Kilka dni temu o kontrowersyjnym księdzu przypomniał szef resortu spraw zagranicznych, Radosław Sikorski.
Polityk udostępnił w mediach społecznościowych nagranie, w którym duchowny mówi o ataku na World Trade Center, określając go jako „symulację medialną”. Przy okazji wezwał do wprowadzenia bardziej surowych zasad wobec naukowców, którzy – jego zdaniem – rozpowszechniają nieprawdziwe teorie.
„Ponawiam postulat odbierania stopni i tytułów naukowych za głoszenie ewidentnych kretynizmów. Apeluję do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, bo KUL jest bezczynny” – napisał Radosław Sikorski.
Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Na wpis szefa polskiej dyplomacji odpowiedziała wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Karolina Zioło-Pużuk. Zapowiedziała zmiany w przepisach regulujących funkcjonowanie uczelni. „Do ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce jako obowiązek uczelni dodajemy w nowelizacji »zapobieganie dezinformacji naukowej«. Mam nadzieję, że to pomoże w walce z antynaukowymi poglądami głoszonymi przez »naukowców«” – czytamy.
Ksiądz Guz w przeszłości bronił Przemysława Czarnka
Ksiądz profesor Guz wrócił na tapet przy okazji ogłoszenia Przemysława Czarnka kandydatem PiS na premiera. Nazwisko duchownego w debacie publicznej pojawiało się już wcześniej – ksiądz był jednym z sygnatariuszy listu otwartego w obronie Czarnka, gdy ten w 2020 roku został ministrem edukacji i nauki.
Autorzy listu byli przeciwni krytyce, która spadła wówczas na polityka. „Wobec fali nienawiści, pomówień, manipulacji i kłamstw dotyczących osoby i wypowiedzi prof. Przemysława Czarnka wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec tego typu praktyk, będących udziałem nie tylko mediów, ale także wąskiej części środowisk akademickich i wyznaniowych” – pisano w liście.
Sygnatariusze podkreślali również, że próby podważania dorobku naukowego Czarnka są – ich zdaniem – „naganne i szkodliwe”.
„Podobnie negatywnie należy ocenić próbę przypisywania prof. Przemysławowi Czarnkowi poglądów rzekomo szkodzących relacjom międzynarodowym Rzeczpospolitej Polskiej, w tym polsko-izraelskim i polsko-amerykańskim” – dodawano.
Negatywna ocena komisji KUL
Teraz duchowny wraca na tapet ze względu na decyzję uczelnianej komisji, która ocenia pracę nauczycieli akademickich. 10 marca Wirtualna Polska przekazała, że pod koniec ubiegłego roku komisja wystawiła księdzu profesorowi Guzowi negatywną ocenę.
Powód? Książka, jaką przedstawił do oceny. Komisja miała odrzucić pozycję jako „niespełniającą wymagań stawianych monografiom naukowym”.
Dziennikarze Faktu poprosili o komentarz w tej sprawie Wojciecha Andrusiewicza, rzecznika Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Potwierdził on, że duchowny nadal jest zatrudniony na uczelni. Jak wyjaśnił, ksiądz profesor Guz pracuje w Instytucie Filozofii, choć obecnie nie prowadzi zajęć ze studentami.
„Rolą Uniwersyteckiej Komisji Oceniającej jest prowadzenie okresowej oceny nauczycieli akademickich, co jest kluczowe dla zapewnienia wysokiej jakości kadry naukowej i dydaktycznej. Podczas ostatniej oceny w przypadku ks. prof. Tadeusza Guza Komisja przyznała ocenę negatywną” – przekazał redakcji rzecznik KUL.
Andrusiewicz zwrócił też uwagę na możliwe konsekwencje takiej oceny, czyli rozwiązanie umowy o pracę z tak ocenionym pracownikiem. Podkreślił jednak, że „jest to możliwość, a nie rzecz obligatoryjna”.
Ksiądz profesor Tadeusz Guz złożył odwołanie od przyznanej mu oceny. Jest obecnie rozpatrywane, a ostateczna decyzja związana z jego przyszłością na uczelni jeszcze nie zapadła.













