Jesalyn Harper, urzędniczka zajmująca się egzekwowaniem lokalnych przepisów, weszła do jednego z magazynów w Reedley. Była to reakcja na zgłoszenie, z którego wynikało, że choć budynek teoretycznie jest pusty, wokół roznosi się nieznośny odór. W środku kobieta znalazła fiolki z cieczą. Część z nich była opisana po angielsku lub chińsku, z etykietami takimi jak „Malaria”, „COVID-19” i „HIV”. Na lodówkach widniały napisy „blood” (krew) i „Ebola”. „Los Angeles Times” opisuje, że w magazynie byli pracownicy, którzy kompletowali zestawy testów ciążowych. Harper relacjonowała, że źródłem odoru były odchody około tysiąca myszy, wykorzystywanych w badaniach. – Zdałam sobie sprawę, że mam kłopoty i muszę wyjść z tego budynku, nie pokazując, że się boję – powiedziała.
Śledztwo w Reedley i zarzuty
Według dokumentów, przywołanych przez gazetę, w magazynie znajdowało się co najmniej 20 potencjalnie zakaźnych czynników bakteryjnych i wirusowych, w tym m.in. denga, wirusowe zapalenie wątroby typu B i C, wirus opryszczki, różyczki oraz koronawirus SARS. W październiku 2023 roku federalni prokuratorzy postawili Jia Bei Zhu zarzuty, dotyczące niewłaściwie oznakowanych wyrobów medycznych i składania fałszywych oświadczeń wobec FDA. Później doszły też zarzuty oszustwa elektronicznego i spisku w celu jego popełnienia.
Zhu nie został oskarżony o prowadzenie nielegalnego laboratorium biologicznego, a jego obrońca odrzuca takie sugestie. Śledczy twierdzą natomiast, że Zhu importował testy na COVID-19 z Chin, ale jako inne produkty medyczne, a następnie sprzedawał jako amerykańskie. Zhu nie przyznał się do winy.
Wątek z Las Vegas
Sprawa nabrała nowego wymiaru, gdy służby przeszukały dom pod Las Vegas powiązany z nim. Zabezpieczono broń, sprzęt laboratoryjny i ponad tysiąc próbek nieznanej cieczy, które trafiły do badań FBI. Policja przekazała, że materiały były zgodne z tym, co wcześniej znaleziono w Reedley. Zatrzymano 55-letniego obywatela Izraela Oriego Solomona, którego władze wskazują jako osobę zarządzającą tą nieruchomością.
Sprawą zajęła się także komisja Izby Reprezentantów ds. Komunistycznej Partii Chin. W jej raporcie wskazano m.in. na ponad 1,3 mln dolarów „niewyjaśnionych” płatności, które Zhu miał otrzymać z banków w Chinach. Autorzy dokumentu uznali, że przypadek z Reedley ujawnił poważne luki w amerykańskich przepisach, dotyczących nadzoru nad niezarejestrowanymi laboratoriami.
Czytaj także: Amerykanie rekordowo źle oceniają politykę gospodarczą Trumpa. Ma się skupić na kraju, nie na Iranie – pisze na Wyborcza.pl Maciej Czarnecki.












