Roli nie jest wcale tak stary, jak przekornie twierdzi. Ma 36 lat. Pochodzi z Gyor, a przez 18 lat mieszkał w Budapeszcie. W ubiegłym roku przeprowadził się do Amsterdamu. – Częściowo dlatego, że dostałem dobrą ofertę pracy, ale też dlatego, że byłem zmęczony politycznym i społecznym klimatem w kraju – mówi w rozmowie z Gazeta.pl.
Magyara znał głównie z roli męża byłej ministerki sprawiedliwości Judit Vargi. – Więcej o nim usłyszałem, gdy udzielił głośnego wywiadu w czasie skandalu, związanego z ułaskawieniem w sprawie, która dotyczyła wykorzystywania nieletnich chłopców w domach dziecka. Afera ta doprowadziła do dymisji prezydentki Katalin Novak – dodaje.
Teraz Roli głosował na TISZĘ, bo – jak mówi – „nie da się dłużej utrzymywać obecnej sytuacji”. – Na Węgrzech jest wiele problemów, a dla mnie osobiście polityka zagraniczna była nie do przyjęcia – podkreślił. – Ważne jest, aby zmienić ten sfałszowany system wyborczy, bo teraz partia z około 50 proc. poparcia może zdobyć nawet większość konstytucyjną w parlamencie – podkreśla.
TISZA zdobyła większość konstytucyjną. Peter Magyar pokonał Viktora Orbana i jego Fidesz, przerywając 16 lat ich rządów. Żadna opozycyjna partia na Węgrzech po 1989 roku nie zdobyła tak silnego mandatu. Szansa na zmiany jest więc realna, choć wielu ekspertów podkreśla, że będzie to dużym wyzwaniem. Jak zauważyła w rozmowie z Wyborczą.pl David Vig, dyrektor Amnesty International Hungary, Orban swoich ludzi umieścił w wielu instytucjach.
„W ostatnich latach opozycja była żartem”
Węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze podało w sobotę po przeliczeniu ponad 99 proc. głosów, że TISZA uzyskała 141 mandatów w 199-osobowym parlamencie. Według aktualnych prognoz rządząca koalicja Fidesz-KNDP dostanie 52 mandaty. Do parlamentu wejdzie też skrajnie prawicowy Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank), który może liczyć na sześć miejsc.
Można więc powiedzieć, że Magyar wchłonął całą opozycję. – Nie było to dla niego trudne zadanie, ponieważ nikt nie lubił starej opozycji – stwierdza Roli. – Szczerze mówiąc, nie ma się czemu dziwić – nie była proaktywna i często mówiła rzeczy trudne do obrony, nawet w ważnych kwestiach – stwierdza Roli. – W ostatnich latach opozycja była właściwie żartem. Jedyne wybory, w których widziałem realną i poważną alternatywę od 2010 roku, odbyły się w 2018 roku. Wtedy jednak część opozycji [partia Jobbik – red.] przeszła transformację ze skrajnej prawicy w kierunku centrum i lewicy, co się nie sprawdziło – dodaje. Ta „transformacja” była mało wiarygodna i politycznie trudna do sprzedania – zarówno dawnym wyborcom, jak i nowym.
– Lewica obecnie właściwie nie istnieje. Nie ma ani jednej partii, na którą można by zagłosować. Lewica nie ma ani ludzi, ani talentu, ani tematów, które mógłby ją ponieść. Nawiasem mówiąc, według Fideszu TISZA jest partią lewicową. Rozumiem ten przekaz, bo przez ostatnie 16 lat lewica była przedstawiana jako coś, co prowadzi do upadku kraju – podkreśla.
„Jeśli chcesz otworzyć sklep tytoniowy, musisz mieć koneksje”
Orban i Magyar wywodzą się z tego samego, konserwatywnego kręgu politycznego. Jeszcze dwa lata temu Magyar był związany z Fideszem, jednak podczas kampanii podkreślał, że od dawna krytycznie oceniał system zbudowany przez Orbana: trudne do wytłumaczenia bogacenie się elit politycznych, nadużycia władzy oraz podsycanie podziałów społecznych.
Zdaniem Roliego trudno dziś jednoznacznie ocenić różnice między nimi. – Musimy poczekać, jak będą rządzić z tą większością dwóch trzecich, ponieważ kiedy Orban i Fidesz doszli do władzy w 2010 roku, niewielu ludzi przewidywało to, co stało się później – dodaje.
– Istotnym punktem była z pewnością prounijna i pronatowska postawa Magyara, a także fakt, że ludzie byli zmęczeni przekazem medialnym władz. Nie dało się oglądać nawet meczu w telewizji bez obrzydliwej propagandy i ucisku – podkreśla Roli.
– Fidesz zawsze znajdował jakąś mniejszość lub siłę zagraniczną, której można było nienawidzić. Bruksela, geje, George Soros, imigranci, Ukraińcy, Juncker, Weber, von der Leyen… Na przykład w tej kampanii niemal jedynym przekazem Fideszu było to, że jeśli TISZA wygra, Węgrzy zostaną przewiezieni na pole bitwy w Ukrainie, aby walczyć i ginąć, ponieważ Bruksela chce wojny, a tymczasem, myślę, że wiesz, jakie stosunki utrzymywali z Rosjanami – kontynuuje. – Część wierzy w tę propagandę i dlatego jest antyukraińska. Uważa, że Ukraina „chce wciągnąć Węgry do wojny” i „zagraża suwerenności Węgier”. Jedno jest pewne: ta antyukraińska narracja działa w społeczeństwie lepiej niż propaganda antyunijna – podkreśla.
Roli zwrócił też uwagę na system korupcyjny, z którym Magyar chce walczyć. – Ludzie są zainteresowani powiązaniami z rządem, ponieważ system został zbudowany na lojalności. Jeśli jesteś lojalny, możesz się wzbogacić, jeśli nie – to inna historia – twierdzi. Jak dodaje, niekoniecznie chodzi wyłącznie o urzędników wyższego szczebla. – Jeśli chcesz otworzyć sklep tytoniowy, musisz mieć jakieś koneksje. Jeśli chcesz awansować na stanowisko w ministerstwie, musisz mieć koneksje – wylicza.
– Poziom korupcji sięga każdego zakątka kraju. Lojalnym dali firmy energetyczne. Przejęto też firmę telekomunikacyjną. Uważają, że ludzie są głupi – mamy ceny regulowane na wiele produktów (m.in. żywność, kosmetyki, benzynę, gaz i prąd) i przekonują, że to działa na korzyść obywateli. Część społeczeństwa, która ma choć podstawową wiedzę ekonomiczną, rozumie jednak, że ktoś zawsze musi za to zapłacić. Na przykład wprowadzono wysokie podatki na sektor bankowy, ale ostatecznie zapłacili konsumenci, a nie banki. Podobnie jest w przypadku gazu i prądu – podsumowuje Roli.
Czytaj także: Peter Magyar, przyszły premier Węgier, zapowiada bezkompromisowe rozliczenia z kamarylą Viktora Orbana. Czy polscy demokraci będą mieli się od kogo uczyć? – pisze Bartosz T. Wieliński na Wyborcza.pl.
Prezydent? „Nie nadaje się do swojej roli”
W środę (15 kwietnia) Magyar spotkał się z prezydentem Węgier. Tego samego dnia napisał w poście na Facebooku, że Tamas Sulyok „nie jest godzien”, aby reprezentować naród węgierski jako prezydent. „Jest niezdolny do bycia strażnikiem prawa. Nie nadaje się do bycia moralnym punktem odniesienia i wzorem do naśladowania. Po utworzeniu nowego rządu Tamas Sulyok musi bezzwłocznie opuścić swój urząd” – podkreślił lider TISZY.
– Tamas Sulyok nie ma realnej władzy ani wpływów, pełni jedynie funkcję symboliczną i reprezentacyjną. Rozumiem jednak, że TISZA chce go zastąpić, bo jest z Fideszu. Przy większości 2/3 głosów jego odwołanie będzie trudne, ale nie niemożliwe. Osobiście uważam, że nie nadaje się do roli prezydenta, więc zgadzam się z decyzją Magyara – skomentował Roli.
„Za każdym razem, gdy włączałem telewizor, czułem się, jakbym dostawał karę”
Peter Magyar po raz ostatni wystąpił w mediach publicznych we wrześniu 2024 roku. W trakcie kampanii nie pojawił się w nich ani razu. Polityk jest natomiast aktywny w serwisach społecznościowych – krytycy określali go złośliwie jako „próżnego politycznego influencera”. To właśnie w internecie przekonywał do siebie wyborców. W środę (15 kwietnia) w końcu pojawił się w telewizji publicznej M1, gdzie odniósł się do swojej nieobecności. Prowadząca rozmowę twierdziła, że był wielokrotnie zapraszany, czemu polityk zaprzeczył.
– Za każdym razem, gdy włączałem telewizor, czułem się, jakbym dostawał karę. Media publiczne to żart, Magyar został w końcu zaproszony po półtora roku, ale wywiad był katastrofą. Jeśli się ich słucha, widać, że kłamią bez przerwy i wciąż powtarzają propagandę poprzednich rządów, co jest śmieszne i szkodliwe – komentuje. – Widzę też starsze pokolenia, które oglądają tylko to, żyją w alternatywnym świecie, wierząc, że teraz, gdy TISZA wygrała, pójdziemy walczyć na Ukrainę – dodaje.
„Społeczeństwo robotnicze”
Roli podkreśla, że do Amsterdamu nie przekonały go pieniądze. – Dla mnie zmiana pracy zawsze była łatwa. Zaczynałem jako doradca podatkowy i nie musiałem szukać posady, bo był na to popyt, a poza tym zarabiałem ponadprzeciętnie. Mój standard życia zasadniczo się nie zmienił, jeśli chodzi o finanse – dodaje.
– Rząd Orbana starał się zbudować społeczeństwo robotnicze i stworzył wiele miejsc pracy. Myślę, że w Europie Wschodniej jest to dość typowe: jeśli chcesz dobrze płatną pracę, musisz mieć dyplom i przeprowadzić się do stolicy, w tym przypadku do Budapesztu. W mniejszych miastach znalezienie zatrudnienia staje się coraz trudniejsze, ponieważ siedziby większych firm znajdują się właśnie w stolicy – mówi Roli.
Polityka przy wspólnym stole. „Jesteś głupi”
Okazuje się, że spotkania Węgrów przy stole są bardzo podobne do naszych. – Ludzie dużo rozmawiają o polityce, to zawsze „dobry” temat. Obecnie jednak, przez propagandę, nie jest to już dyskusja, wymiana zdań, a nienawiść. Jeśli jesteś po przeciwnej stronie, jesteś wręcz diabłem. Mam wrażenie, że polityka przerodziła się w religię. Wiesz, o co mi chodzi. Dyskusje nie polegają na próbie wzajemnego zrozumienia ani na szacunku. Fidesz zbudował społeczeństwo, w którym jeśli nie jesteś jego zwolennikiem, zdradzasz swój kraj i jesteś głupi – podkreśla Roli.
– Na przykładzie Węgier zobaczymy, jak sprawdzi się nowa, świeża partia, ale uważam, że czasami trzeba przynajmniej spróbować. A te 16 lat rządów Orbana wystarczyło – podsumowuje Roli. Jak twierdzi, szansa na jego powrót do domu istnieje. Czas pokaże.












