Sezon 2026 na pewno nie rozpoczął się dobrze dla Huberta Hurkacza. Polski tenisista wrócił po poważnej kontuzji do rywalizacji i jego celem jest odbudowanie pozycji, którą jeszcze w 2024 roku zajmował. A przypomnijmy, że wówczas Polak był w najlepszej dziesiątce rankingu ATP, będąc nawet szóstym zawodnikiem świata.
Obecnie jednak pochodzący z Wrocławia tenisista oscyluje w okolicach miejsca numer… 70 w najważniejszym zestawieniu, z perspektywy męskiego tenisa. Co jednak najgorsze, Hurkacz wpadł w fatalną serię związaną z porażkami z rzędu w turniejach, właściwie gdzie tylko się pojawił.
ATP 1000 Monte Carlo: Hubert Hurkacz z ważnym przełamaniem. Jest zwycięstwo!
Polak swój ostatni mecz w sezonie wygrał 20 stycznia, w meczu I rundy wielkoszlemowego Australian Open. Od tamtego czasu Hurkacz przegrał swoje pierwsze starcia na wydarzeniach, kolejno w: Melbourne (II runda AO 2026), Montpellier, Rotterdamie, Dubaju, Indian Wells, Cap Canie (co ciekawe, mowa o… challengerze!) i Miami.
Przełamanie musiało się jednak pojawić i faktycznie, wreszcie – z perspektywy samego zawodnika i jego fanów – musiało nastąpić. Wrocławianin w międzyczasie rozstał się ze swoim dotychczasowym trenerem, a mały sukces zanotował na turnieju w Monte Carlo. Hurkacz w turnieju rangi ATP 1000 rozpoczął od wygranej z rozstawionym z numerem 15. Włochem Luciano Darderim.
Wtorkowy (tj. 7 kwietnia) mecz miał różne oblicza. Polak rozpoczął solidnie, przełamując stosunkowo szybko przeciwnika. Włoch zdołał jednak wyrównać, a ostateczne rozstrzygnięcie zapadło dopiero w tie-breaku. Hurkacz zwyciężył jednak tę odsłonę 7:4. Polak rozproszył jednak swoją koncentrację w drugiej odsłonie, zaczynając od 1:4. Skończyło się dużo bliżej wynikowo, bo 5:7.
I ostatnia odsłona, już bardzo pewna na korzyść Hurkacza 6:1. Mecz potrwał ponad dwie godziny, ale najcenniejsze jest zwycięstwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co działo się w ostatnich kilkunastu tygodniach z wynikami Polaka. Warto dodać, że gdzie jak gdzie – ale właśnie w Monte Carlo – polski tenisista czuł się praktycznie, jak u siebie. Hurkacz na co dzień bowiem mieszka i trenuje właśnie w tym pięknym, monakijskim miejscu na ziemi.
Swoje jednak Polak musiał wywalczyć na korcie i to zrobił, co wyjątkowo cenne.













