Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że państwo członkowskie UE musi uznawać małżeństwa jednopłciowe, jeśli zostały one legalnie zawarte w innym unijnym kraju. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński w ubiegłym tygodniu podpisali rozporządzenie określające nowe wzory aktów małżeństwa, które umożliwią Urzędom Stanu Cywilnego transkrypcję zagranicznych dokumentów.
Wcześniej – 12 maja – Donald Tusk zaznaczał, że „decyzja o rozporządzeniu nie będzie otwarciem możliwości adopcji przez pary jednopłciowe”. Pomimo tego Konfederacja zażądała „ustawowego zakazu adopcji przez pary jednopłciowe”, a następnie złożyła projekt ustawy w Sejmie.
Zakaz adopcji przez pary jednopłciowe?
Zakaz miałby się znaleźć w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. „Nie może przysposobić dziecka osoba, która zgodnie z prawem obcym pozostaje w związku małżeńskim z osobą tej samej płci; pozostaje w innym zarejestrowanym związku z osobą tej samej płci, wywołującym skutki prawne porównywalne do małżeństwa w prawie obcym; pozostaje we wspólnym pożyciu z osobą tej samej płci” – napisali politycy Konfederacji w projekcie. Zakaz dotyczy również przysposobienia dziecka małżonka.
„Nie można tworzyć prawa, które dyskryminuje ze względu na rodzaj koloru skóry czy seksualności. To sprzeczne z konstytucją” – ocenił 19 maja aktywista działający na rzecz społeczności LGBT plus Bart Staszewski w serwisie X.
PSL rozważa zakaz. „Warto przedyskutować”
Jak się okazało, podobny krok rozważa Polskie Stronnictwo Ludowe. „Politycy PSL zapowiadają, że ich klub złoży – tak jak Konfederacja – projekt ustawy zakazujący adopcji dzieci przez pary jednopłciowe” – poinformował we wtorek dziennikarz TVN24 Patryk Michalski.
Kolejnego dnia do tych doniesień odniósł się minister energii Miłosz Motyka z PSL. – Nie jest to wykluczone. Słyszałem o takim pomyśle. To będzie decyzja klubu parlamentarnego. Uważam, że jest to pomysł, który warto przedyskutować – powiedział minister w rozmowie z dziennikarzem Michałem Wróblewskim z Wirtualnej Polski. Jak wyjaśnił, taki krok jest rozważany „z paru powodów”. Jednym z nich jest chęć „uporządkowania” tej kwestii.
Redagowała Kamila Cieślik












