Jako pierwszy o sprawie poinformował TVN24, który otrzymał zgłoszenie na Kontakt24. Wynikało z niego, że w piątek 29 maja około godziny 21:00 na lądowisku przy szpitalu na ul. Szaserów w Warszawie próbował wylądować śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Transportował on ofiarę wypadku, do którego doszło w okolicach Siedlec. Jak przekazali dziennikarze, osoba ta miała połamane nogi.
LPR oślepiony laserem
– Załoga podczas podchodzenia do lądowania zobaczyła wiązkę lasera. Pilot podjął decyzję o przerwaniu tego lądowania, odleciał, zrobił kółko i jak ustało to celowanie, załoga śmigłowca wylądowała. Czyli tylko podjęła drugą próbę i wylądowała bezpiecznie – poinformowała rzeczniczka Lotniczego Pogotowania Ratunkowego Justyna Sochacka w rozmowie z Gazeta.pl.
Policja zajmie się sprawą
Sprawa została zgłoszona policji. Funkcjonariusze już w 2018 roku zwracali uwagę na wzrost tego typu incydentów. Jak zaznaczył ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Mikołaj Wild, są one szczególnie niebezpieczne podczas lądowania, ponieważ wtedy pilot ma do wykonania szereg czynności, które wymagają skupienia. Dekoncentracja w tym momencie może więc stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu oraz zdrowia i życia załogi.
Zgodnie z artykułem 211 pkt 12 ustawy Prawo Lotnicze „kto wbrew zakazom określonym w art. 87a emituje lub powoduje emisję wiązki lasera lub światła z innych źródeł w kierunku statku powietrznego w sposób mogący spowodować olśnienie, oślepienie lub wystąpienie poświaty i w rezultacie stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa statku powietrznego, lub zdrowia załogi i pasażerów na jego pokładzie – podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku”.












