Do zdarzenia doszło w gminie Płonna ok. 25 km od Sanoka. Ok. godz. 10:00 rano w czwartek na policję zadzwonił syn ofiary, który przekazał, że 58-letnią kobietę zaatakował niedźwiedź.
Jak donoszą lokalne media, rodzina miała szukać w górach zrzutów poroża. Wszystko działo się w bieszczadzkich lasach, gdzie żyje najwięcej polskich niedźwiedzi brunatnych – ok. 80 z całkowitej populacji wynoszącej 100 osobników.
Na miejsce jako pierwsi dotarli strażacy na quadach. Obrażenia kobiety były tak rozległe, że nawet nie przystąpili do reanimacji. Zgon stwierdzono ok. godz. 12:00.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zapytaliśmy m.in. o to, czy planowany jest odstrzał zwierzęcia lub utworzenie grupy zabezpieczającej okolicę.
Niedawno w parlamencie przegłosowano przepisy, które mają umożliwiać płoszenie m.in. niedźwiedzi przy pomocy gumowej amunicji.
Należy pamiętać, że wiosną niedźwiedzie budzą się i wychodzą z gawr. Matki opiekują się wtedy młodymi, które przyszły na świat zimą. Samice opiekujące się młodymi mogą być szczególnie niebezpieczne. Dlatego poruszając się w polskich Tatrach i Bieszczadach, gdzie mieszkają niedźwiedzie, nie należy zbaczać ze szlaków i trzeba zachować szczególną ostrożność.












