Pentagon planuje obniżenie rangi dowództwa sił lądowych w Europie i Afryce – podał w piątek 15 maja portal NOTUS z Waszyngtonu. Powołał się na źródła wtajemniczone w sprawę. Obecnie dowództwem US Army Europe and Africa (USAREUR-AF) dowodzi czterogwiazdkowy generał Christopher Donahue, były dowódca słynnej 82. dywizji powietrznodesantowej, znany publicznie jako ostatni amerykański żołnierz sfotografowany podczas opuszczania Afganistanu.
NOTUS: Pentagon chce, żeby dowództwem kierował trzygwiazdkowy generał
Jak podał NOTUS, Pentagon planuje zmienić rangę dowództwa US Army w Wiesbaden tak, by na jego czele stał trzygwiazdkowy, a nie jak dotąd czterogwiazdkowy generał. Zmiana ma zostać zrealizowana do połowy lata.
Rzecznik resortu Sean Parnell nie potwierdził wiadomości, twierdząc, że w sprawie nie zapadła jeszcze żadna decyzja. – Departament Wojny nie będzie spekulował ani uprzedzał potencjalnych decyzji ministra Hegsetha, ani prezydenta Trumpa dotyczących wysokich stanowisk wojskowych lub pozycji na froncie – powiedział.
Ograniczenie liczebności wojsk USA w Europie
Według portalu zmiana wpisuje się w politykę administracji Trumpa, której częścią jest ostatnia decyzja o ograniczeniu liczebności wojsk w Europie. Jak sugerował w piątek szef sztabu US Army gen. Christopher LaNeve, konsekwencją tej decyzji – początkowo mającej oznaczać wycofanie 5 tys. żołnierzy z Niemiec – było wstrzymanie planowanej rotacji brygady pancernej w Polsce.
Dowództwo w Wiesbaden nadzoruje operacje wojskowe w Europie i Afryce oraz pełni funkcję centrum wsparcia sojuszników z NATO i koordynacji pomocy dla Ukrainy. Jak przypomina NOTUS, Pentagon wzmocnił ten ośrodek w 2020 roku, łącząc dowództwa sił lądowych w Europie i Afryce, argumentując wówczas – w sygnale skierowanym do Rosji i sojuszników – że odzwierciedla to skalę sił, którymi dowódca może być zmuszony dowodzić.
Były ambasador w Polsce: Decyzja głupia i szkodliwa
Jak powiedział wieloletni dyplomata i ekspert Atlantic Council, z jego rozmów z przedstawicielami administracji Trumpa wynika, że wielu urzędników było zaskoczonych decyzją szefa Pentagonu o odwołaniu planowanego wyjazdu brygady do Polski. – Zaintrygowało mnie, że w prywatnych rozmowach nie próbowali bronić tej decyzji i wiedzieli, że była głupia i szkodliwa. Wiedzą, że Polska zasługuje na więcej i będą walczyć, by to naprawić – relacjonował Daniel Fried, ambasador USA w Polsce w latach 1997-2000.
Jak zaznaczył, do naprawy szkód spowodowanych nagłą decyzją podjętą bez konsultacji potrzeba „miejsca i czasu”. – Powściągliwość polskiego rządu, jeśli chodzi o publiczne reakcje, pomaga jego przyjaciołom w USA – zaznaczył. Polskie władze dotąd utrzymują, że odwołanie przyjazdu brygady, która miała odbyć 9-miesięczną rotację w Polsce, nie wpłynie ostatecznie na liczebność amerykańskiego kontyngentu, wynoszącego ok. 10 tys. żołnierzy.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)












