Przemysław Czarnek zwrócił się w piątek bezpośrednio do liderów Konfederacji – Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. Przekonywał, że koalicja prawicy jest warunkiem zwycięstwa w nadchodzących wyborach na prezydenta Krakowa.
„Nie musimy zgadzać się we wszystkim. Wystarczy, że zgodzimy się w najważniejszym – Polska zasługuje na więcej niż rządy Donalda Tuska. Gdy prawica jest razem, Tusk przegrywa. Razem odwołaliśmy krakowskiego Tuska, razem też możemy doprowadzić do tego, żeby kolejny jego nominat nie wygrał w stolicy Małopolski” – napisał polityk PiS, nawiązując do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego w referendum.
Czarnek apeluje do Bosaka i Mentzena o wspólnego kandydata w Krakowie. Konfederacja odmawia
Odpowiedź Bosaka była chłodna i bezpośrednia. Poseł Konfederacji zauważył, że „z obserwacji mediów” powinien wiedzieć, że na ten sam dzień zaplanowana była już prezentacja własnego kandydata jego ugrupowania. Jest nim ogłoszony w sobotę Michał Klimek. Wytknął też Czarnkowi, że tego typu rozmowy nie prowadzi się przez media i w ostatniej chwili. „Z partii wiesz, że macie problem z wyłonieniem kandydata i stąd te zagrywki o kimś ponad podziałami. Uważam, że operowanie retoryką jedności w taktyczny sposób zatruwa debatę, nasyca ją lepką atmosferą hipokryzji i przewrotności, jest po prostu złe” – podkreślił wicemarszałek Sejmu.
„Uważam, że nasze partie różnią się na tyle mocno, że jest najzupełniej naturalne, że powinny mieć osobnych kandydatów. Czas na mniejsze zło jest ewentualnie w drugiej turze. Jeśli więc macie kogoś ciekawego to go wystawcie i niech ludzie decydują. Nie traćcie czasu i energii na takie zagrywki, bo ta kampania będzie krótka” – dodał Bosak.
Czarnek nie odpuszcza: Przemyślcie na spokojnie
Czarnek nie odpuścił i w kolejnym wpisie odparł, że spodziewał się „bardzo nerwowej odpowiedzi” i wyraził ubolewanie. Przyznał, że rozumie argumenty Bosaka, jednak nie podziela jego oceny. Głównym kontrargumentem pozostał dla niego scenariusz, w którym podzielona prawica odda Kraków kandydatowi „liberalno-lewicowemu”. Zarzut o braku szacunku skwitował przypomnieniem o wcześniejszych „występach” liderów Konfederacji na temat PiS-u.
Na koniec Czarnek ponowił zaproszenie do rozmów – tym razem już nie przez media. „Nie obrażam się. Przemyślcie jeszcze na spokojnie naszą propozycję. Jest czas. Możemy po kilku dniach refleksji przedyskutować to w przyszłym tygodniu. Zapraszam. W Krakowie naprawdę można wygrać” – zakończył.












