W niedzielę 3 maja dziennikarze tvn24.pl i „Superwizjera” ujawnili, że prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie afery Collegium Humanum przygotowują wnioski o uchylenie immunitetów wicemarszałka Sejmu Szymona Hołowni oraz europosła Michała Koboski.
Hołownia został zapytany we wtorek w Sejmie, co zrobi, gdy taki wniosek wpłynie do Sejmu. – Przede wszystkim go przeczytam, bo to należy zrobić, jeżeli taki wniosek wpłynie – odparł. – A następnie podejmę decyzję co do tego, jakie powinny być moje dalsze kroki – dodał.
Wicemarszałek Sejmu stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że sprawa jest „bardzo dziwna” i nazwał ją sprokurowaną przez prokuraturę powiązaną z PiS. Hołownia wskazał na nominata Zbigniewa Ziobry prokuratora Tomasza Tadlę, który nadzorował prokuraturę w Katowicach. – To oni fabrykowali te rzeczy – stwierdził.
Dyplomy bez studiowania
Przypomnijmy, że sama afera wybuchła po publikacjach „Newsweeka” w 2022 roku – uczelnia masowo sprzedawała dyplomy MBA, często bez faktycznego uczęszczania na zajęcia, co umożliwiało politykom i samorządowcom zasiadanie w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa.
Wicemarszałek Sejmu twierdzi, że nigdy nie był studentem Collegium Humanum, choć chciał podjąć tam naukę. – Złożyłem kwity, podanie, najprawdopodobniej podpisałem być może jakąś immatrykulację. Natomiast nie studiowałem tam, nie zapłaciłem żadnych pieniędzy, z nikim się na nic nie umawiałem, nie miałem żadnej obecności na żadnych zajęciach, nikomu za nic nie płaciłem, nie spotkałem nigdy rektora tej uczelni – przekonywał. Dodawał też, że nigdy nie legitymował się wyższym wykształceniem.
Według „Newsweeka” Hołownia formalnie był studentem Collegium Humanum – podpisał się pod dokumentem immatrykulacji, czyli studenckiego ślubowania. Informatorzy „Newsweeka” podają, że Hołownia „nigdy nie studiował”, ale miał otrzymać dyplom ukończenia studiów magisterskich. Oceny miał mu wpisywać były rektor uczelni Paweł Cz.
Redagowała Kamila Cieślik












