W niedzielę 24 maja odbędzie się referendum ws. przyszłości prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta. Do ich ważności potrzeba odpowiednio 158,5 tys. i 179,7 tys. głosów. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” sprawdzili, czy na głosowanie wybierają się kibice dwóch największych krakowskich klubów.
Referendum w Krakowie. Kontrowersyjny transparent na meczu Wisły
Uwagę mediów 9 maja zwrócił transparent, który pojawił się na meczu Wisły z Chrobrym. „Prezydencie od nas druga szansa. Na referendum nie idziemy” – głosił jeden z banerów na stadionie. Wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk w rozmowie z „GW” wyraził zadowolenie z takiej deklaracji.
– Rozumiem, że kibice analizowali, jak wygląda wsparcie i nasza współpraca z klubem i widzą, że w stosunku do poprzednich lat coś się zmieniło. Fani to docenili – komentował. Na kibicowskich forach sprawa nie była jednak odbierana tak jednoznacznie. Pojawiły się hasła o „kundleniu” kibiców i „tęczowym prezydencie”, który boi się o stołek. Deklarowano też chęć wzięcia udziału w referendum i zagłosowania przeciwnie do treści transparentu.
W debacie referendalnej telewizji wPolsce24 kibic Wisły Andrzej Malik podkreślał, że prawdziwi fani Wisły nie mają z transparentem nic wspólnego. Stwierdził nawet, że baner wywiesił „ktoś, kto ma odsiadkę za morderstwo człowieka na Kurdwanowie”, co Magalena Ogórek skwitowała stwierdzeniem, że w polityczną grę „zaangażowany jest półświatek”.
Kraków odwoła prezydenta? Kibice Cracovii zabrali głos przed referendum
Kibice Cracovii odpowiedzieli w niedzielę 17 maja przy okazji meczu z Motorem Lublin. Przed stadionem rozwinęli długi transparent z napisem: „Bóg wybacza, Cracovia nigdy. Wszyscy na referendum”. Tu jednak również nie było pełnej zgodności na kibicowskich forach.
„Najwięcej do powiedzenia mają ludzie nie z Krakowa? Miszalski jest daleki od ideału, ale i tak lepszy od Gibały, a o Wassermanowej nie wspomnę. Nie idę na referendum” – pisał jeden z sympatyków krakowskiego klubu. Inny odpowiadał mu, że nie ma co przejmować się Gibałą i Wasserman, tylko trzeba odwołać „daremnego” Miszalskiego i zakończyć polityczną „farsę”.












