czym kara 20 lat pozbawienia wolności, która została mu wymierzona, jest w rzeczywistości „równoznaczna z wyrokiem dożywocia”.
Apel do polskich władz w sprawie Jimmy’ego Laia
„Jimmy Lai nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, podkreślając przed sądem, iż stał po stronie 'praworządności, wolności, dążenia do demokracji, wolności słowa, wolności religijnej i wolności zgromadzeń’, które to wartości winny jego zdaniem konstytuować Hongkong. Są to wartości uznawane za podstawowe, nie tylko przez nas Polaków, ale i przez cały cywilizowany świat” – napisano w apelu.
„Dlatego też, kierując się chrześcijańskim i po prostu ludzkim poczuciem odpowiedzialności, zwracamy się do władz Rzeczypospolitej Polskiej z gorącym apelem o interwencję u władz Chińskiej Republiki Ludowej i administracji Hongkongu o ułaskawienie Jimmy’ego Laia” – dodano.
Pod apelem podpisali się m.in. były marszałek Sejmu Marek Jurek, posłowie Jarosław Sellin i Maria Kurowska, arcybiskup senior diecezji szczecińsko-kamieńskiej ks. Andrzej Dzięga czy pisarz i publicysta Bronisław Wildstein.
Hongkong. Jimmy Lai skazany na 20 lat więzienia
Sąd apelacyjny w Hongkongu uchylił w czwartek wyrok skazujący prodemokratycznego magnata prasowego Jimmy’ego Laia za oszustwo w sprawie najmu. Sąd apelacyjny uznał, że sędzia niższej instancji „popełnił błąd” w 2022 roku, skazując Laia, założyciela prodemokratycznego dziennika „Apple Daily”, na pięć lat i dziewięć miesięcy więzienia.
Sprawa dotyczyła rzekomego naruszenia warunków dzierżawy biurowca przez wydawcę gazety, Apple Daily Printing – miał on ukrywać, że w budynku działała prywatna firma konsultingowa Dico Consultants Ltd. Sąd apelacyjny orzekł, że wydawca nie miał obowiązku zgłoszenia tego faktu zarządcy obiektu.
Czwartkowa decyzja sądu jest rzadkim zwycięstwem prawnym dla Laia, ale nie zmienia jego sytuacji w związku z wyrokiem skazującym go na 20 lat więzienia za rzekomą zmowę z obcymi siłami. Wyrok w tej sprawie zapadł 9 lutego na mocy narzuconej Hongkongowi przez Pekin ustawy o bezpieczeństwie narodowym.
Dzieci 78-letniego potentata prasowego alarmują, że ich ojciec może umrzeć w więzieniu ze względu na pogarszający się stan zdrowia po ponad pięciu latach w izolatce. O uwolnienie Laia apelują rządy państw Zachodu. Prezydent USA Donald Trump poruszył temat wydawcy w rozmowie z przywódcą Chin Xi Jinpingiem i zapowiedział, że wróci do niego podczas planowanej na przełom marca i kwietnia wizyty w Pekinie; strona chińska dotychczas nie potwierdziła terminu tej wizyty.
-
Pięciolatek zatrzymany przez ICE wrócił do domu. „Perfidna żądza władzy”
-
Były prezydent Korei Południowej skazany. Sąd nie miał litości













