Europosłanka w marcu tego roku przeszła z frakcji Europa Suwerennych Narodów do Patriotów dla Europy. W międzyczasie odeszła też z NN, która wchodzi w skład koalicji Konfederacja Wolność i Niepodległość (prezesem partii jest poseł Sławomir Mentzen).
W mediach pojawiały się informacje o rzekomym „samowykluczeniu” Zajączkowskiej-Hernik. Tak sytuację podsumował bowiem rzecznik prasowy partii.
Posłanka do PE w czwartek (16 kwietnia) gościła w studiu Kanału Zero. W rozmowie z Jackiem Prusinowskim odniosła się do słów Wojciecha Machulskiego.
„To spowodowało, że zostałam usunięta”
Zajączkowska-Hernik zaczęła od początku, który upatruje w jej przejściu do innej frakcji w PE. Jak powiedziała, zdecydowała się na taki krok, ponieważ chciała dalej się rozwijać, nabyć doświadczenia w PfE. – To spowodowało, że zostałam usunięta z Nowej Nadziei – oceniła.
Proces jej wychodzenia z partii był powolny – tempa nabrał po wyborach prezydenckich 2025. – Miało miejsce dużo sytuacji, które powodowały, że ja w NN cały czas byłam tym szeregowym członkiem, też nie pretendowałam do jakichś wysokich stanowisk partyjnych, no ale gdzieś tam byłam cały czas tym szeregowym członkiem – wskazała.
Ewa Zajączkowska-Hernik: Wygodna narracja, ale nieprawdziwa
Europosłanka przyznała, że poprosiła swoich prawników, by przeanalizowali statut partii Mentena. Specjaliści nie znaleźli tam zapisu o „samowykreśleniu”. – Więc doprecyzujmy – ja zostałam wykreślona z listy członków Nowej Nadziei – podkreśliła.
Przyznała, że „w wielu akcjach”, w które angażowali się politycy partii, „nie brała udziału”. – Natomiast narracja o tym, że dokonałam samowykreślenia, panie redaktorze, ja wiem, że ona jest wygodna, ale ona jest nieprawdziwa – powiedziała.













