„W końcu mamy przełom. Miasto nie może dłużej utrzymywać stanowiska, że uśmiercanie tych zwierząt to skuteczne i jedyne rozwiązanie” – informuje „Miasto Jest Nasze”.
O dzikach w Warszawie zrobiło się głośno za sprawą ostatnich wydarzeń na Bemowie i Mokotowie. Zwierzęta były uśmiercane na oczach mieszkańców, którzy uskarżają się na rosnącą liczbę dzików.
W tej sprawie w środę, 15 kwietnia pod warszawskim urzędem miasta zorganizowano protest. Jego uczestnicy trzymali transparenty z napisami „Warszawa to nie rzeźnia” czy „Stop rzezi dzików”.
Jednym z postulatów przedstawianych podczas zgromadzenia było utworzenie specjalnego zespołu eksperckiego, który opracowałby strategię na zarządzanie populacją dzikich zwierząt w mieście. „O polityce miasta wobec dzików muszą decydować także naukowcy i naukowczynie, a nie tylko ludzie z bronią” – ocenia „Miasto Jest Nasze.
– Jeżeli mi ktoś powie, żeby nie strzelać do dzików, to ja jeszcze raz powiem – nie mam wyboru. Nie ma innej możliwości zadbania o bezpieczeństwo warszawiaków – mówił niedawno prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.
Miasto stoi na stanowisku, że problemem jest cały czas rosnąca liczba dzików w mieście i twierdzi, że na bieżąco konsultuje się w tej sprawie z ekspertami. Od początku roku do marca w Warszawie odstrzelono już 75 dzików. Przez cały 2025 r. – 464.












