W opublikowanym w czwartek 26 marca wywiadzie dla francuskiego dziennika „Le Monde” Wołodymyr Zełenski powiedział, że presja na Rosję ze strony Stanów Zjednoczonych i Europy jest niewystarczająca. Prezydent Ukrainy podkreślił, że znoszenie sankcji nie sprzyja nasileniu tej presji. Według niego zaledwie trzy tygodnie po tymczasowym zwolnieniu z amerykańskich sankcji rosyjskiej ropy załadowanej na statki Rosja zarobiła już miliardy dolarów. – To nie może sprzyjać zmniejszeniu intensywności walk – dodał.
Węgry blokują pożyczkę dla Ukrainy. Zełenski: Delikatnie mówiąc, nie jest to normalne
Zełenski zwrócił uwagę, że im mniej pieniędzy ma Rosja, tym mniej może wydawać na drony i kontrakty żołnierzy. – A jeśli (Rosjanie – red.) nie mają pieniędzy na kontrakty, to mniej rekrutują i mają mniejszą armię. Jest ona nie tylko źle wyszkolona, ale zaczyna się kurczyć – tłumaczył.
Zaznaczył, że wycofanie się z Donbasu, czego domaga się Władimir Putin, groziłoby zablokowaniem Kijowa, a następnie zajęciem przez Rosję całego terytorium Ukrainy, gdyż właśnie w Donbasie znajdują się ważne linie obrony i budowane przez wiele lat fortyfikacje. – Nawet jeśli okupacja czy jej chęć nie pojawią się natychmiast, tylko za dwa-trzy lata, to co zrobimy? Oznaczałoby to (wycofanie się z Donbasu – red.) zdradzenie przyszłych pokoleń – podkreślił Zełenski.
„Byłoby to zagrożenie dla całego świata, a zwłaszcza dla bezpieczeństwa europejskiego”
Odnosząc się do blokowania przez Węgry europejskiej pożyczki wysokości 90 mld euro, Zełenski ocenił, że „delikatnie mówiąc, nie jest to normalne”. Wyraził nadzieję, że przywódcom europejskim uda się przezwyciężyć tę blokadę lub znajdą „jakąś alternatywę”. – Jeśli nie, armia ukraińska nie będzie miała wystarczających funduszy. I nie mówię o żołnierzach, tylko o produkcji dronów, dronów dalekiego zasięgu, dronów przechwytujących i systemów obrony powietrznej. Byłoby to zagrożenie dla całego świata, a zwłaszcza dla bezpieczeństwa europejskiego – mówił.
W wywiadzie Zełenski wyraził również obawy, że wojna na Bliskim Wschodzie będzie miała negatywny wpływ na sytuację na ukraińskim froncie i odwróci od niej uwagę świata. – Oczywiście wszystko, co jest wykorzystywane na Bliskim Wschodzie podczas tej wojny, jak również wszystko, co wykorzystują sojusznicy Waszyngtonu – przywódcy krajów regionu – by się bronić przed irańskim reżimem, należy do pakietu broni należącej do Stanów Zjednoczonych. To oni dają lub sprzedają broń, ale amerykański potencjał produkcyjny pozostaje na tym samym poziomie – zaznaczył ukraiński lider.
Czytaj także na Wyborcza.pl: „Amerykanie rekordowo źle oceniają politykę gospodarczą Trumpa. Ma się skupić na kraju, nie na Iranie”.
Wysłannik Kremla: USA wpłynęły na to, że UE nie wykorzystała zamrożonych aktywów
Specjalny wysłannik Putina ds. inwestycji i współpracy gospodarczej Kiriłł Dmitrijew, cytowany przez agencję Reutera, stwierdził, że Stany Zjednoczone odegrały „pozytywną i konstruktywną” rolę w podjęciu przez Unię Europejską decyzji, by nie wykorzystywać zamrożonych aktywów rosyjskich w wysokości 90 mld euro na pożyczkę dla Ukrainy.
Unijni przywódcy na grudniowym szczycie w Brukseli zdecydowali o udzieleniu Ukrainie wsparcia w formie pożyczki w wysokości 90 mld euro na kolejne dwa lata. Zostanie ona sfinansowana ze wspólnego długu gwarantowanego unijnym budżetem. Na szczycie nie udało się osiągnąć zgody na wykorzystanie w tym celu zamrożonych rosyjskich aktywów.
Bezpośredniemu sięgnięciu przez UE po rosyjskie pieniądze sprzeciwiała się głównie Belgia, gdzie zdeponowana jest największa część aktywów Rosji.
Tymczasem, jak zwrócił uwagę korespondent Polskiego Radia Marek Wałkuski, w czwartek w Waszyngtonie gości delegacja rosyjskiej Dumy, która przybyła na rozmowy w Kongresie. „To pierwsza taka wizyta od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Rosjanie zostali zaproszeni do Waszyngtonu przez kongresmenkę Annę Paulinę Lunę, która zabiega o ocieplenie relacji z Moskwą” – napisał dziennikarz w serwisie X. Jak dodał, wizyta wymagała zdjęcia z polityków sankcji nałożonych jeszcze przez administrację poprzedniego prezydenta USA, Joe Bidena












