Przed pięcioma laty PSL zawarło z PiS-em układ: ludowcy zagłosowali za kandydaturą Karola Nawrockiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, a w zamian ówcześnie rządzący zgodzili się, by Marcin Wiącek został rzecznikiem praw obywatelskich. Teraz, gdy na najważniejszym stanowisku w IPN jest wakat – bo dotychczas je zajmujący został prezydentem – będzie kolejne porozumienie.
Jak ustalił Marcin Fijołek, współautor podcastu Interii „Polityczny WF”, partia Władysława Kosiniaka-Kamysza poprze Mateusza Szpytmę, obecnego wiceszefa historycznego Instytutu.
To otwiera drzwi, by mógł zostać następcą Nawrockiego, choć jeszcze nie na oścież. W Sejmie bowiem większość do przegłosowania tej kandydatury – w świetle decyzji PSL-u – się znajdzie, ale zgodę musi jeszcze wydać Senat.
„Polityczny WF”: Mateusz Szpytma na prezesa IPN. Poprze go PSL
– Mateusz Szpytma to człowiek, który jest absolutnie skrojony pod wizję historii ludowej. Jest na każdych prawie zaduszkach witosowych, na każdym wykładzie o Wincentym Witosie, jest w radzie naukowej przy Instytucie Witosa i tam ma ważną rolę. Zawsze, jeśli jest jakikolwiek spektakl IPN-u o Witosie, piosenka, akademia, to on jest obecny – zwrócił uwagę Marcin Fijołek.
Zobacz nowy odcinek podcastu „Polityczny WF”
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
W „Politycznym WF-ie” dziennikarz dodał, że w połączeniu Mateusz Szpytma – Władysław Kosiniak-Kamysz – Piotr Zgorzelski – Adam Struzik „wszystko gra”, a PiS nie będzie miało nic przeciwko, by pierwszy z nim kierował IPN-em, ponieważ to człowiek „od Nawrockiego”. Zapewne uda się także przekonać do tego nazwiska Konfederację, tylko właśnie we wspomnianym Senacie mogą pojawić się schody.
– W izbie wyższej są 34 osoby z PiS-u, jeśli liczyć wykluczonego z partii Jacka Włosowicza oraz kilku senatorów z PSL-u. Brakuje więc pięciu, sześciu osób, które nawet nie musiałyby zagłosować „za”, ale mogłyby nie przyjść, może się wstrzymać… Jeśli uda się ich przekonać Kosiniakowi-Kamyszowi, albo Donalda Tuska, aby dał zielone światło na taki cichy układ, będziemy mieli nowego prezesa IPN – tłumaczył Marcin Fijołek.
Układ również co do Narodowego Banku Polskiego?
Współprowadzący podcast Marek Tejchman zwrócił uwagę, iż jest jeszcze jeden ważny politycznie temat, jeśli mowa o układach, w których uczestniczą ludowcy.
Chodzi o nowy skład zarządu Narodowego Banku Polskiego. Jak wyjaśniał, PSL chciało, aby do tego organu trafiło po jednej osobie „od prezydenta”, „od Tuska”, „od Glapińskiego” i właśnie od Stronnictwa. Zniknęłoby wtedy ryzyko, że kształt zarządu NBP nie będzie zgodny z ustawą.
Ale sprawa się wysypała – jak słyszmy w „Politycznym WF-ie”, niewykluczone, że w wyniku propozycji „SAFE 0 proc.”, jaką złożyli Nawrocki oraz prezes banku centralnego Adam Glapiński. – Usłyszałem różne wersje, na przykład, iż był taki brak zaufania między prezydentem a premierem… To wszystko było palcem na wodzie pisane, było po prostu pewną obietnicą. Bo żeby zarząd NBP powołać, trzeba i premiera, i prezydenta – skwitował Marek Tejchman.











