Do zdarzenia doszło 31 marca 1999 roku w restauracji Gama znajdującej się u zbiegu Wolskiej i Staszica w Warszawie. Jak informowała „Wyborcza”, po południu pod lokalem zaparkował srebrny polonez, z którego wysiadło trzech ubranych na czarno zamaskowanych mężczyzn. Mieli przy sobie dubeltówkę, karabin maszynowy i pistolet. Następnie otworzyli ogień w stronę jednego ze stolików pod oknem. Zginęło siedzących przy nim pięciu gangsterów powiązanych z grupą wołomińską: Marian K. ps. Maniek vel Klepak, Ludwik A. ps. Lutek, Olgierd W. ps. Łysy, Mariusz Ł. ps. Piguła i Piotr Ś. ps. Kurczak. Chwilę później nieznani napastnicy uciekli w stronę Wisły.
Czytaj więcej: Nigdy wcześniej ani nigdy później w jednej gangsterskiej egzekucji nie zginęło tylu ludzi. Kulis mafijnej strzelaniny w restauracji na Woli nie udało się wyjaśnić do dziś – pisał w 2016 roku Piotr Machajski na Wyborcza.pl.
Śledztwo w sprawie masakry w Gamie umorzone
Sprawą śmierci gangsterów od niemal dziesięciu lat zajmował się Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. TVP Info ustaliło, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. – Niestety zebrane materiały są zbyt słabe, aby na nich stawiać komukolwiek zarzuty. Nie ma żadnych materialnych dowodów jak np. ślady DNA, odciski palców sprawców czy nagrania z monitoringów. Pamiętajmy, że to były lata 90. i możliwości śledcze były zupełnie inne niż dzisiaj – powiedziała osoba zaznajomiona ze sprawą w rozmowie z TVP Info.
Dziennikarze nieoficjalnie ustalili, że śledczy posiadali tropy w postaci wskazań ewentualnych zleceniodawców, ale opierały się one na relacjach zasłyszanych od innych osób. W dodatku nie pokrywały się ze sobą. Funkcjonariusze dotarli również do danych o połączeniach komórkowych między sprawdzanymi osobami, ale nie mieli informacji z przekaźników sieci komórkowych, które pomagają w ustaleniu lokalizacji.
Szok po strzelaninie w Warszawie
– To, co wydarzyło się na Woli, to rzecz z pogranicza terroryzmu – mówił ówczesny prezydent Warszawy Paweł Piskorski. Według doniesień „Wyborczej” strzelanina wywołała również obawy mieszkańców ul. Staszica. – Jak dzisiaj huknęło, to myśleliśmy, że jakieś powstanie, a to znowu bandyci. Strach tu wyjść na ulicę – komentowali. Sytuacja nie spowodowała obrażeń u innych osób. Wywołała natomiast zainteresowanie, które przyciągnęło niektórych na miejsce zdarzenia, w tym znajomych zamordowanych. Reporter „Wyborczej” zauważył wówczas blondyna, który rozmawiał przez telefon. – Fura Mariana tu stoi. On sam w środku leży – mówił.
Redagowała Kamila Cieślik












