O postaci Oskara Pietuszewskiego było w ostatnich tygodniach bardzo głośno. Spora w tym zasługa m.in. słów wypowiedzianych w specjalnym wywiadzie dla WPROST, udzielonym przez Jana Urbana.
Selekcjoner reprezentacji Polski nie ukrywał, że docenia talent piłkarza FC Porto, ale niekoniecznie jest już zafascynowany talentem nastolatka. Urban apelował raczej o rozsądek w kontekście Pietuszewskiego.
– Dzisiaj na tapet jest wzięty Oskar, wcześniej byli też inni, o których teraz już przestało się mówić. Wszystko w zależności od tego, jaką dyspozycję prezentowali. Natomiast ja tak szybko się nie podniecam, że ktoś ma kilka meczów dobrych, pół rundy, czy nawet pół roku. I od razu musi grać w reprezentacji Polski? W moim przekonaniu tak to nie działa. A z drugiej strony, jeśli wybór nie jest nie wiadomo jak duży, to często trzeba sięgać po zawodników, którzy w danym momencie są w odpowiedniej dyspozycji i mogą pomóc reprezentacji. Więc trzeba umieć zachować równowagę w podejmowaniu decyzji – mówił trener Polaków.
Debiut Oskara Pietuszewskiego. Kibice reprezentacji byli oczarowani!
Co więcej, jak przyszło do ogłaszania wyjściowego składu, to selekcjoner Polaków w wyjściowym składzie postawił na innego nastolatka, Filipa Rózgę. Piłkarz Sturmu Graz meczu nie zawalił, ale po pierwszych 45. minutach Polacy musieli gonić wynik, więc wprowadzenie Pietuszewskiego okazało się oczywiste. Grający w FC Porto ofensywny pomocnik zmienił właśnie Rózgę, a kiedy tylko jego postać pojawiła się na stadionowym telebimie, kibice owacyjnie przywitali debiutanta na murawie.
O tym, że Polak może zaliczyć „wejście smoka”, pisaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem meczu na łamach WPROST. I rzeczywiście, po lewej stronie boiska Pietuszewski robił sporo zamieszania, raz po raz rozgrywając defensywę Albanii. Zabrakło z pewnością konkretu w postaci gola lub asysty, ale należy pamiętać, że to chłopak, który jest dopiero na początku swojej drogi reprezentacyjnej.
Pietuszewski pokazał jedynie próbkę swoich możliwości. Skala jego talentu i tak jest na tyle duża, że zapowiada się, że reprezentacja Polski będzie z niej czerpać garściami w kolejnych latach.
A kibice? Najwyraźniej zakochali się w Pietuszewskim od pierwszego wejrzenia. Czy trener Urban postawi na Polaka od początku finałowego starcia Szwecja – Polska o bilety na MŚ 2026? Wydaje się, że rola rezerwowego w przypadku Pietuszewskiego, to dobre rozwiązanie, dające więcej niż jedną opcję, jeśli nie ma go na murawie. Ostatecznie jednak decyzję podejmie sam selekcjoner, który z pewnością dostrzega, jak na jego oczach zaczyna się szlifowanie polskiego diamentu – rodem z Białegostoku.
Szwecja – Polska. Kiedy i gdzie oglądać finał baraży o mundial?
Po czwartkowych (tj. 26 marca) półfinałach strefy UEFA, stało się jasne, że w bezpośrednim meczu „polskiej czwórki” zagrają Szwecja i Polska. Polacy uporali się na PGE Narodowym z Albanią (2:1), po prawdziwym thrillerze i wyciągnięciu wyniku ze stanu 0:1, natomiast Szwedzi pewnie pokonali na wyjeździe Ukrainę (3:1).
Bezpośredni mecz o bilety na tegoroczny mundial odbędzie się już w najbliższy wtorek (tj. 31 marca). Miejscem starcia będzie Strawberry Arena, obiekt, na którym na co dzień gospodarzem są piłkarze AIK Solna.
Co ciekawe, obie reprezentacje zmierzyły się również w… poprzednim finale baraży o MŚ. Dokładnie 29 marca 2022 roku Polacy zwyciężyli ze Szwedami 2:0 – po trafieniach Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Czyli dokładnie tego samego duetu, który dał sukces Polsce w półfinale z Albanią. Wówczas areną zmagań był jednak Stadion Śląski w Chorzowie. A stawką wyjazd na MŚ 2022 do Kataru, gdzie drużyna prowadzona wówczas przez trenera Czesława Michniewicza, ostatecznie zdołała awansować do fazy pucharowej, odpadając jednak już w pierwszym starciu tej części MŚ z późniejszym wicemistrzem świata, Francją.
Początek meczu Szwecja – Polska 31 marca (tj. wtorek) od godziny 20:45. Transmisja na antenie TVP1, TVP Sport oraz internetowo na stronie internetowej TVP Sport i za pośrednictwem dedykowanej aplikacji mobilnej stacji.












