Dziennik „The Washington Post” podał w sobotę, że funkcjonariusze Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej zaproponowali sposób na „fundamentalną zmianę całego paradygmatu kampanii wyborczej” na Węgrzech, którym miałoby być zorganizowanie zamachu na premiera Viktora Orbana.
„Taki incydent spowoduje zmianę postrzegania kampanii ze sfery racjonalnych kwestii społeczno-ekonomicznych na emocjonalną, w której głównymi tematami staną się bezpieczeństwo państwa oraz stabilność i obrona systemu politycznego” – napisali agenci w raporcie, do którego dotarła europejska służba wywiadowcza. – To kolejny przykład dezinformacji – tak ustalenia „The Washington Post” skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
„Uważają Węgry za część strefy wpływów”
– Rosjanie zrobią wszystko, by utrzymać Orbana u władzy. (…) Uważają Węgry za część swojej strefy wpływów – ocenił z kolei w rozmowie z „The WP” Andras Telkes, były wiceszef węgierskiego wywiadu zagranicznego. Dziennik przypomina, że gdy w lipcu 2024 r. doszło do próby zamachu na Donalda Trumpa w trakcie kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, ówczesny kandydat Partii Republikańskiej odnotował wzrost poparcia.
„Węgry i Słowacja to ostatnie państwa członkowskie sprowadzające z Rosji ropę drogą lądową (dzięki wyłączeniu z obowiązujących od 2023 r. unijnych sankcji). (…) Ta od pełnoskalowej inwazji na Ukrainę do końca 2024 r. dostarczyła na Węgry i Słowację ropę o łącznej wartości 12,4 mld euro” – wskazywał w listopadzie Ośrodek Studiów Wschodnich.
„Węgry jako jedyne państwo UE od czasu wybuchu wojny w Ukrainie nie tylko nie ograniczyło swojej zależności od Rosji w zakresie importu ropy, ale wręcz ją zwiększyło – z 61 proc. w 2021 r. do 86 proc. trzy lata później (podtrzymało też zależność od niej pod względem dostaw gazu ziemnego” – czytamy.
Czytaj także: Od piętnastu dni mieszkańcy Moskwy nie mają dostępu do Internetu mobilnego. Z tym samym problemem od miesięcy mierzą się Rosjanie w innych częściach kraju. Władze blokują nie tylko sieć, ale i popularne komunikatory, takie jak Telegram czy WhatsApp – pisze Wiktoria Bieliaszyn na Wyborcza.pl.
Wybory na Węgrzech. Media: Rosja chce ingerować
Na początku marca Szabolcs Panyi, dziennikarz śledczy portalu VSquare, podał, że Kreml powołał specjalny zespół, którego zadaniem będzie ingerowanie w kwietniowe wybory parlamentarne na Węgrzech. Celem rosyjskiego zespołu technologów politycznych, na którego czele stanął Siergiej Kirijenko, pierwszy zastępca szefa sztabu Władimira Putina, miałoby być utrzymanie u władzy premiera Viktora Orbana.
„Plan zakłada osadzenie rosyjskich ekspertów ds. manipulacji w portalach społecznościowych w ambasadzie rosyjskiej w Budapeszcie, wyposażonych w paszporty dyplomatyczne lub służbowe. Moje źródła podają, że projekt zakłada trzyosobowy zespół działający w ambasadzie w imieniu GRU, rosyjskiego wywiadu wojskowego. Nie jest jasne, czy jest on już aktywny” – napisał Panyi.
Wybory na Węgrzech. TISZA prowadzi w niezależnych sondażach
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Węgrzy wybiorą 199 deputowanych do jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), z których 106 uzyska mandat w jednomandatowych okręgach, a pozostałych 93 zostanie wybranych z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.
Opozycyjna partia TISZA prowadzi z Fideszem w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu Minerva chęć oddania głosu na ugrupowanie Petera Magyara zadeklarowało 51,3 proc. badanych. Partię Fidesz popiera natomiast 40,1 proc. wyborców.












