„Zastanawiające jest, kto tak naprawdę czuje się bardziej pod presją z powodu ultimatum Trumpa: reżim w Teheranie czy sam prezydent USA?” – zastanawia się „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. To, że Trump po raz kolejny opóźnia zapowiedziane ataki na irańskie instalacje energetyczne, tym razem o dziesięć dni, uzasadnia dobrze przebiegającymi negocjacjami – pisze „FAZ”.
„Warto zaznaczyć, że Iran twierdzi, iż takie negocjacje w ogóle nie mają miejsca, przynajmniej nie bezpośrednio. Czego tak naprawdę dotyczą kulisy tych wydarzeń, trudno ocenić z zewnątrz. Jedno jest jednak pewne: każdy dzień, który Trump zyskuje dla samego siebie, odsuwając ataki, może opóźnić decyzję o użyciu jednostek lądowych. A taka decyzja miałaby poważne konsekwencje, nie tylko militarne, ale przede wszystkim polityczne w Stanach Zjednoczonych”.
„Südwest-Presse”: Iran posiada obecnie bardzo skuteczną dźwignię w wojnie
„Huśtawka w polityce Donalda Trumpa wobec Iranu zyskała nowy wymiar” – stwierdza „Südwest-Presse”. „Podczas gdy prezydent USA najpierw wydłużył pierwotne dwudniowe ultimatum dotyczące uwolnienia cieśniny Ormuz o pięć, a teraz o dziesięć dni, w regionie pojawiły się już amerykańskie jednostki specjalne, a wkrótce mogą dołączyć tysiące dodatkowych żołnierzy. Termin, który Trump ustala dla negocjacji, tragicznie przypomina koniec lutego, kiedy to w podobnej fazie rozpętał wojnę. Możliwe, że teraz chce tylko zyskać czas, aż dodatkowe jednostki lądowe dotrą do regionu. Jedno jest jednak jasne: postępowanie Trumpa ujawnia, że Iran posiada obecnie bardzo skuteczną dźwignię w wojnie, kontrolując eksport ropy i gazu z regionu Zatoki. Reżim mułłów okazuje się bardziej odporny, niż USA i Izrael się spodziewały” – czytamy w komentarzu.
„Rhein-Neckar-Zeitung”: Porozumienie z Putinem byłoby korzystne dla Trumpa
Zdaniem kanclerza Niemiec kolejny atak na reżim mułłów nie ma podstaw – pisze „Rhein-Neckar-Zeitung” i przypomina, że przed podjęciem decyzji Waszyngton nie pytał ani Berlina, ani Paryża, ani Brukseli, ani Londynu. „Z tego powodu Europejczycy wyciągają odważny wniosek: 'To nie jest nasza wojna’. (…) Odpowiedź przyszła szybko. Prezydent USA ogłosił w czwartek, że wojna w Ukrainie nie jest wojną USA. Co jest historycznie nieprawdziwe, ale realne z punktu widzenia polityki. Trump i tak nie lubi tej wojny. A porozumienie z Putinem byłoby dla niego korzystne, zwłaszcza w kontekście eskalującej sytuacji w Iranie. Wojna w Ukrainie jest, obok załamania rynku energetycznego, najważniejszym narzędziem nacisku Trumpa na Europę, aby zmusić ją do militarnego wsparcia. Zatem zabijanie w Zatoce nie jest wprawdzie w pierwszej kolejności europejską wojną, jednak państwa Europy raczej nie unikną tego, by i tu, i tam zapewnić pokój” – konkluduje komentator.
Czytaj także: Iran zniszczył amerykańskie samoloty w Arabii Saudyjskiej. Huti zaatakowali Izrael – pisze na Wyborcza.pl Robert Stefanicki.
„Münchner Merkur”: Można obawiać się, że Trump dąży do brudnego układu
„Münchner Merkur” zastanawia się z kolei nad możliwymi konsekwencjami dla Ukrainy i ostrzega Europejczyków: „Bumerang to podstępne urządzenie. Jeśli nie jest się uważnym, może on boleśnie uderzyć w głowę. W przypadku Iranu oznacza to: uderzenie w Europejczyków. Ich zdecydowane odmowy pomocy Donaldowi Trumpowi i USA w działaniach przeciwko Iranowi skłoniły znanego z mściwości prezydenta do przewidywalnej odpowiedzi: 'Ukraina nie jest naszą wojną’. Czy oznacza to, że prezydent USA zapowiada wycofanie się z wojny w Ukrainie, jak zawsze pozostaje niejasne w przypadku Trumpa. Można obawiać się, że dąży do brudnego układu z Putinem, który mógłby wyglądać tak: jeśli ten zrezygnuje ze wsparcia dla Iranu, Trump w zamian porzuci Kijów. Bez amerykańskich danych wywiadowczych Zełenski prawdopodobnie wkrótce musiałby złożyć broń. Czas, aby Europejczycy zakończyli swoje wakacje od polityki światowej i doszli do porozumienia z USA w sprawie Iranu”.
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle












